Zakończenie roku szkolnego cz I.
2010-02-02 | 13:27:23
skomentuj (0)
Zakończenie roku szkolnego cz.IW oddali słychać było przemówienie dyrektora szkoły, gwar, szepty, szmer. Gdzieniegdzie ustawiły się grupki odświętnie ubranej młodzieży. Uroczystość zakończenia roku szkolnego zbliżała się do końca. Grupka licealistów żywo rozprawiała nad jakimś tematem.- Widzieliście dzisiaj naszą nauczycielkę z geografii. Rewelacja. Czarna, obcisła spódniczka. Na pierwszy rzut okiem to ona mi wyglądała na uczennicę – konstatował Jarek.- Ja, normalnie poczułem się słabo jak ją zobaczyłem przed salą gimnastyczną, miałem ochotę podejść i zajrzeć pod tę spódniczkę… - żywo opowiadał kolega w białej koszuli bez krawata.- A pamiętacie jak, obiecaliśmy sobie, że ją kiedyś – przed ukończeniem liceum – przelecimy.- No. Tak! Nawet słyszałem, że ona chyba z mężem się rozeszła. Więc, Panowie pewnie potrzebuje czegoś… - zwoływał podniecony Wojtek. - Panowie
– wykrzyknął Jarek. Teraz , albo nigdy! Musimy ją przelecieć!Atmosfera wydawała się być już gorąca. Dyrektor kończył przemówienie. Tymczasem chłopcy żywo dyskutowali.- Da radę! Da radę! Panowie! Dzisiaj jest dobry dzień – zakończenie roku szkolnego. Jutro nie ma lekcji. Dwa miesiące wolnego, pewne rzeczy się lepiej zapomni…hahaha - śmiał się Jarek.- Masz coś na myśli Jareczku – dopytywał się podniecony Wojtek.- Myślę! Tak! Poczekamy w sali do końca, jak będą rozdawane świadectwa, opróżni się sala, jeden z nas zamyka salę, dwóch wręcza kwiaty. I potem przystępujemy do dzieła.- Ale, jak! Jak, ty to widzisz człowieku. Zacznie krzyczeć! Narobi się hałasu i dopiero będzie skandal – odpierali pomysł kolegi pozostali.- No, no właśnie skandal. Mamy salę tam na górze, na poddaszu, gdzie kończą się schody. Salka jest mała, obita parkietem, wyciszona niemalże. Podejdziemy do niej i postawimy warunek, że musi nam zrobić laskę, bo w przeciwnym razie ją siłą przelecimy, narobimy zdjęć i rozgłosimy wszystkim, że to byłaby jej wina. Ona się będzie bała skandalu- ciągnął dalej wywód Jarek – i pod naszą presją ulegnie. Poza tym nauczycielki pewnie mają fantazję o seksie z uczniami, ona jest rozwiedziona, jak zobaczy nasze sterczące członki, zaraz zmieni zdanie. Zobaczycie – wykrzyknął Jarek.Chłopcy się podniecili, wytworzyła się atmosfera podniecenia. Zaczęły się spekulacje, plany, wątpliwości. Tymczasem młodzież opuściła budynek sali gimnastycznej. Tłumy uczniów w czarno – białych strojach szły w kierunku szkoły. Niektórzy trzymali kwiatki, bombonierki. Chłopcy ruszyli żywo pod salę na poddaszu, gdzie kłębił się tłum uczniów, ponieważ już było dosyć ciasno. Na końcu szła nauczycielka. Piękna sukienka dodatkowo podkreślała jej figurę, która była imponująca jak na 32 letnią kobietę. Stylowy żakiet opinał jędrne piersi. Delikatny makijaż współgrał z piękną twarzą, zaś ciało było pięknie opalone. Pani od geografii była kobietą, która przywiązywał dużą wagę do ubioru i wyglądu. Częstokroć podczas lekcji wspominała, że u nauczyciela niezmiernie ważny jest wizerunek. Stąd widać było, iż włosy były upięte i ułożone pewnie w zakładzie fryzjerskim, a ciało opalone w solarium. Chłopcy wpatrywali się w nią, w jej ruchy. Wyobraźnia pracowała, a plan wydawał się być realny. Poza tym chłopcy wierzyli w swojego kolegę Jarka, który był mózgiem operacji i nielada podrywaczem.- Dzień dobry, Pani Profesor – wykrzyknęli! Ale Pani dzisiaj pięknie wygląda. Nauczycielka uśmiechała się delikatnie. Nie wiedziała co ją spotka, w tym ostatnim przed wakacjami dniu. Weszli do sali, rozdano świadectwa, wręczono kwiaty. Nauczycielka podziękowała za współpracę i życzyła miłych i udanych wakacji. Uczniowie zaczęli wychodzić. Zostało czterech chłopców. Piąty zamykał - zgodnie z planem – drzwi na zamek. Jarek pewnym krokiem z kwiatami podszedł do nauczycielki. Za nim ustawili się pozostali, zaś Daniel zamykał drzwi.- Pani profesor – w tym dniu…rozpoczął mowę wstępną.Nauczycielka niczego nie podejrzewając uśmiechała się. Gdy nagle usłyszała słowa, które nią wstrząsnęły.- Pani profesor, jest Pani rozsądną kobietą, inteligentną. Niech się Pani zastanowi, nie krzyczy, nie lamentuje, bo to nic nie da. Nas tu jest pięciu, zamknięta sala, nikt Pani wołania o pomoc nie usłyszy. Jeśli zaczęłaby nawet Pani krzyczeć, to i tak Pani zatkamy usta, a wówczas konsekwencje mogą być jeszcze dla Pani większe. Zrobi nam Pani laskę, każdemu z osobna, popatrzymy na Pani ciało i się skończy na tym. Nie przelecimy Pani, oszczędzimy Pani cipkę – zakończył pewnie i dosadnie Jarek.Zapadła cisza. Chłopcy stali z tyłu za wyprostowanym i pewnym siebie Jarkiem. - Słucham! Słucham! O czym Wy mówicie - wykrzyknęła nauczycielka. Czy Wy wiecie co mówicie. Przecież ja pójdę na Policję, wyrzucą Was ze szkoły. Będzie taka afera! - Zobaczycie – krzyczała atrakcyjna pani od geografii. - Spokojnie, spokojnie – tonował Jarek. Niech Pani skalkuluje, jest Pani sam. Nie ma Pani szans, nikt tu Pani nie pomoże. Weźmie Pani do ust kilka członków i po wszystkim, zapomnimy, rozejdziemy się, nikt o niczym się nie dowie. Poza tym są wakacje - zapomni Pani i my też. Skandal nie jest Pani na rękę i nam. Poczym Jarek zdecydowanym ruchem ręki, wyprzedzając słowa i ruchy nauczycielki, chwycił i uniósł jej spódnicę. Oczom rozpalonych młodzieńców ukazały się przez chwilę piękne opalone pośladki, w które wrzynały się białe stringi. Podziałało to na chłopców. Zbliżali się do niej coraz bardziej. Ona usiadła na krześle, dostrzegała napięte i wypełnione spodnie u chłopców. Szybko kalkulowała w myślach - nikt mnie nie usłyszy, zrobią tu ze mną co chcą. Lęk zapanował w jej głowie. Niemniej nie zdradzała tego po sobie. Myślała dalej – jak im zrobię laskę może mi dadzą spokój. Należą raczej do rozsądnych uczniów, dobrze się uczą. Ale – myśli w głowie przelatywały szybko – ja nauczycielka ich wychowawczyni będę ciągnąć gówniarzom kutasy. Potem niech się zaczną chwalić…nagle jej rozmyślania przerwały czyny. Jej oczom ukazały się sterczące, czerwone członki chłopców. Naptetak zsunął im się z żołędzi. Byli w pełnej gotowości. Poruszali swoje członki ręką. Jarek złapał za piersi nauczycielkę. Ona się odchyliła w bok.- No, pani profesor niech pani spojrzy jakie mamy piękne, młode kutasy. Nie ma pani wyboru. Kilka razy do ust i po sprawie – mówił zadowolony już Jarek, ściskając jej jędrne piersi. Nauczycielka jakby się trochę uspokoiła, poczuła nawet jakiś dreszcz, który przebiegł przez jej ciało. No, rzeczywiście – myślała – kutasy mają piękne i duże. Poza tym parę razy miała podczas lekcji momenty zadumy, w których wyobrażała sobie, jaką licealiści muszą mieć młodzieńczą energię i sprawność. Kutasy tych młodych chłopców wydawały się jej wyglądać apetycznie. Poza tym byli to raczej chłopcy przystojni i wysportowani. Ponadto od momentu rozstania z mężem – myślała - nie uprawiała seksu. Myślała nawet nad zakupem vibratora…a tu ma pięć sterczących, pięknych członków. Nikt się przecież chyba nie dowie… - myślała. Jednak chłopcy przeszli do czynów.- Pani profesor! Koniec z zastanawianiem – powiedział zdecydowanym tonem Jarek. Chłopaki otoczcie ją dookoła. Stanęli dookoła niej nago z wyprężonymi kutasami. Zaczęli ją dotykać członkami. - Niech pani klęknie pośrodku, ułatwi to pani zadania – roześmiał się Jarek, a w ślad za nim pozostali. Nauczycielkę ten widok bardzo podniecił. Pięć młodych ciał dookoła niej. Aż chciała chwycić za jednego z członków. - Wygraliście
! – wykrzyknęła.Uklęknęła miedzy nimi. Złapał dwóch chłopców za kutasy i zaczęła rytmicznie poruszać ręką. Ta miękkość w jej rękach, zsuwający i nasuwający się na żołędzia napletek oraz dodatkowo unoszący się zapach męskiego nasienia sprawił, iż łapczywie złapała ustami kutasa Jarka. Czuła olbrzymie podniecenia i satysfakcje. Włożyła sobie kutasa Jarka głęboko do gardła, jednak nie wytrzymała i wypluła go. Poczym ponowiła czynność. Kutas licealisty rósł jej w ustach, krew napływała do członka, czuła jak rośnie. Było to dla niej przyjemne. Wyjęła go z ust. Ślina ociekała jej po twarzy. Chłopcy wykrzyknęli głośno – Uuuaaaa! Pani profesor
Głebokie gardło
! Rozległy się brawa
Nagle ona wykrzyknęła – zaraz stąd wyjdziecie, nie starczy wam sił. Poczym kolejny członek znalazł się w pięknych ustach kobiety. Obciągała z pasją. Chłopcy mruczeli i wzdychali z zachwytu. Ona wyjmując jednego członka z ust miała już kolejnego. Zbliżyli się do niej. Uderzali ją członkami po twarzy i we włosy. Podobało się jej to. - Zobaczcie! Panowie, nie do wiary nasza piękna pani od geografii ssie nam po kolei kutasy – z rozkoszą, przyglądając się i poprawiając jej ręką włosy, mówił Jarek. - Niech się pani rozbierze! – wołali chłopcy. Szkoda tak pięknej bluzki. Rozległ się gromki smiech.Jarek zdjął jej bluzkę i wyciągnął dyskretnie aparat z lezącego na stole plecaka. Zrobił niepozornie i szybko kilka zdjęć z różnych profilów. W głowie chłopka tkwił wyraźnie jakiś plan.Tymczasem Daniel i Tomek nie wytrzymali. Jeden nakierował członka na twarz i olbrzymia porcja młodzieńczej spermy wystrzeliła na szyje, policzek i włosy. Nauczycielka jęknęła, zaś gorąca sperma ostygała na jej pokrytych śliną policzkach. Drugi spuścił się jej bezpośredni do ust. Odepchnęła go. Chciała wypluć…rozległy się pokrzykiwania – połknij, połknij
! Smak spermy wydał się jej słodszy niż swojego byłego męża. Połknęła. Rozległy się brawa. Nauczycielka zachowywała się jakby była w transie…Chwyciła członka Marka i zaczęła lizać nieowłosioną mosznę. W tym czasie Jarek wyjął telefon i zaczął dzwonić, mówiąc szeptem. Dzwonił do swojego brata, który miał właśnie zakończenie roku szkolnego w gimnazjum obok. Szeptał…bierz kolegów szybko bo jest okazja…pamiętasz tę moją nauczycielkę od geografii…na poddasze, szybko! Kilka minut później Daniel wpuścił niepostrzeżenie do środka kilku chłopców. - Wowwwwww
– jęk zachwytu wybił nauczycielkę z dotychczasowojej ,,pracy”.- Co!Co! Wy skur….-krzyczała. Jeszcze Wam mało. Gimnazjaliści podniecili się, zaczęli ściągać spodnie. W sali było już dziesięciu sterczących kutasów. Jeden gimnazjalista usiadł na krzesełku rozchylił nogi i powiedział z wyjątkową bezczelnością – ssij
Nauczycielka zaczęła się rzucać i skierował się do drzwi. Teraz wiedziała, że na obciąganiu się nie skończy…no i ci gimnazjaliści. Tego już za wiele – myślała. Złapali ją i siłą sprawili by uklęknęła. Jarek zaczął jej pokazywać w aparacie zdjęcia…nie masz wyjścia – powiedział.Nie wierzyła…zrozumiała wszystko, mają mnie w garści – pomyślała. Teraz zaczęła się obawiać. Co oni mogą jeszcze wymysleć, cóż może być gorszego jak seks z dziesięcioma uczniami w szkole.Bezczelny gimnazjalista złapał nauczycielkę za głowę i nadział ją na swojego penisa. Ten był trochę mniejszy, niemniej zaczęła się krztusić. Jej głowa rytmicznie pracował nad członkiem małolata. 32 letnia kobieta został zmuszona do obciągania członka 16 latkowi. Widok przypominał kadry ostrego filmu porno. Po kwadransie nasycili się gimnazjaliści. W tym czasie gotowi już byli licealiści. Włosy pani od geografii były lepkie od spermy, z twarzy kapało nasienie, którego zapach czuć było w powietrzu. Zaś na podłogę spadała ociekająca ze ślicznej twarzy sperma. Nauczycielka opadła z sił, poddawała się każdej pozycji. Członek za członkiem wędrował do jej gardła. Jeden z chłopców włożył rękę w majtki, bowiem tylko one pozostały jej na ciele, masując łechtaczkę i wkładając palce w odbyt wykrzyknął – jest gotowa, ona tego chce. Zerwał jednym ruchem ręki stringi, które poleciały pod drzwi. Nauczycielka nie protestowała, wiedziała że doszło już do takiego stanu, w którym nic więcej gorszego wydarzyć się nie może. Uczucie wstydu, upokorzenia i bezradności mieszało się z przyjemnością, którą odczuwała. Myślała tylko jak będzie teraz wyglądać jej życie…cdn.

– wykrzyknął Jarek. Teraz , albo nigdy! Musimy ją przelecieć!Atmosfera wydawała się być już gorąca. Dyrektor kończył przemówienie. Tymczasem chłopcy żywo dyskutowali.- Da radę! Da radę! Panowie! Dzisiaj jest dobry dzień – zakończenie roku szkolnego. Jutro nie ma lekcji. Dwa miesiące wolnego, pewne rzeczy się lepiej zapomni…hahaha - śmiał się Jarek.- Masz coś na myśli Jareczku – dopytywał się podniecony Wojtek.- Myślę! Tak! Poczekamy w sali do końca, jak będą rozdawane świadectwa, opróżni się sala, jeden z nas zamyka salę, dwóch wręcza kwiaty. I potem przystępujemy do dzieła.- Ale, jak! Jak, ty to widzisz człowieku. Zacznie krzyczeć! Narobi się hałasu i dopiero będzie skandal – odpierali pomysł kolegi pozostali.- No, no właśnie skandal. Mamy salę tam na górze, na poddaszu, gdzie kończą się schody. Salka jest mała, obita parkietem, wyciszona niemalże. Podejdziemy do niej i postawimy warunek, że musi nam zrobić laskę, bo w przeciwnym razie ją siłą przelecimy, narobimy zdjęć i rozgłosimy wszystkim, że to byłaby jej wina. Ona się będzie bała skandalu- ciągnął dalej wywód Jarek – i pod naszą presją ulegnie. Poza tym nauczycielki pewnie mają fantazję o seksie z uczniami, ona jest rozwiedziona, jak zobaczy nasze sterczące członki, zaraz zmieni zdanie. Zobaczycie – wykrzyknął Jarek.Chłopcy się podniecili, wytworzyła się atmosfera podniecenia. Zaczęły się spekulacje, plany, wątpliwości. Tymczasem młodzież opuściła budynek sali gimnastycznej. Tłumy uczniów w czarno – białych strojach szły w kierunku szkoły. Niektórzy trzymali kwiatki, bombonierki. Chłopcy ruszyli żywo pod salę na poddaszu, gdzie kłębił się tłum uczniów, ponieważ już było dosyć ciasno. Na końcu szła nauczycielka. Piękna sukienka dodatkowo podkreślała jej figurę, która była imponująca jak na 32 letnią kobietę. Stylowy żakiet opinał jędrne piersi. Delikatny makijaż współgrał z piękną twarzą, zaś ciało było pięknie opalone. Pani od geografii była kobietą, która przywiązywał dużą wagę do ubioru i wyglądu. Częstokroć podczas lekcji wspominała, że u nauczyciela niezmiernie ważny jest wizerunek. Stąd widać było, iż włosy były upięte i ułożone pewnie w zakładzie fryzjerskim, a ciało opalone w solarium. Chłopcy wpatrywali się w nią, w jej ruchy. Wyobraźnia pracowała, a plan wydawał się być realny. Poza tym chłopcy wierzyli w swojego kolegę Jarka, który był mózgiem operacji i nielada podrywaczem.- Dzień dobry, Pani Profesor – wykrzyknęli! Ale Pani dzisiaj pięknie wygląda. Nauczycielka uśmiechała się delikatnie. Nie wiedziała co ją spotka, w tym ostatnim przed wakacjami dniu. Weszli do sali, rozdano świadectwa, wręczono kwiaty. Nauczycielka podziękowała za współpracę i życzyła miłych i udanych wakacji. Uczniowie zaczęli wychodzić. Zostało czterech chłopców. Piąty zamykał - zgodnie z planem – drzwi na zamek. Jarek pewnym krokiem z kwiatami podszedł do nauczycielki. Za nim ustawili się pozostali, zaś Daniel zamykał drzwi.- Pani profesor – w tym dniu…rozpoczął mowę wstępną.Nauczycielka niczego nie podejrzewając uśmiechała się. Gdy nagle usłyszała słowa, które nią wstrząsnęły.- Pani profesor, jest Pani rozsądną kobietą, inteligentną. Niech się Pani zastanowi, nie krzyczy, nie lamentuje, bo to nic nie da. Nas tu jest pięciu, zamknięta sala, nikt Pani wołania o pomoc nie usłyszy. Jeśli zaczęłaby nawet Pani krzyczeć, to i tak Pani zatkamy usta, a wówczas konsekwencje mogą być jeszcze dla Pani większe. Zrobi nam Pani laskę, każdemu z osobna, popatrzymy na Pani ciało i się skończy na tym. Nie przelecimy Pani, oszczędzimy Pani cipkę – zakończył pewnie i dosadnie Jarek.Zapadła cisza. Chłopcy stali z tyłu za wyprostowanym i pewnym siebie Jarkiem. - Słucham! Słucham! O czym Wy mówicie - wykrzyknęła nauczycielka. Czy Wy wiecie co mówicie. Przecież ja pójdę na Policję, wyrzucą Was ze szkoły. Będzie taka afera! - Zobaczycie – krzyczała atrakcyjna pani od geografii. - Spokojnie, spokojnie – tonował Jarek. Niech Pani skalkuluje, jest Pani sam. Nie ma Pani szans, nikt tu Pani nie pomoże. Weźmie Pani do ust kilka członków i po wszystkim, zapomnimy, rozejdziemy się, nikt o niczym się nie dowie. Poza tym są wakacje - zapomni Pani i my też. Skandal nie jest Pani na rękę i nam. Poczym Jarek zdecydowanym ruchem ręki, wyprzedzając słowa i ruchy nauczycielki, chwycił i uniósł jej spódnicę. Oczom rozpalonych młodzieńców ukazały się przez chwilę piękne opalone pośladki, w które wrzynały się białe stringi. Podziałało to na chłopców. Zbliżali się do niej coraz bardziej. Ona usiadła na krześle, dostrzegała napięte i wypełnione spodnie u chłopców. Szybko kalkulowała w myślach - nikt mnie nie usłyszy, zrobią tu ze mną co chcą. Lęk zapanował w jej głowie. Niemniej nie zdradzała tego po sobie. Myślała dalej – jak im zrobię laskę może mi dadzą spokój. Należą raczej do rozsądnych uczniów, dobrze się uczą. Ale – myśli w głowie przelatywały szybko – ja nauczycielka ich wychowawczyni będę ciągnąć gówniarzom kutasy. Potem niech się zaczną chwalić…nagle jej rozmyślania przerwały czyny. Jej oczom ukazały się sterczące, czerwone członki chłopców. Naptetak zsunął im się z żołędzi. Byli w pełnej gotowości. Poruszali swoje członki ręką. Jarek złapał za piersi nauczycielkę. Ona się odchyliła w bok.- No, pani profesor niech pani spojrzy jakie mamy piękne, młode kutasy. Nie ma pani wyboru. Kilka razy do ust i po sprawie – mówił zadowolony już Jarek, ściskając jej jędrne piersi. Nauczycielka jakby się trochę uspokoiła, poczuła nawet jakiś dreszcz, który przebiegł przez jej ciało. No, rzeczywiście – myślała – kutasy mają piękne i duże. Poza tym parę razy miała podczas lekcji momenty zadumy, w których wyobrażała sobie, jaką licealiści muszą mieć młodzieńczą energię i sprawność. Kutasy tych młodych chłopców wydawały się jej wyglądać apetycznie. Poza tym byli to raczej chłopcy przystojni i wysportowani. Ponadto od momentu rozstania z mężem – myślała - nie uprawiała seksu. Myślała nawet nad zakupem vibratora…a tu ma pięć sterczących, pięknych członków. Nikt się przecież chyba nie dowie… - myślała. Jednak chłopcy przeszli do czynów.- Pani profesor! Koniec z zastanawianiem – powiedział zdecydowanym tonem Jarek. Chłopaki otoczcie ją dookoła. Stanęli dookoła niej nago z wyprężonymi kutasami. Zaczęli ją dotykać członkami. - Niech pani klęknie pośrodku, ułatwi to pani zadania – roześmiał się Jarek, a w ślad za nim pozostali. Nauczycielkę ten widok bardzo podniecił. Pięć młodych ciał dookoła niej. Aż chciała chwycić za jednego z członków. - Wygraliście
! – wykrzyknęła.Uklęknęła miedzy nimi. Złapał dwóch chłopców za kutasy i zaczęła rytmicznie poruszać ręką. Ta miękkość w jej rękach, zsuwający i nasuwający się na żołędzia napletek oraz dodatkowo unoszący się zapach męskiego nasienia sprawił, iż łapczywie złapała ustami kutasa Jarka. Czuła olbrzymie podniecenia i satysfakcje. Włożyła sobie kutasa Jarka głęboko do gardła, jednak nie wytrzymała i wypluła go. Poczym ponowiła czynność. Kutas licealisty rósł jej w ustach, krew napływała do członka, czuła jak rośnie. Było to dla niej przyjemne. Wyjęła go z ust. Ślina ociekała jej po twarzy. Chłopcy wykrzyknęli głośno – Uuuaaaa! Pani profesor
Głebokie gardło
! Rozległy się brawa
Nagle ona wykrzyknęła – zaraz stąd wyjdziecie, nie starczy wam sił. Poczym kolejny członek znalazł się w pięknych ustach kobiety. Obciągała z pasją. Chłopcy mruczeli i wzdychali z zachwytu. Ona wyjmując jednego członka z ust miała już kolejnego. Zbliżyli się do niej. Uderzali ją członkami po twarzy i we włosy. Podobało się jej to. - Zobaczcie! Panowie, nie do wiary nasza piękna pani od geografii ssie nam po kolei kutasy – z rozkoszą, przyglądając się i poprawiając jej ręką włosy, mówił Jarek. - Niech się pani rozbierze! – wołali chłopcy. Szkoda tak pięknej bluzki. Rozległ się gromki smiech.Jarek zdjął jej bluzkę i wyciągnął dyskretnie aparat z lezącego na stole plecaka. Zrobił niepozornie i szybko kilka zdjęć z różnych profilów. W głowie chłopka tkwił wyraźnie jakiś plan.Tymczasem Daniel i Tomek nie wytrzymali. Jeden nakierował członka na twarz i olbrzymia porcja młodzieńczej spermy wystrzeliła na szyje, policzek i włosy. Nauczycielka jęknęła, zaś gorąca sperma ostygała na jej pokrytych śliną policzkach. Drugi spuścił się jej bezpośredni do ust. Odepchnęła go. Chciała wypluć…rozległy się pokrzykiwania – połknij, połknij
! Smak spermy wydał się jej słodszy niż swojego byłego męża. Połknęła. Rozległy się brawa. Nauczycielka zachowywała się jakby była w transie…Chwyciła członka Marka i zaczęła lizać nieowłosioną mosznę. W tym czasie Jarek wyjął telefon i zaczął dzwonić, mówiąc szeptem. Dzwonił do swojego brata, który miał właśnie zakończenie roku szkolnego w gimnazjum obok. Szeptał…bierz kolegów szybko bo jest okazja…pamiętasz tę moją nauczycielkę od geografii…na poddasze, szybko! Kilka minut później Daniel wpuścił niepostrzeżenie do środka kilku chłopców. - Wowwwwww
– jęk zachwytu wybił nauczycielkę z dotychczasowojej ,,pracy”.- Co!Co! Wy skur….-krzyczała. Jeszcze Wam mało. Gimnazjaliści podniecili się, zaczęli ściągać spodnie. W sali było już dziesięciu sterczących kutasów. Jeden gimnazjalista usiadł na krzesełku rozchylił nogi i powiedział z wyjątkową bezczelnością – ssij
Nauczycielka zaczęła się rzucać i skierował się do drzwi. Teraz wiedziała, że na obciąganiu się nie skończy…no i ci gimnazjaliści. Tego już za wiele – myślała. Złapali ją i siłą sprawili by uklęknęła. Jarek zaczął jej pokazywać w aparacie zdjęcia…nie masz wyjścia – powiedział.Nie wierzyła…zrozumiała wszystko, mają mnie w garści – pomyślała. Teraz zaczęła się obawiać. Co oni mogą jeszcze wymysleć, cóż może być gorszego jak seks z dziesięcioma uczniami w szkole.Bezczelny gimnazjalista złapał nauczycielkę za głowę i nadział ją na swojego penisa. Ten był trochę mniejszy, niemniej zaczęła się krztusić. Jej głowa rytmicznie pracował nad członkiem małolata. 32 letnia kobieta został zmuszona do obciągania członka 16 latkowi. Widok przypominał kadry ostrego filmu porno. Po kwadransie nasycili się gimnazjaliści. W tym czasie gotowi już byli licealiści. Włosy pani od geografii były lepkie od spermy, z twarzy kapało nasienie, którego zapach czuć było w powietrzu. Zaś na podłogę spadała ociekająca ze ślicznej twarzy sperma. Nauczycielka opadła z sił, poddawała się każdej pozycji. Członek za członkiem wędrował do jej gardła. Jeden z chłopców włożył rękę w majtki, bowiem tylko one pozostały jej na ciele, masując łechtaczkę i wkładając palce w odbyt wykrzyknął – jest gotowa, ona tego chce. Zerwał jednym ruchem ręki stringi, które poleciały pod drzwi. Nauczycielka nie protestowała, wiedziała że doszło już do takiego stanu, w którym nic więcej gorszego wydarzyć się nie może. Uczucie wstydu, upokorzenia i bezradności mieszało się z przyjemnością, którą odczuwała. Myślała tylko jak będzie teraz wyglądać jej życie…cdn.Droga Dziwki część I - Kontrast.
2010-02-02 | 13:27:09
skomentuj (0)
To dopiero wstęp do opowiadania, życzę miłego czytania i mam nadzieję, że zachęcę Was do czekania na następną część
Wszystko co wydarzyło się przez ostatnie kilka dni pamiętała jak przez mgłę. Atak na miasto, oblężenie, poddanie się. Warunków oczywiście nie dotrzymano, za murami zaczęła się rzeź, gwałty i rabunki. Jej ojciec broniący córki, żonę, przybity sztychem do podłogi, matka, jeszcze młoda kobieta, brutalnie zgwałcona i zamordowana, pięcioletnia siostrzyczka w kałuży krwi.Chaos w głowie, krzyki bólu i rozpaczy, wrzaski mordowanych, zduszone jęki rozdziewiczanych dziewczyn. I śmiechy prześladowców. Kalejdoskop przerażających obrazów, które nie chciały jej opuścić, które zawłaszczyły sobie jej sny. Zwłaszcza jeden obrazek, jedna scena miała w nich wyłączność. Ta, która już nie była mgłą, nie była zasłonięta tą miękką i chroniącą od całego realizmu kotarą. Koszmar, który kończył się jej krzykiem każdej nocy. Krzykiem, za który dostawała baty od wiozących ją strażników i nienawistne spojrzenia od towarzyszek podróży, liczących każdej nocy na nieco odpoczynku. ***Schowała się pod łóżkiem. Jak mała dziewczynka, która bawi się z rodzeństwem w chowanego. Była przerażona, bezmyślnie biegała po pokojach, szukając jakiejś kryjówki. Wczołgała się ostatkiem sił pod wielkie łoże rodziców, okryte grubą czerwoną kapą, sięgającą podłogi. Miała nadzieję, że jej nie znajdą, że nic nie zauważą. Drżała, trzęsła się i nieudolnie hamowała szloch. Jeszcze niedawno wydawało jej się, że jest taka dorosła, że sobie poradzi. Że z każdej sytuacji jest jakieś logiczne wyjście. „Nawet jeśli zdobędą miasto to przecież uda nam się uciec, najbogatsze rodziny mają zapewniony przewóz, a przewodnicy znają trasy wyprowadzające z miasta!” - mówiła to zaledwie kilka dni temu, z całą pewnością. Nie wiedziała jak bardzo była naiwna. Nie zwracała uwagi na zaciśnięte usta matki i zmarszczone brwi ojca, za każdym razem, kiedy posłaniec przynosił coraz to nowe wiadomości z oblężenia. A teraz trzęsła się ze strachu i błagała Tarayę, swojego boga, aby ją uratował. Modliła się tak żarliwie jak nigdy dotąd. Śmiechy były coraz bliżej, rechot rozochoconych żołnierzy niósł się po korytarzach, akompaniując trzaskom palącego się domu. Raseya zwinęła się w pozycję płodu, starając się oddychać jak najciszej. Mężczyźni krzyczeli coś do siebie, nie rozumiała słów. Wpadli do pomieszczenia, tupiąc i przewracając wszystko po drodze. Dziewczyna zacisnęła powieki. TRZASK! Domyśliła się, że któryś z nich wybił okno. I nagle, jeden z mężczyzn szarpnął za kapę i rzucił ją w kąt. Raseya poczuła jak ktoś łapie ją za włosy i wyciąga spod łóżka. Zaczęła przeraźliwie wrzeszczeć, niezdolna do jakiejkolwiek obrony. Dostała w twarz. Mocno. Ucichła, łkając cicho. Mężczyzna, który ją trzymał krzyknął coś groźnie, puścił ją, uderzył jeszcze raz. Zatoczyła się w stronę okna, upadła, wbijając sobie boleśnie resztki szkła w dłoń. Przez mgiełkę łez dostrzegła, że jest dwóch oprawców. Obaj byli wysocy, postawni, na nogach mieli skórzane spodnie, a w poprzek klatki piersiowej czarne pasy ze skóry, krzyżujące się na środku. Ten, który ją bił podszedł bliżej i mocno złapał ją za podbródek. Skrzywiła się, usiłowała odwrócić głowę, ale mocniejszy uścisk nie pozwolił jej na to, wyrwał cichy jęk z ust. - Co, lubisz tak, suko? - odezwał się chrapliwym głosem, z dziwnym akcentem. Jego ciemne oczy wpatrywały się w nią mściwie i z pożądaniem. Wybuchnęła głośnym szlochem, szarpnięcie za włosy przywróciło ją do porządku. - A płacz, płacz, kurwo, zaraz będziesz miała powód... Pociągnął ją i rzucił na łóżko, a sam zaczął rozpinać spodnie. Jego towarzysz, z obleśnym uśmiechem zrobił to samo, przyglądając się jej łapczywie. Podszedł i jednym ruchem rozdarł jej sukienkę. Usiłowała się zasłonić, ale złapał ją za nadgarstki i przytrzymał je nad głową jedną ręką. Kark miała tuż na skraju łóżka, więc głowa zwisała jej lekko, a uścisk mężczyzna miał silny- bolało. Drugą dłonią odrzucił resztki jej ubrania, przyjrzał się jej ciału. Jak na szesnastolatkę Raseya nie była jakoś wybitnie kobieca. Miała średnie piersi, dosyć wąskie biodra, szczupłą sylwetkę. Ciemne włosy i pociągła twarz razem ze smukłym ciałem sprawiały, że była inna niż pozostałe dziewczęta, oryginalniejsza, ciekawsza. Ale im było wszystko jedno, byle tylko zerżnąć coś co ma dwie dziurki. Żołnierz uśmiechnął się, przygryzł jej ucho, zaczął masować pierś. Dziewczyna dyszała, dusiła się płaczem, kiedy dłoń przeniosła się na jej drugą pierś, palce ugniatały sutek. Zacisnęła szczęki, zamknęła oczy. - Aaa
! - mężczyzna uśmiechnął się drwiąco, uszczypnął ją w sutek jeszcze raz. W tym samym czasie puścił jej nadgarstki, jego ręka powędrowała niżej, między jej uda. - Nie! - wrzasnęła, usiłując się wyrwać. Gwałciciel przygniótł ją swoim ciałem, uderzył ją w twarz. Czuła palący ślad na policzku. Gruba dłoń rozszerzyła jej nogi, palec wbił się między wargi, zaczął poruszać. Raseya jęknęła z bólu, nieprzyjemne i mocne tarcie przyspieszało w miarę jak rosło podniecenie leżącego na niej mężczyzny. Jej były rozmówca obszedł łoże, stanął nad nią i pochylił się ze zmrużonymi oczami, zatrzymując twarz kilka centymetrów przed jej twarzą. - Podoba ci się, dziwko, co? Wiedziałem... podoba się... - złapał ją za szczęki, uklęknął nad jej twarzą i włożył jej penisa w rozwarte usta. Zakrztusiła się, szeroko otworzyła oczy. - Ssij, mała kurewko, liż go... - mówił cicho, wsuwając i wysuwając go powoli. Dziewczyna krztusiła się, łzy spływały jej po policzkach. Palce wbiły się w nią głębiej, krzyknęłaby, gdyby nie gruby penis zajmujący jej całe usta, końcowo wyszedł jej zdławiony jęk. Myśli płynęły jej szybko, chaotycznie. Penis w ustach, twarde i grube palce między wargami, gdzieś głęboko, w dziurce, prące ciągle naprzód, dalej, trące delikatną skórę. Ból, pieczenie, upokorzenie. Penis wysuwa się do końca, szybki oddech, znowu wypełnione usta, dotyka gardła, zduszony kaszel, dławienie, rozbiegane oczy proszące o litość, o oddech. Wypełniacz ust porusza się coraz szybciej, szybciej, coraz dalej, Raseya czuje, że traci świadomość, kontakt ze światem... Palec w niej, w środku, wielka dłoń na piersi, sutku, kutas w ustach, coraz większy twardszy... -Aaach! Gorąca sperma wypełniła jej usta, słonawy smak drażnił kubki smakowe. Nie mogła oddychać, przełykać, zaczęła się krztusić, oczy rozszerzyły jej się prawie do niemożliwości, ręce biły rozpaczliwie o materac łoża. - Połknij, kurwo... - wydyszał żołnierz, trzymając ją mocno za włosy i jeszcze przyciskając do swojego penisa. - Połknij wszystko! - krzyknął, potrząsając nią. Raseya wiedziała, że on nie zamierza puścić zanim ona nie wykona polecenia. Dusiła się, brakowało jej powietrza. „Nie mogę... oddychać... Nie chcę, nie mogę tego połknąć, nie, błagam, tylko nie to, nie chcę, to takie brudne, nie, zlituj się, proszę...” - starała się to wszystko przekazać wzrokiem, mrugała oczami pełnymi łez. - Połknij to! Albo cię, dziwko, tak wyjebię, że nie wstaniesz! Sperma spływała jej z kącików warg, Raseya nie miała wyboru. Przełknęła szybko, chociaż część i tak została jej w ustach i popłynęła jej po twarzy, kiedy on wyjął penisa. Ledwo zdążyła uchylić powieki, kiedy w dole poczuła straszny ból. Krzyknęła. Mężczyzna wyjął z niej palce, umazane krwią. Powiedział coś do swojego towarzysza, ten uśmiechnął się jeszcze szerzej, odpowiedział coś, zbliżył ponownie do nagiej dziewczyny. Tamten usiadł na łóżku i masował swojego penisa, przyglądając się temu, co towarzysz będzie z nią robił. - Dziewica... Mmm... - Żołnierz złapał ją za ramię, ściągnął na ziemię. Drżąc leżała u jego stóp, z twarzą wymazaną spermą i małym wężykiem krwi spływającym po wnętrzu uda. Pociągnął ją za włosy, wcisnął jej twarz w materac, tak że teraz klęczała, łokcie opierając na łóżku, a tyłek mając wypięty. Mężczyzna złapał ją za pośladek, pomasował, brutalnie wcisnął palce do pochwy. Rozpychał się nimi w środku. Kciukiem dotknął jej drugiej dziurki, nacisnął. Raseya zajęczała w materac, czując, że kciuk wchodzi coraz głębiej. Mężczyzna pochylił się, czuła jego oddech na karku i główkę penisa wodzącą powoli po jej pośladkach. W końcu jego podniecenie sięgnęło zenitu. Wbił się w nią mocno, miała wrażenie, że przebił ją na wylot. Gruby penis wypełniał całe jej wnętrze, a ból, który temu towarzyszył był niesamowity. Wrzask stłumiła tkanina, bo żołnierz nadal trzymał jej rękę na karku i wcisnął twarz w materac. Posuwał ją szybko, ostro i brutalnie, z każdym ruchem coraz dalej i głębiej. Kiedy myślała, że więcej nie wytrzyma, że on zaraz rozerwie ją od środka poczuła jak gwałciciel nieruchomieje na moment, jak mocniej zaciska potężną dłoń na jej karku i wytryska. Ciepłe strumienie zalały jej wnętrze, spływały po pośladkach na podłogę. Wysunął się z niej powoli, ściągnął ją z łóżka za włosy, rzucił na wznak na podłogę i wcisnął penisa w usta. - Liż go! Zamknęła oczy i posłusznie zaczęła poruszać językiem. Wyłączyła się, nie czuła już smaku, zapachu, nie czuła upokorzenia... To nie istniało, ona nie istniała, to nie działo się naprawdę. Nie zareagowała inaczej jak następnym zdławionym jękiem, kiedy, znowu w wypiętej pozycji, została zerżnięta w tyłek. Drugi z mężczyzn rozdziewiczył jej drugą dziurkę, na szczęście poruszając się nieco mniej gwałtownie. Ugniatał jej piersi, sutki, a używając już doświadczonej szparki dawał jej mocne klapsy. Nie reagowała inaczej niż cichymi jękami. Nawet kiedy wygięli ją na stojąco, nawet kiedy jeden z nich posuwał ją w tyłek, a drugi wciskał jej penisa w usta. Nawet wtedy nie reagowała już inaczej. Było jej wszystko jedno, zobojętniała. Zobojętniała na ból, upokorzenie. Nie zauważyła nawet jak jej dom wali się w gruzy, a ogień trawi resztki. Nie zauważyła, że to był koniec jej beztroskiego, bogatego życia. Że zaczynała się jej nowa rola. Nie zwróciła uwagi na to, że gdzieś ją ciągną, wrzucają do ciemnego wnętrza wozu. Nic nie czuła, i choć nie mogła chodzić to nie czuła tego. Wpatrywała się martwo w mrok, a krew powoli płynęła jej po nogach i skapywała na brudną podłogę wozu.
Wszystko co wydarzyło się przez ostatnie kilka dni pamiętała jak przez mgłę. Atak na miasto, oblężenie, poddanie się. Warunków oczywiście nie dotrzymano, za murami zaczęła się rzeź, gwałty i rabunki. Jej ojciec broniący córki, żonę, przybity sztychem do podłogi, matka, jeszcze młoda kobieta, brutalnie zgwałcona i zamordowana, pięcioletnia siostrzyczka w kałuży krwi.Chaos w głowie, krzyki bólu i rozpaczy, wrzaski mordowanych, zduszone jęki rozdziewiczanych dziewczyn. I śmiechy prześladowców. Kalejdoskop przerażających obrazów, które nie chciały jej opuścić, które zawłaszczyły sobie jej sny. Zwłaszcza jeden obrazek, jedna scena miała w nich wyłączność. Ta, która już nie była mgłą, nie była zasłonięta tą miękką i chroniącą od całego realizmu kotarą. Koszmar, który kończył się jej krzykiem każdej nocy. Krzykiem, za który dostawała baty od wiozących ją strażników i nienawistne spojrzenia od towarzyszek podróży, liczących każdej nocy na nieco odpoczynku. ***Schowała się pod łóżkiem. Jak mała dziewczynka, która bawi się z rodzeństwem w chowanego. Była przerażona, bezmyślnie biegała po pokojach, szukając jakiejś kryjówki. Wczołgała się ostatkiem sił pod wielkie łoże rodziców, okryte grubą czerwoną kapą, sięgającą podłogi. Miała nadzieję, że jej nie znajdą, że nic nie zauważą. Drżała, trzęsła się i nieudolnie hamowała szloch. Jeszcze niedawno wydawało jej się, że jest taka dorosła, że sobie poradzi. Że z każdej sytuacji jest jakieś logiczne wyjście. „Nawet jeśli zdobędą miasto to przecież uda nam się uciec, najbogatsze rodziny mają zapewniony przewóz, a przewodnicy znają trasy wyprowadzające z miasta!” - mówiła to zaledwie kilka dni temu, z całą pewnością. Nie wiedziała jak bardzo była naiwna. Nie zwracała uwagi na zaciśnięte usta matki i zmarszczone brwi ojca, za każdym razem, kiedy posłaniec przynosił coraz to nowe wiadomości z oblężenia. A teraz trzęsła się ze strachu i błagała Tarayę, swojego boga, aby ją uratował. Modliła się tak żarliwie jak nigdy dotąd. Śmiechy były coraz bliżej, rechot rozochoconych żołnierzy niósł się po korytarzach, akompaniując trzaskom palącego się domu. Raseya zwinęła się w pozycję płodu, starając się oddychać jak najciszej. Mężczyźni krzyczeli coś do siebie, nie rozumiała słów. Wpadli do pomieszczenia, tupiąc i przewracając wszystko po drodze. Dziewczyna zacisnęła powieki. TRZASK! Domyśliła się, że któryś z nich wybił okno. I nagle, jeden z mężczyzn szarpnął za kapę i rzucił ją w kąt. Raseya poczuła jak ktoś łapie ją za włosy i wyciąga spod łóżka. Zaczęła przeraźliwie wrzeszczeć, niezdolna do jakiejkolwiek obrony. Dostała w twarz. Mocno. Ucichła, łkając cicho. Mężczyzna, który ją trzymał krzyknął coś groźnie, puścił ją, uderzył jeszcze raz. Zatoczyła się w stronę okna, upadła, wbijając sobie boleśnie resztki szkła w dłoń. Przez mgiełkę łez dostrzegła, że jest dwóch oprawców. Obaj byli wysocy, postawni, na nogach mieli skórzane spodnie, a w poprzek klatki piersiowej czarne pasy ze skóry, krzyżujące się na środku. Ten, który ją bił podszedł bliżej i mocno złapał ją za podbródek. Skrzywiła się, usiłowała odwrócić głowę, ale mocniejszy uścisk nie pozwolił jej na to, wyrwał cichy jęk z ust. - Co, lubisz tak, suko? - odezwał się chrapliwym głosem, z dziwnym akcentem. Jego ciemne oczy wpatrywały się w nią mściwie i z pożądaniem. Wybuchnęła głośnym szlochem, szarpnięcie za włosy przywróciło ją do porządku. - A płacz, płacz, kurwo, zaraz będziesz miała powód... Pociągnął ją i rzucił na łóżko, a sam zaczął rozpinać spodnie. Jego towarzysz, z obleśnym uśmiechem zrobił to samo, przyglądając się jej łapczywie. Podszedł i jednym ruchem rozdarł jej sukienkę. Usiłowała się zasłonić, ale złapał ją za nadgarstki i przytrzymał je nad głową jedną ręką. Kark miała tuż na skraju łóżka, więc głowa zwisała jej lekko, a uścisk mężczyzna miał silny- bolało. Drugą dłonią odrzucił resztki jej ubrania, przyjrzał się jej ciału. Jak na szesnastolatkę Raseya nie była jakoś wybitnie kobieca. Miała średnie piersi, dosyć wąskie biodra, szczupłą sylwetkę. Ciemne włosy i pociągła twarz razem ze smukłym ciałem sprawiały, że była inna niż pozostałe dziewczęta, oryginalniejsza, ciekawsza. Ale im było wszystko jedno, byle tylko zerżnąć coś co ma dwie dziurki. Żołnierz uśmiechnął się, przygryzł jej ucho, zaczął masować pierś. Dziewczyna dyszała, dusiła się płaczem, kiedy dłoń przeniosła się na jej drugą pierś, palce ugniatały sutek. Zacisnęła szczęki, zamknęła oczy. - Aaa
! - mężczyzna uśmiechnął się drwiąco, uszczypnął ją w sutek jeszcze raz. W tym samym czasie puścił jej nadgarstki, jego ręka powędrowała niżej, między jej uda. - Nie! - wrzasnęła, usiłując się wyrwać. Gwałciciel przygniótł ją swoim ciałem, uderzył ją w twarz. Czuła palący ślad na policzku. Gruba dłoń rozszerzyła jej nogi, palec wbił się między wargi, zaczął poruszać. Raseya jęknęła z bólu, nieprzyjemne i mocne tarcie przyspieszało w miarę jak rosło podniecenie leżącego na niej mężczyzny. Jej były rozmówca obszedł łoże, stanął nad nią i pochylił się ze zmrużonymi oczami, zatrzymując twarz kilka centymetrów przed jej twarzą. - Podoba ci się, dziwko, co? Wiedziałem... podoba się... - złapał ją za szczęki, uklęknął nad jej twarzą i włożył jej penisa w rozwarte usta. Zakrztusiła się, szeroko otworzyła oczy. - Ssij, mała kurewko, liż go... - mówił cicho, wsuwając i wysuwając go powoli. Dziewczyna krztusiła się, łzy spływały jej po policzkach. Palce wbiły się w nią głębiej, krzyknęłaby, gdyby nie gruby penis zajmujący jej całe usta, końcowo wyszedł jej zdławiony jęk. Myśli płynęły jej szybko, chaotycznie. Penis w ustach, twarde i grube palce między wargami, gdzieś głęboko, w dziurce, prące ciągle naprzód, dalej, trące delikatną skórę. Ból, pieczenie, upokorzenie. Penis wysuwa się do końca, szybki oddech, znowu wypełnione usta, dotyka gardła, zduszony kaszel, dławienie, rozbiegane oczy proszące o litość, o oddech. Wypełniacz ust porusza się coraz szybciej, szybciej, coraz dalej, Raseya czuje, że traci świadomość, kontakt ze światem... Palec w niej, w środku, wielka dłoń na piersi, sutku, kutas w ustach, coraz większy twardszy... -Aaach! Gorąca sperma wypełniła jej usta, słonawy smak drażnił kubki smakowe. Nie mogła oddychać, przełykać, zaczęła się krztusić, oczy rozszerzyły jej się prawie do niemożliwości, ręce biły rozpaczliwie o materac łoża. - Połknij, kurwo... - wydyszał żołnierz, trzymając ją mocno za włosy i jeszcze przyciskając do swojego penisa. - Połknij wszystko! - krzyknął, potrząsając nią. Raseya wiedziała, że on nie zamierza puścić zanim ona nie wykona polecenia. Dusiła się, brakowało jej powietrza. „Nie mogę... oddychać... Nie chcę, nie mogę tego połknąć, nie, błagam, tylko nie to, nie chcę, to takie brudne, nie, zlituj się, proszę...” - starała się to wszystko przekazać wzrokiem, mrugała oczami pełnymi łez. - Połknij to! Albo cię, dziwko, tak wyjebię, że nie wstaniesz! Sperma spływała jej z kącików warg, Raseya nie miała wyboru. Przełknęła szybko, chociaż część i tak została jej w ustach i popłynęła jej po twarzy, kiedy on wyjął penisa. Ledwo zdążyła uchylić powieki, kiedy w dole poczuła straszny ból. Krzyknęła. Mężczyzna wyjął z niej palce, umazane krwią. Powiedział coś do swojego towarzysza, ten uśmiechnął się jeszcze szerzej, odpowiedział coś, zbliżył ponownie do nagiej dziewczyny. Tamten usiadł na łóżku i masował swojego penisa, przyglądając się temu, co towarzysz będzie z nią robił. - Dziewica... Mmm... - Żołnierz złapał ją za ramię, ściągnął na ziemię. Drżąc leżała u jego stóp, z twarzą wymazaną spermą i małym wężykiem krwi spływającym po wnętrzu uda. Pociągnął ją za włosy, wcisnął jej twarz w materac, tak że teraz klęczała, łokcie opierając na łóżku, a tyłek mając wypięty. Mężczyzna złapał ją za pośladek, pomasował, brutalnie wcisnął palce do pochwy. Rozpychał się nimi w środku. Kciukiem dotknął jej drugiej dziurki, nacisnął. Raseya zajęczała w materac, czując, że kciuk wchodzi coraz głębiej. Mężczyzna pochylił się, czuła jego oddech na karku i główkę penisa wodzącą powoli po jej pośladkach. W końcu jego podniecenie sięgnęło zenitu. Wbił się w nią mocno, miała wrażenie, że przebił ją na wylot. Gruby penis wypełniał całe jej wnętrze, a ból, który temu towarzyszył był niesamowity. Wrzask stłumiła tkanina, bo żołnierz nadal trzymał jej rękę na karku i wcisnął twarz w materac. Posuwał ją szybko, ostro i brutalnie, z każdym ruchem coraz dalej i głębiej. Kiedy myślała, że więcej nie wytrzyma, że on zaraz rozerwie ją od środka poczuła jak gwałciciel nieruchomieje na moment, jak mocniej zaciska potężną dłoń na jej karku i wytryska. Ciepłe strumienie zalały jej wnętrze, spływały po pośladkach na podłogę. Wysunął się z niej powoli, ściągnął ją z łóżka za włosy, rzucił na wznak na podłogę i wcisnął penisa w usta. - Liż go! Zamknęła oczy i posłusznie zaczęła poruszać językiem. Wyłączyła się, nie czuła już smaku, zapachu, nie czuła upokorzenia... To nie istniało, ona nie istniała, to nie działo się naprawdę. Nie zareagowała inaczej jak następnym zdławionym jękiem, kiedy, znowu w wypiętej pozycji, została zerżnięta w tyłek. Drugi z mężczyzn rozdziewiczył jej drugą dziurkę, na szczęście poruszając się nieco mniej gwałtownie. Ugniatał jej piersi, sutki, a używając już doświadczonej szparki dawał jej mocne klapsy. Nie reagowała inaczej niż cichymi jękami. Nawet kiedy wygięli ją na stojąco, nawet kiedy jeden z nich posuwał ją w tyłek, a drugi wciskał jej penisa w usta. Nawet wtedy nie reagowała już inaczej. Było jej wszystko jedno, zobojętniała. Zobojętniała na ból, upokorzenie. Nie zauważyła nawet jak jej dom wali się w gruzy, a ogień trawi resztki. Nie zauważyła, że to był koniec jej beztroskiego, bogatego życia. Że zaczynała się jej nowa rola. Nie zwróciła uwagi na to, że gdzieś ją ciągną, wrzucają do ciemnego wnętrza wozu. Nic nie czuła, i choć nie mogła chodzić to nie czuła tego. Wpatrywała się martwo w mrok, a krew powoli płynęła jej po nogach i skapywała na brudną podłogę wozu.Patrycja część IV
2010-02-02 | 13:26:57
skomentuj (0)
Choć myślałam, że w moim życiu nic już się nie zmieni, no, co najwyżej sposób, w jaki Jarek mnie używa . To jednak cztery ostatnie dni przyniosły mi kolejne zmiany i kolejne trudne decyzję i wybory. W piątek po tym jak Jarek zgwałcił mnie analnie wracaliśmy do domu nie odzywając się do siebie. Jarek widocznie uważał, że na razie mam dosyć a ja nie mogłam dojść do siebie po tym, co się stało. Jedyne, co mnie pocieszało było to, że Jarek wyjeżdżał na weekend i moja dupcia będzie miała dwa dni spokoju.Gdy wróciłam do domu nie wytrzymałam i powiedziałam mężowi o tym, co zaszło o dzisiejszym analu o tym jak Jarek ostro wziął mnie wtedy w nocy o francuzie do końca. Po prostu musiałam się wygadać i tyle – gdybym mogła cofnąć czas. Mikołaj przyznał też że było to dla niego straszne gdy zobaczył jak Jarek mnie posuwa ale wytłumaczyłam mu że przecież i tak o tym wie i nic na to nie poradzimy. Piątek jakoś minął A w sobotę zaczęłam się godzić z tym co się wydarzyło, stwierdziłam że i do analu się przyzwyczaję tak jak do francuza, który sprawiał mi coraz więcej przyjemności. Branie do buzi dużej pały Jarka czucie jaj całej w sobie podniecało mnie coraz bardziej. Wieczorem nawet złapałam się na tym że maje myśli co jakiś czas krążą wokół Jarka.Tak było do chwili gdy wrócił Miki i oznajmił mi co się stało. Po tym jak mu powiedziałam o wszystkim nie chciał pozwolić by mnie to dłużej spotykało i poszedł do kasyna by wygrać kasę na nasz dług ale ….Przegrał kolejne 50tyś. Boże to jakiś koszmar Mikołaj powiedział jeszcze, że kasyno nie doliczy tego długu do poprzedniego. Szef kasyna żałuje że wypuścił taką laskę jak ja i teraz „oprócz dawania dupy Jarkowi” ( tak powiedział szef kasyna) będę zaspokajać jego i jego klientów. Załamałam się Mikołaj chciał mi przecież pomóc a wyszła jeszcze gorzej.Godziłam się powoli z byciem „suczką” Jarka ale wiedziałam że nie pogodzę się nigdy z byciem zwykłą prostytutką. Poza tym z Jarkiem mogłam w miarę normalnie żyć i pracować a w tej sytuacji nie wyobrażałam sobie tego. Wiedziałam też że szef kasyna i jego ochroniarze będą mnie traktować jak szmatę i nie dadzą mi żyć.Jeszcze tego wieczoru zadzwoniłam do Jarka z płaczem i opowiedziałam co się stało. Zdawałam sobie też sprawę że będę musiała się zgodzić na coś nowego. Jarek kiedyś wspominał że chciałby zobaczyć mnie podczas seksu grupowego, byłam nawet gotowa na to się zgodzić bo przecież to będzie raz na jakiś czas a nie co dzień. Jarek najpierw zaczął się śmiać ( i słusznie ) a potem powiedział że zorientuje się w sytuacji ale że będę musiała coś od siebie dorzucić do naszego układu.Ok. 22 zadzwonił szef kasyna i bardzo zły powiedział-Kur.. musisz być naprawdę niezła w te klocki skoro Jarek chce mieć cię tylko dla siebie. Mam nadzieję że nie zgodzisz się na jego ofertę i będę mógł cię zerżnąć.Płakałam z radości gdy to usłyszałam i natychmiast powiedziałam o tym Mikołajowi ( zupełnie zapominając o drugiej części wypowiedzi szefa na temat oferty Jarka) i oboje z lepszymi nastrojami poszliśmy spać kochając się przedtem bardzo namiętnie.Była 2 w nocy gdy obudził mnie telefon. To był Jarek stał u mnie pod blokiem i kazał mi natychmiast zejść. Nie pozwolił mi się nawet ubrać. Zbiegłam na duł wsiadłam do samochodu i przywitałam się z nim długim namiętnym pocałunkiem podczas którego wsunęłam jego rękę miedzy swoje uda. Jarek zaparkował auto w bardzo ciemnym miejscu dlatego gdy powiedział że zanim porozmawiamy chce mnie mieć na masce samochodu zgodziłam się bez oporu.Jarek podszedł do mnie wsunął swój język w usta a jego dłonie mocno chwyciły moje pośladki. Uniosłam jedną nogę do góry i oplotłam nią Jarka. Jego paluszki już dotykały mojej cipeczki i wsuwały się do niej. Był mi naprawdę dobrze ( nie wiem czy było to podniecenie czy też radość z tego że nie będę hotelową dziwką ) Uniosłam ręce do góry zachęcając Jarka by zsunął ze mnie koszulkę co natychmiast uczynił i zaczął całować moje piersi robił to bardzo szybko i gwałtownie mocno przywierając ustami do moich cycuszków by w końcu skupić się na sutkach. Moim ciałem wstrząsała coraz większa rozkosz a ja pomimo że kochałam się niedawno z mężem pragnęłam Jarka by wziął mnie tak jak zechce nawet bardzo ostro. Zsunęłam się w duł i wzięłam w usta jego kutasa którego już wcześniej Jarek wyjął na wierzch. Od razu „połknęłam” go całego czują przy tym ogromną rządzę Obrabiałam go powoli delektując się jego smakiem i rozmiarem dbałam by za każdym razem schował się cały w mej buzi. Poczułam ręce Jarka podciągające mnie do góry. Pomyślałam że chce mnie mieć wiec nim zdążyło coś powiedzieć wypięłam swój tyłeczek i rozszerzyłam raczkami pośladki. Byłam gotowa na anal i nawet tego chciałam ale Jarek kazał mi się odwrócić i położyć na masce. Podniósł moje nagi do góry i położył sobie na ramionach a sam zanurkował głową miedzy moje uda. Poczułam jego usta delikatnie całujące moje uda i zbliżające się powoli do mojej cipeczki którą już dawno zwilżyła spora ilość mojego soku. Z chwilą gdy Jarka język wniknął we mnie zaczęłam czuć że zaraz dojdę. Jego język wirował we mnie a jego dłonie pieściły moje piersi. Nagle dotknął językiem mojej łechtaczki i zatrzymał się na chwilę by potem zacząć delikatnie ją uciskać. W tym momencie poczułam ogromną ekstazę i orgazm przy którym zacisnęłam mocno uda z głową Jarka pomiędzy nimi a językiem w mojej cipce co jeszcze bardziej spotęgowało moje doznania Jęczałam jak opętana wiec sąsiedzi musieli mieć niezły ubaw ( Nie widzieli kto ale doskonale musieli słyszeć). Rozluźniłam uda i pozwoliłam Jarkowi wstać, sama nakierowałam jego pałę na swą cipkę. Chciałam by wszedł we mnie i spuścił się do środka. Jarek zrobił to i po kilku długich rucha zatrzymał się do połowy we mnie i wystrzelił wypełniając moją myszkę spermą. Spuszczając się we mnie opadł na moje piersi i leżeliśmy tak z pięć minut ( to już wcześniej zauważyłam że Jarek po orgazmie nie lubi za szybko go wysuwać bez znaczenia gdzie to było czy w ustach, cipce czy też nawet w dupci ) W końcu jednak pozbieraliśmy się i wsiedliśmy do auta. Jarek pojechał na niedaleki parking pod supermarketem byśmy mogli spokojnie pogadać a jednocześnie jakiś ciekawy i wytrwały sąsiad nie zobaczył mnie w koszuli nocnej wyłaniającej się z mroku miejsca skąd dochodziły takie ( moje ) jęki. Na parkingu Jarek wyjawił mi wreszcie czego oczekuje w zamian za spłatę naszego nowego długu. Powiedział że i owszem przyjmuje moją ofertę seksu z innymi facetami na jego oczach ale dodatkowo (i był to najistotniejszy warunek) muszę mu załatwić Agatę. Agata pracowała z nami i miała 26 lat był bardzo seksowna dziewczyną o dużych jędrnych piersiach ( większych niż moje ) i bardzo fantastycznym tyłeczku (ala J’LO) przy którym mój wydawał się płaski. Do tego była moją przyjaciółką i świeżo upieczoną mężatką. W przeciwieństwie do mnie była skromna i cicha. Kiedy spytałam jak mam to zrobić powiedział że mogę ją upić a najlepiej jak podam jaj pigułkę „uległości” ( którą mi wtedy wręczył ), po niej przez kilka godzin będzie można z nią robić wszystko a ona i tak rano nie będzie nic pamiętać. Byłam tak zszokowana że nie potrafiłam zaprotestować. Jarek odwiózł mnie do domu i oznajmił że mam tydzień na załatwienie mu jej jeśli nie to mogę sobie sama spłacać głupie długi. Całą noc myślałam co mam zrobić. Wahałam się czy zaspokoić pragnienie i umożliwić mu poniekąd zgwałcenie Agaty czy też odmówić .Perspektywa zostania dziwka była jednak zbyt silna i już następnego dnia zaprosiłam ją do siebie w celu pogadania o różnych sprawach. Taki damski wieczorek (Agata miała u mnie nocować). Mikołaja nie było ponieważ obydwoje mieliśmy zaplanowane dwa tygodnie urlopu i on pojechał do swojej mamy bym ja mogła spotykać się w spokoju z Jarkiem. Mężowi nic nie powiedziałam o warunkach Jarka tylko ściemniłam że muszę częściej go zaspokajać co pomogło mi w wysłaniu Mikiego do Mamusi. Agata przyszła zgodnie z zaproszeniem ok. dwudziestej i przez pierwszą godzinę gadałyśmy o niczym, wtedy zaproponowałam wino i przy drugim kieliszku wrzuciłam jaj pigułkę. Po jakiś 15 minutach zaczęła się robić senna a po kolejnych 5 była totalnie zamroczona. Odczekała chwilę i zaczęłam ją rozbierać. Najpierw bluzka pod którą kryły się prześliczne piersi ( sama musiałam to przyznać były durze jędrne i bardzo sprężyste ). Znów odczekałam chwilę i zabrałam się za spodnie trwało to troszkę ale się udało. Miała na sobie delikatne biała springi przez które można było dostrzec równiutko wygolone włoski w kształcie paska. Nie powiem wyglądała bardzo podniecająco i nie dziwie się że Jarek tak jej pragnął. Postanowiłam nie posuwać się dalej bo cały czas bałam się że Agata się ocknie dlatego usiadłam obok i zadzwoniłam po Jarka który przyjechał po 10 minutach. Wszedł do pokoju spojrzał na Agatę która leżała na brzuchu w samej bieliźnie a do tego tylni pasek od majteczek chował się cały między jej cudownymi pośladkami (była to jedyna część ciała której jej tak naprawdę zazdrościłam ). Jarek uśmiechnął się i powiedział- No Pati teraz się z nią zabawimy …………..C.D.N
Zakończenie roku szkolnego cz. VI
2010-02-02 | 13:26:42
skomentuj (0)
- Jeszcze sprawdzę pocztę mailową i idę spać. – Mówiła cicho do siebie senna już nauczycielka geografii. W ostatnim czasie miała dużo zajęć, czuła się zmęczona. Nagle przeglądając maile zdziwiła się znacząco.- Co
! -Czego on chce
– warknęła…Był to mail od Jarka wraz z załącznikami. Kobieta nie zastanawiając się dłużej kliknęła w załączniki. Na ekranie uruchomił się pokaz prezentacji. - Zrobili to z nią…zrobili
? – Powtarzała kilkakrotnie, dziwiąc się przy tym.Kilkanaście śmiałych zdjęć, przedstawiało młodą nauczycielkę historii, na tylnych siedzeniach w samochodzie. - Coś takiego…
? I to zaraz na początku semestru…
? - Kobieta dziwiła się. Zarazem uśmiech zagościł na jej pięknej twarzy. – Ciekawe co powiedziałby na to jej tatuś…jakby się to wszystko wydało…Leżąc w łóżku jeszcze długo myślała nad tą sytuacją.Następnego dnia przyglądała się dłużej swojej młodej koleżance w pokoju nauczycielskim. Chciała do niej podejść i porozmawiać. Pewnie jest skrępowana i myśli, że Ci gówniarze wygadali już wszystko… - myślała. Rzeczywiście, młoda kobieta sprawiała wrażenie nieśmiałej i unikającej kontaktu. Rozmowie przeszkodził odgłos dzwonka. Panie skierowały się do sal lekcyjnych. Nauczycielka geografii miała prowadzić swoją lekcję w małym niezależnym budynku, zwanym pracownią. Oddzielony był on od gmachu szkoły 100 metrowym chodnikiem. - Znowu w tej rzeźni…mamrotała biorąc klucze z szafki. Rzeczywiście budynek był obskurny, ciemny i pełno w nim było zakamarków. Weszła do pracowni. Wszędzie panował gwar, chaos. Rzesze młodzieży kłębiły się pod stromymi schodami w ciasnym i ciemnym korytarzu.- Prze…przepraszam
–Przepychając się, próbowała przekrzyczeć rozgadaną młodzież.Wtem zapadła ciemność, zgasła jedyna lampa w mrocznym korytarzu. Rozległy się przekorne piski, wrzaski otaczającej młodzieży. Dziewczyny zaczęły popiskiwać…Nagle ona poczuła jak jej uda są uderzane przez męskie biodra…wraz z twardniejącym członkiem. Nie widziała za wiele. Coś uciskało ją na wysokości łona i piersi. Co najgorsze zorientowała się iż stoi prawdopodobnie przed jakimiś wysokimi uczniami. - Zapalcie światło, zapalcie światło… - krzyczała. Nic z tego jej głos milkł w ogólnym gwarze i szamotaninie. Jakieś dłonie zaczęły penetrować jej smukłe nogi, szybko przemieszczające się pod brązową, dopasowaną do figury sukienkę. Uniosła się. Poczuła jak dłonie targają jej pośladki. Ktoś próbował jej włożyć rękę w majtki. Nie mogła się łatwo wyswobodzić.- Puścicie
! Puścicie
Co to jest
Światło
Zapalić…
Pokrzykiwanie nauczycielki okazywało się być nieskuteczne. Nagle poczuła jak kilka dłoni szarpie jej śnieżnobiałe, skąpe majtki…Cienka gumeczka nie wytrzymał i pękła…a majtki zniknęły w rozchwytujących ją dłoniach. Po czym buchnęła światłem lampa…Sukienka opadła na jej zgrabną figurę. Zaś sama nauczycielka poprawiała ją szybkimi ruchami. Spojrzała dookoła siebie, co dziwne nie zobaczyła żadnych podejrzanych twarzy... Natomiast nie czuła na sobie bielizny. Niemniej starała się ukryć zakłopotanie…-Idziemy do góry, na lekcję – zakomunikowała wszystkim donośnie – rozglądając się jeszcze.Po skończonej lekcji, przemieszczając się do budynku głównego myślała nad całym zdarzeniem. Nagle z zadumy wybił ją odgłos przychodzącego sms. To był jej telefon. Otworzyła wiadomość tekstową pochodzącą od nieznanego numeru. Zaczęła czytać:- ,,Jeśli chcesz odebrać majtkiJ…to przyjdź na długiej przerwie do pracowni, sala 13. Jeśli tego nie zrobisz, to powiadomimy naszych kolegów ,że jesteś dzisiaj bez majtek… i zobaczysz jak będą próbowali sami to sprawdzić…buhahaha”.- Co…oni sobie myślą…- mamrotała do siebie. Idąc korytarzami w szkole, wydawało się jej jakby wszystkie oczy były skierowane na nią. Było to nie przyjemne uczucie dla niej. Ponadto była rozkojarzona podczas kolejnych lekcji. Wychodząc na długą przerwę z sali poczuła jak ktoś złapał ją dłonią za pośladki i próbował unieść dolną cześć sukienki. Zaś po nieudanej próbie zniknął w tłumie uczniów. Postanowiła pójść i wyjaśnić sprawę. Szła zdecydowanym krokiem. Pracownia była pusta. Trzapnęły drzwi, skierowała się stromymi schodami do sali 13. Weszła śmiało do sali. Zastała pustkę. Przeszła kilka metrów i na ławce zauważyła kartkę z napisem:- ,,Jak chcesz odzyskać majtki, to zapukaj w te białe drzwi w rogu”.Zdziwiona rozglądała się dookoła. Podeszła do drzwi, na tablicy w rogu był napis kredą: ,,Zapukaj trzy razy”. - To jakiś obłęd
– wykrzyknęła. To
!Wy
!Tak
! To, Wy
! – zaczęła krzyczeć, po czym uderzyła pięścią w drzwi…Wtem w środkowej części drzwi wypadł okrągły, suchy, sklejony kawałek drewna i jakaś ręka przez powstałą dziurę wystawiła kartkę. Złapała ją i zaczęła czytać: ,,Twoim oczom zaraz ukaże się kutas i zaczniesz go ssać…jeśli chcesz odzyskać co swoje”. Nim skończyła czytać przez dziurkę wystawał gładki sprężysty i powoli rosnący członek.- Nie
! Myślicie , że możecie robić ze mną co chcecie
! – Krzyczała. Nie dam Wam teraz satysfakcji i skierowała się w kierunku wyjścia. Drzwi były zatrzaśnięte.- Pani Profesor! - Dobiegł znajomy głos zza drzwi. My mamy czas! Zaraz skończy się przerwa… - chciałem tylko zauważyć, argumentował chłopak.Nauczycielka gwałtownym ruchem podeszła do dziury w drzwiach, uklęknęła i chwyciła mocno opadłego już członka. Myślicie, że to Wam anonimowość zapewni, że nie wiem kim jesteście.. – mamrotała, poruszając ręką rytmicznie. - Macie chore pomysły
! Gówniarze
!- słyszycie.- Y…yyy! Pani profesor…bo jak mieliśmy panią nakłonić do tego…- mówił zza drzwi Jarek, którego członek był już w ustach nauczycielki. Nagle chłopak wyjął gwałtownie swojego członka z dziury w drzwiach, zaś w jego miejsce pojawił się penis kolegi.- Chcecie mnie
! Gówniarze
- To wyjdźcie zza tych drzwi…pokażcie się.Uchyliły się drzwi. Krzysiek z Jarkiem paradowali z opuszczonymi spodniami i sterczącymi kutasami przed klęczącą nauczycielką. - Tylko dwóch Was jest teraz. Tylko dwóch… gdzie macie jeszcze jednego, bo we trzech chyba przelecieliście tę od historii…- stanowczym tonem rozmawiała z uczniami, którzy nic nie mówiąc otoczyli ją z dwóch stron.Nad jej głową, z lewej i prawej strony, sterczały dwa członki, które dociskali do jej twarzy. Zaczęła całować mosznę, członki naprężyły się, poczuła jak stają się twarde i gorące. Na przemian, zaczęła rytmicznie obciągać ustami członki. Przerwał jej Jarek, podnosząc i gwałtownie popychając na ławkę.- Musisz się pospieszyć! – bo to nie jest zakończenie roku szkolnego – śmiali się dwaj chłopcy. W tym czasie nauczycielka leżała już na plecach na ławce. Z przodu Jarek pracował rytmicznie językiem nad jej łechtaczką, rozszerzając jej nogi. Zaś z drugiej strony ławki Krzysiek posuwał ją rytmicznie swoim członkiem w gardło. Zabawy oralne przerwal Jarek i zdecydowanymi pchnięciami także rytmicznie atakowała jej rozszerzoną pochwę. Splotła nogi na jego barkach, tak że czarne szpilki uciskały go w łopatki przyciskając go do siebie jeszcze bardziej. Sprawiało jej to wyraźną przyjemność bowiem wiła się i mocno dociskała teraz już jego biodra. Nagle Jarek złapał ja za ręce i podniósł z ławki unosząc gwałtownie. Rytmicznie poruszała się teraz na stojąco przed nim, będąc twarzą w twarz. Chwycił ją mocna za biodra i z impetem zaczął nimi poruszać na swoim członku. Krzysiek w tym czasie przybrał pozycje na krześle i czekał aż usiądzie na niego okrakiem. Nauczycielka usiadła na jego członku, który powoli znikał w jej pochwie. Spięła go udami i zaczęła nimi rytmicznie poruszać. Krzysiek całował ją w plecy. Rytmiczne ruchy kobiety momentalnie doprowadziły do wytrysku chłopaka. Jego członek wyskoczył z pochwy i zalał spermą gładki brzuch nauczycielki. Śnieżnobiała sperma spływała na przydepilowaną delikatnie cipkę. Stojący przed nimi Jarek poruszający swojego członka ręką zbliżył się do niej i eksplodował potężnym wystrzałem na jej piersi. Ostygająca gęsta sperma spływała po brzuchu na łechtaczkę kobiety, która rozcierała jakby całą maź po swoim gładkim ciele. - Ale, majtki to możemy oddać Pani innym razem – śmiał się Krzysiek. – Bo te są porozdzierane – demonstrowała Jarek.- To
! Teraz mi je odkupicie i zwrócicie…oświadczyła nauczycielka- Jasne
! - Pani Profesor my możemy tak codziennie Pani odkupować. Rozległ się dzwonek. Cała trójka opuściła w pośpiechu, oddzielnie pracownię. Nauczycielka udała się do pokoju nauczycielskiego, zaś chłopcy spóźnieni na ostatnie piętro, na zajęcia z informatyki. Spóźnienie zdenerwowało nauczyciela, który kazał za karę dwóm chłopakom pójść do punktu ksero i przynieść papier do drukarek. Rozluźnieni chłopcy żartując zeszli na parter, gdzie mieścił się punkt ksero.- TY! Darek nie wzięliśmy klucza od ksero. Musimy się wrócić. – zauważył Jarek.- Poczekaj! Może ktoś będzie w punkcie kserował – skonstatował Darek. Zbliżyli się do drzwi punktu. Przez przezroczyste drzwi ujrzeli smukłe nogi odwróconej tyłem kobiety w szarym żakiecie. - Ooooo! To nasza pani od historii – szeptał Jarek.Na korytarzu ,mimo iż było 10 min. po dzwonku było spokojnie. Chłopcy cicho podeszli do drzwi- Dzień dobry! Witamy piękną panią profesor – zakomunikowali śmiało dwaj uczniowie do wyraźnie zakłopotanej młodej nauczycielki.Przez dłuższy moment panowała cisza. - Pani Profesor kseruje testy na historię- zauważył Jarek zbliżając się do niej. Po czym chłopcy otoczyli nauczycielkę z dwóch stron…- Bardzo Pani nas podnieca!- Zostawcie mnie…co Wy myślicie, że ja jestem dziw…- Nie podnieca to pani…
Tutaj w szkole, przed gabinetem dyrektora. Ręka chłopaka powędrowała po smukłych nogach pod spódnicę. Docisnęli ją we dwóch do kserokopiarki, która ciągle pracowała.- Nie
- Błagam zostawcie mnie – trwała szarpanina. Wtem Jarek wyjął swojego członka. - Tak między nami pani profesor – pewnie dociskał nauczycielkę chłopak do ściany- zrobi nam pani laskę. Trwały przekomarzania, aż nauczycielka uległa i poddała się. Klęcząc zaczęła poruszać ustami szybko po członku Jarka. Chciała jak najszybciej uporać się z bezczelnymi gówniarzami.- Niech pani zobaczy, Darek patrzy czy nikt nie idzie…-nie Darek? – Pewny siebie Jarek triumfował jęcząc cichutko z rozkoszy. - Wszystko zalezy od Pani, kiedy pani skończy…- podnieca to Panią prawda- uśmiechał się Darek do Jarka. - Jarek
Jarek
! – Stary
- Stary idzie… - o kurw… ja pierd….Kobieta podniosła się szybko, poprawiająjąc kartki w podajniku, starała się zachowywać naturalnie i ukryć zmieszanie. Jarek szybko chował penisa i zajął się przekładaniem papieru. Nagle drzwi z impetem otworzyły się. - Co tu robicie? –zapytał surowo dyrektor. - Kserujemy testy – odpowiedziała drżącym głosem nauczycielka. Nadeszła także nauczycielka informatyki.No, panie dyrektorze wysłałam ich po papier i nie mogę się doczekać – dogadywała informatyczka.Cała sytuacja wyglądała teraz nadzwyczaj dziwnie, zwłaszcza Jarek z rozsuniętym rozporkiem i młoda historyczka z delikatnie rozmazanym makijażem. - Wysłałam także chłopców i ja panie dyrektorze po papier – zakomunikowała nadchodząca właśnie nauczycielka geografii.- Dobrze !Dobrze! – Nie róbmy zamieszania z niczego – pokrzykiwała dyrektor. – Do zajęć. – Do pracy moi drodzy – rzekł.Wszyscy zaczęli się rozchodzić.- Dziękujemy Pani Profesor – rzekł Jarek w kierunku geograficzki. - Dobra! Idźcie mi już stąd. – Ja kseruję materiały tu z Panią od historii…rzekła łagodnie…
! -Czego on chce
– warknęła…Był to mail od Jarka wraz z załącznikami. Kobieta nie zastanawiając się dłużej kliknęła w załączniki. Na ekranie uruchomił się pokaz prezentacji. - Zrobili to z nią…zrobili
? – Powtarzała kilkakrotnie, dziwiąc się przy tym.Kilkanaście śmiałych zdjęć, przedstawiało młodą nauczycielkę historii, na tylnych siedzeniach w samochodzie. - Coś takiego…
? I to zaraz na początku semestru…
? - Kobieta dziwiła się. Zarazem uśmiech zagościł na jej pięknej twarzy. – Ciekawe co powiedziałby na to jej tatuś…jakby się to wszystko wydało…Leżąc w łóżku jeszcze długo myślała nad tą sytuacją.Następnego dnia przyglądała się dłużej swojej młodej koleżance w pokoju nauczycielskim. Chciała do niej podejść i porozmawiać. Pewnie jest skrępowana i myśli, że Ci gówniarze wygadali już wszystko… - myślała. Rzeczywiście, młoda kobieta sprawiała wrażenie nieśmiałej i unikającej kontaktu. Rozmowie przeszkodził odgłos dzwonka. Panie skierowały się do sal lekcyjnych. Nauczycielka geografii miała prowadzić swoją lekcję w małym niezależnym budynku, zwanym pracownią. Oddzielony był on od gmachu szkoły 100 metrowym chodnikiem. - Znowu w tej rzeźni…mamrotała biorąc klucze z szafki. Rzeczywiście budynek był obskurny, ciemny i pełno w nim było zakamarków. Weszła do pracowni. Wszędzie panował gwar, chaos. Rzesze młodzieży kłębiły się pod stromymi schodami w ciasnym i ciemnym korytarzu.- Prze…przepraszam
–Przepychając się, próbowała przekrzyczeć rozgadaną młodzież.Wtem zapadła ciemność, zgasła jedyna lampa w mrocznym korytarzu. Rozległy się przekorne piski, wrzaski otaczającej młodzieży. Dziewczyny zaczęły popiskiwać…Nagle ona poczuła jak jej uda są uderzane przez męskie biodra…wraz z twardniejącym członkiem. Nie widziała za wiele. Coś uciskało ją na wysokości łona i piersi. Co najgorsze zorientowała się iż stoi prawdopodobnie przed jakimiś wysokimi uczniami. - Zapalcie światło, zapalcie światło… - krzyczała. Nic z tego jej głos milkł w ogólnym gwarze i szamotaninie. Jakieś dłonie zaczęły penetrować jej smukłe nogi, szybko przemieszczające się pod brązową, dopasowaną do figury sukienkę. Uniosła się. Poczuła jak dłonie targają jej pośladki. Ktoś próbował jej włożyć rękę w majtki. Nie mogła się łatwo wyswobodzić.- Puścicie
! Puścicie
Co to jest
Światło
Zapalić…
Pokrzykiwanie nauczycielki okazywało się być nieskuteczne. Nagle poczuła jak kilka dłoni szarpie jej śnieżnobiałe, skąpe majtki…Cienka gumeczka nie wytrzymał i pękła…a majtki zniknęły w rozchwytujących ją dłoniach. Po czym buchnęła światłem lampa…Sukienka opadła na jej zgrabną figurę. Zaś sama nauczycielka poprawiała ją szybkimi ruchami. Spojrzała dookoła siebie, co dziwne nie zobaczyła żadnych podejrzanych twarzy... Natomiast nie czuła na sobie bielizny. Niemniej starała się ukryć zakłopotanie…-Idziemy do góry, na lekcję – zakomunikowała wszystkim donośnie – rozglądając się jeszcze.Po skończonej lekcji, przemieszczając się do budynku głównego myślała nad całym zdarzeniem. Nagle z zadumy wybił ją odgłos przychodzącego sms. To był jej telefon. Otworzyła wiadomość tekstową pochodzącą od nieznanego numeru. Zaczęła czytać:- ,,Jeśli chcesz odebrać majtkiJ…to przyjdź na długiej przerwie do pracowni, sala 13. Jeśli tego nie zrobisz, to powiadomimy naszych kolegów ,że jesteś dzisiaj bez majtek… i zobaczysz jak będą próbowali sami to sprawdzić…buhahaha”.- Co…oni sobie myślą…- mamrotała do siebie. Idąc korytarzami w szkole, wydawało się jej jakby wszystkie oczy były skierowane na nią. Było to nie przyjemne uczucie dla niej. Ponadto była rozkojarzona podczas kolejnych lekcji. Wychodząc na długą przerwę z sali poczuła jak ktoś złapał ją dłonią za pośladki i próbował unieść dolną cześć sukienki. Zaś po nieudanej próbie zniknął w tłumie uczniów. Postanowiła pójść i wyjaśnić sprawę. Szła zdecydowanym krokiem. Pracownia była pusta. Trzapnęły drzwi, skierowała się stromymi schodami do sali 13. Weszła śmiało do sali. Zastała pustkę. Przeszła kilka metrów i na ławce zauważyła kartkę z napisem:- ,,Jak chcesz odzyskać majtki, to zapukaj w te białe drzwi w rogu”.Zdziwiona rozglądała się dookoła. Podeszła do drzwi, na tablicy w rogu był napis kredą: ,,Zapukaj trzy razy”. - To jakiś obłęd
– wykrzyknęła. To
!Wy
!Tak
! To, Wy
! – zaczęła krzyczeć, po czym uderzyła pięścią w drzwi…Wtem w środkowej części drzwi wypadł okrągły, suchy, sklejony kawałek drewna i jakaś ręka przez powstałą dziurę wystawiła kartkę. Złapała ją i zaczęła czytać: ,,Twoim oczom zaraz ukaże się kutas i zaczniesz go ssać…jeśli chcesz odzyskać co swoje”. Nim skończyła czytać przez dziurkę wystawał gładki sprężysty i powoli rosnący członek.- Nie
! Myślicie , że możecie robić ze mną co chcecie
! – Krzyczała. Nie dam Wam teraz satysfakcji i skierowała się w kierunku wyjścia. Drzwi były zatrzaśnięte.- Pani Profesor! - Dobiegł znajomy głos zza drzwi. My mamy czas! Zaraz skończy się przerwa… - chciałem tylko zauważyć, argumentował chłopak.Nauczycielka gwałtownym ruchem podeszła do dziury w drzwiach, uklęknęła i chwyciła mocno opadłego już członka. Myślicie, że to Wam anonimowość zapewni, że nie wiem kim jesteście.. – mamrotała, poruszając ręką rytmicznie. - Macie chore pomysły
! Gówniarze
!- słyszycie.- Y…yyy! Pani profesor…bo jak mieliśmy panią nakłonić do tego…- mówił zza drzwi Jarek, którego członek był już w ustach nauczycielki. Nagle chłopak wyjął gwałtownie swojego członka z dziury w drzwiach, zaś w jego miejsce pojawił się penis kolegi.- Chcecie mnie
! Gówniarze
- To wyjdźcie zza tych drzwi…pokażcie się.Uchyliły się drzwi. Krzysiek z Jarkiem paradowali z opuszczonymi spodniami i sterczącymi kutasami przed klęczącą nauczycielką. - Tylko dwóch Was jest teraz. Tylko dwóch… gdzie macie jeszcze jednego, bo we trzech chyba przelecieliście tę od historii…- stanowczym tonem rozmawiała z uczniami, którzy nic nie mówiąc otoczyli ją z dwóch stron.Nad jej głową, z lewej i prawej strony, sterczały dwa członki, które dociskali do jej twarzy. Zaczęła całować mosznę, członki naprężyły się, poczuła jak stają się twarde i gorące. Na przemian, zaczęła rytmicznie obciągać ustami członki. Przerwał jej Jarek, podnosząc i gwałtownie popychając na ławkę.- Musisz się pospieszyć! – bo to nie jest zakończenie roku szkolnego – śmiali się dwaj chłopcy. W tym czasie nauczycielka leżała już na plecach na ławce. Z przodu Jarek pracował rytmicznie językiem nad jej łechtaczką, rozszerzając jej nogi. Zaś z drugiej strony ławki Krzysiek posuwał ją rytmicznie swoim członkiem w gardło. Zabawy oralne przerwal Jarek i zdecydowanymi pchnięciami także rytmicznie atakowała jej rozszerzoną pochwę. Splotła nogi na jego barkach, tak że czarne szpilki uciskały go w łopatki przyciskając go do siebie jeszcze bardziej. Sprawiało jej to wyraźną przyjemność bowiem wiła się i mocno dociskała teraz już jego biodra. Nagle Jarek złapał ja za ręce i podniósł z ławki unosząc gwałtownie. Rytmicznie poruszała się teraz na stojąco przed nim, będąc twarzą w twarz. Chwycił ją mocna za biodra i z impetem zaczął nimi poruszać na swoim członku. Krzysiek w tym czasie przybrał pozycje na krześle i czekał aż usiądzie na niego okrakiem. Nauczycielka usiadła na jego członku, który powoli znikał w jej pochwie. Spięła go udami i zaczęła nimi rytmicznie poruszać. Krzysiek całował ją w plecy. Rytmiczne ruchy kobiety momentalnie doprowadziły do wytrysku chłopaka. Jego członek wyskoczył z pochwy i zalał spermą gładki brzuch nauczycielki. Śnieżnobiała sperma spływała na przydepilowaną delikatnie cipkę. Stojący przed nimi Jarek poruszający swojego członka ręką zbliżył się do niej i eksplodował potężnym wystrzałem na jej piersi. Ostygająca gęsta sperma spływała po brzuchu na łechtaczkę kobiety, która rozcierała jakby całą maź po swoim gładkim ciele. - Ale, majtki to możemy oddać Pani innym razem – śmiał się Krzysiek. – Bo te są porozdzierane – demonstrowała Jarek.- To
! Teraz mi je odkupicie i zwrócicie…oświadczyła nauczycielka- Jasne
! - Pani Profesor my możemy tak codziennie Pani odkupować. Rozległ się dzwonek. Cała trójka opuściła w pośpiechu, oddzielnie pracownię. Nauczycielka udała się do pokoju nauczycielskiego, zaś chłopcy spóźnieni na ostatnie piętro, na zajęcia z informatyki. Spóźnienie zdenerwowało nauczyciela, który kazał za karę dwóm chłopakom pójść do punktu ksero i przynieść papier do drukarek. Rozluźnieni chłopcy żartując zeszli na parter, gdzie mieścił się punkt ksero.- TY! Darek nie wzięliśmy klucza od ksero. Musimy się wrócić. – zauważył Jarek.- Poczekaj! Może ktoś będzie w punkcie kserował – skonstatował Darek. Zbliżyli się do drzwi punktu. Przez przezroczyste drzwi ujrzeli smukłe nogi odwróconej tyłem kobiety w szarym żakiecie. - Ooooo! To nasza pani od historii – szeptał Jarek.Na korytarzu ,mimo iż było 10 min. po dzwonku było spokojnie. Chłopcy cicho podeszli do drzwi- Dzień dobry! Witamy piękną panią profesor – zakomunikowali śmiało dwaj uczniowie do wyraźnie zakłopotanej młodej nauczycielki.Przez dłuższy moment panowała cisza. - Pani Profesor kseruje testy na historię- zauważył Jarek zbliżając się do niej. Po czym chłopcy otoczyli nauczycielkę z dwóch stron…- Bardzo Pani nas podnieca!- Zostawcie mnie…co Wy myślicie, że ja jestem dziw…- Nie podnieca to pani…
Tutaj w szkole, przed gabinetem dyrektora. Ręka chłopaka powędrowała po smukłych nogach pod spódnicę. Docisnęli ją we dwóch do kserokopiarki, która ciągle pracowała.- Nie
- Błagam zostawcie mnie – trwała szarpanina. Wtem Jarek wyjął swojego członka. - Tak między nami pani profesor – pewnie dociskał nauczycielkę chłopak do ściany- zrobi nam pani laskę. Trwały przekomarzania, aż nauczycielka uległa i poddała się. Klęcząc zaczęła poruszać ustami szybko po członku Jarka. Chciała jak najszybciej uporać się z bezczelnymi gówniarzami.- Niech pani zobaczy, Darek patrzy czy nikt nie idzie…-nie Darek? – Pewny siebie Jarek triumfował jęcząc cichutko z rozkoszy. - Wszystko zalezy od Pani, kiedy pani skończy…- podnieca to Panią prawda- uśmiechał się Darek do Jarka. - Jarek
Jarek
! – Stary
- Stary idzie… - o kurw… ja pierd….Kobieta podniosła się szybko, poprawiająjąc kartki w podajniku, starała się zachowywać naturalnie i ukryć zmieszanie. Jarek szybko chował penisa i zajął się przekładaniem papieru. Nagle drzwi z impetem otworzyły się. - Co tu robicie? –zapytał surowo dyrektor. - Kserujemy testy – odpowiedziała drżącym głosem nauczycielka. Nadeszła także nauczycielka informatyki.No, panie dyrektorze wysłałam ich po papier i nie mogę się doczekać – dogadywała informatyczka.Cała sytuacja wyglądała teraz nadzwyczaj dziwnie, zwłaszcza Jarek z rozsuniętym rozporkiem i młoda historyczka z delikatnie rozmazanym makijażem. - Wysłałam także chłopców i ja panie dyrektorze po papier – zakomunikowała nadchodząca właśnie nauczycielka geografii.- Dobrze !Dobrze! – Nie róbmy zamieszania z niczego – pokrzykiwała dyrektor. – Do zajęć. – Do pracy moi drodzy – rzekł.Wszyscy zaczęli się rozchodzić.- Dziękujemy Pani Profesor – rzekł Jarek w kierunku geograficzki. - Dobra! Idźcie mi już stąd. – Ja kseruję materiały tu z Panią od historii…rzekła łagodnie…Moje dzieciaczki cz.I
2010-02-02 | 13:26:23
skomentuj (0)
Mówiąc zwięźle i ściśle – moje dzieci dorosły. Stało się to szybciej niż mogłem kiedykolwiek przypuszczać.Córka, kiedyś niezgrabna grubaska w warkoczykach, teraz śliczna szesnastolatka- szczupła i delikatna, działała na mężczyzn mocniej niż lolitki. Nie epatowała naiwną zmysłowością, połączoną z niepokojącym seksapilem, jak te wszystkie głupawe siksy na dyskotekach, ale była naturalną, niezwykle zdrową i wesołą dziewczyną. Z podziwem obserwowałem jak się poruszała, uśmiechała, żartowała i, nie ma co ukrywać, ćwiczyła na swoich rówieśnikach finezyjną sztukę flirtu. Sylwetkę ukształtowały jej ćwiczenia taneczne, na które chodziła od kilku lat. Byłem z niej bardzo dumny.Syn zaś, nieco bardziej chmurny i naburmuszony, nigdy chyba nie wyrósł z wieku buntu młodzieńczego. Cieszyło mnie to. Z doświadczenia wiedziałem, że tylko tacy ludzie do czegoś w życiu dochodzą. Konformiści i sztampowcy – niech zasuwają w bankach, w urzędach i na poczcie. Mój syn był bezkompromisowy – uparł się na studia architektoniczne, kurs szybowcowy i zdobycie czarnego pasa w karate; i realizował to z godnym podziwu uporem. Starszy od siostry, nieraz bronił ją przed kolegami ze szkoły.Obydwoje świetnie się uczyli. Nie ma chyba dla ojca większego szczęścia od dzieci, po których widać, że przyszłość stoi przed nimi otworem. W poczuciu dobrze spełnionego obowiązku obserwowałem ich młodość, którą – niestety - zostawiłem już daleko za sobą. Śledziłem również ich pierwsze miłości, pocałunki z „wielkimi miłościami” w ich pokojach, zagłuszane głośną muzyką i pierwsze rozstania – nieraz okupione płaczem, głodówkami i niepotrzebnym stresem. Słowem – sielanka.Problemy pojawiły się, gdy wraz z całą rodziną przeprowadziliśmy się do innego miasta. Firma, w której pracowałem, uruchamiała oddział na wschodnim skraju Polski. Miał to być przyczółek do podboju rynków wschodnich - niezłe zarobki, służbowe, ogromne mieszkanie, praca dla żony – ale ta prowincja… Obawiałem się, że dzieciaki, przywykłe do wielkomiejskiego tempa, zgnuśnieją i szybko stracą swój wigor życiowy. Obawy okazały się uzasadnione. Córka, której naturalnie wypielęgnowana uroda wyróżniała się na tle typowo śwarnych i swojskich kształtów miejscowych dziewczyn, szybko stała się obiektem ich zazdrości. Chłopcy tez jej nie lubili. Mojej córce nie imponowały prymitywne, małomiasteczkowe żarty i dowcipy, nigdy też nie dawała się zaciągnąć do miejscowej dyskoteki. Również lokalni nauczyciele, których wiedza wymagała gruntownego przeglądu, zmuszeni do rewizji umiejętności swoich pupilków i przestawieniu hierarchii w szkole, niechętnym okiem patrzyli na olśniewającą wiedzę mojej Małgosi.Piotr początkowo próbował wkupić się w łaski miejscowej hołoty znajomością karate; przyznać trzeba, że nawet zdobył wśród żulerii sporą estymę. Potem jednak, gdy coraz bardziej zaczęły nużyć go jałowe dyskusje przy piwie, na te same tematy i z użyciem kilkudziesięciu tych samów wciąż słów, przestawał odwiedzać swoich nowych znajomych. Skończyła się przyjaźń, a zaczęła chmurna wrogość.Izolacja postępowała nieuchronnie. Parę razy córce ukradziono telefon, ktoś groził jej anonimami wrzucanymi do kurtki w szatni. Syna pobito, gdy wracał z zajęć modelarstwa w miejscowym domu kultury. Jakiekolwiek próby interwencji u służb ścigania kończyły się tuszowaniem spraw, bądź usilnym namawianiem do ugody z napastnikami – najczęściej znajomymi policjantów.Sytuacja stawała się nie do zniesienia. Żona zaczęła podupadać na zdrowiu, dzieciaki nie wychodziły w zasadzie z domu a ja – coraz bardziej zdołowany całą sytuacją – obmyślałem plan wyjścia z patowej sytuacji.Pod koniec roku szkolnego miało miejsce zdarzenie, które ostatecznie przechyliło moją czarę goryczy a dzieci moje brutalnie wepchnęło w świat ludzi dorosłych – pełnego zemsty i nienawiści. Stało się to, gdy odbierałem Małgosię z dyskoteki, na którą poszła z okazji rozdania dyplomów. Jakiś podrzędny lokal, położony na obrzeżach miasta – nie mogłem dopuścić, aby moje cudo wracało stamtąd samo w ciemną noc.Wrzuciłem jakieś lekkie ubranie, wskoczyłem do samochodu i już chwilę później pędziłem ulicami miasta, ponaglany smsami od Małgosi: „Tato, przyjedź szybko”, „Czekam pod dyskoteką” itp. Czułem, że może stać się coś niedobrego, więc mocno dociskałem pedał gazu. Gdy skręciłem na skrzyżowaniu, szukając miejsca do zaparkowania przed lokalem „Czarci Jar”, na końcu ulicy zauważyłem jakieś dziwne zbiegowisko. Miejsce przy wyjściu otaczał krąg ludzi, którzy z dzikim wyciem kogoś dopingowali. Serce omal nie wyskoczyło mi z gardła, gdy wśród osób wewnątrz kręgu rozpoznałem Malgosię.W środku zbiegowiska jakiś pijany, umięśniony mutant, próbował dobrać się do jej koleżanki. Pozostali, polewając go piwem, z pijackim rechotem dopingowali go. Moja Małgosia, krzycząc i odciągając napastnika próbowała temu zapobiec, ale koleś był wyraźnie silniejszy. Bez słowa chwyciłem moja córeczkę za rękę i szarpnąłem w kierunku auta. - Nie, tato – zaprotestowała – Karolina… zabierzmy ją stąd!Błyskawicznie oceniłem sytuację. Nie byliśmy bez szans – wszyscy dookoła byli mocno pijani, a zaskoczenie i zdecydowanie mogło stanowić tutaj czynnik decydujący. Wypchnąłem córkę poza obręb tłumu a sam doskoczyłem do pary na środku placyku i wyszarpnąłem dziewczynę spod wyrostka. Sytuacja była dramatyczna – jacyś pijani kolesie błyskawicznie doskoczyli do swego koleżki; część z nich zaczęła nas gonić. Zdaje się, że swoim przybyciem wkroczyłem w sam środek jakichś lokalnych porachunków. Działałem w szoku, nie wiedziałem co się stało. Odtrąciłem po raz kolejny bandę małolatów i siłą wepchnąłem Karolinę do auta. Z piskiem opon ruszyłem spod dyskoteki. Paru co bardziej krewkich szyitów rzuciło się za nami, ale byliśmy szybsi. Zerknąłem za siebie – rzucając obelgami odgrażali się; paru z nich wskoczyło do swoich starych BMW, ale po pijaku i w ciemnościach mieli problemy z odpaleniem aut. Co jakiś czas zerkałem jeszcze we wsteczne lusterko, aby upewnić się, czy nikt za nami nie jedzie. Udało się! Otarłem pot z czoła, włączyłem radio. W końcu przed nami było jeszcze kilkanaście kilometrów jazdy. Dobrze byłoby, gdyby dziewczyny z tyłu trochę odetchnęły.Otworzyłem okno. Świeże powietrze wypełniło wnętrze auta. Przyciszyłem trochę muzykę. Przez jakiś czas jechaliśmy w miarę spokojnie, samochód leniwie kołysał się na wybojach, łagodnie wybierając nierówności drogi. Dziewczyny chyba przysnęły, zmorzone stresem i alkoholem. Przez to wszystko wyjechałem na drugą stronę miasta. Przegapiłem skręt i zastanawiałem się, gdzie teraz najkorzystniej byłoby zjechać.Nagle, z lewej strony auta, usłyszałem ryk silnika. Ktoś nas wyprzedzał. Zjechałem trochę na pobocze, ustępując miejsca, ale po zrównaniu się pojazdów, wyprzedzający nieco zwolnił. - Masz, tatulku – ktoś z auta obok wrzucił przez półotwartą szybę jakiś dziwny dymiący pojemnik wielkości puszki po coli. Puszka potoczyła się pod pedały a wnętrze pojazdu błyskawicznie wypełniło się gryzącym dymem. Instynktownie wciągnąłem powietrze, mroczki zaczęły latać mi przed oczami. Poczułem drętwienie mięśni i – resztkami świadomości – skierowałem samochód na pobocze. Z rozpędu otarłem się o parę słupków, rozrywając błotnik. W okamgnieniu samochód został otoczony przez kilku wyrostków. Ilu ich było? Trzech? Czterech? Nie byłem w stanie ich policzyć – gryzący dym powodował silne łzawienie; mięśnie też odmawiały posłuszeństwa. Jak przez mgłę zobaczyłem ręce wsuwające się do wnętrza pojazdu, skierowane do córki i Karoliny. Próbowałem szarpnąć się, uderzyć, zrobić cokolwiek, aby to skończyć, ale to tylko bardziej podnieciło napastników. Wywlekli nas na zewnątrz. Kopniakami i poszturchiwaniami zapędzono nas na jakąś polankę. Usłyszałem warkot silników. „O nie! Moje auto!” – przeraziłem się, ale było za późno na jakiekolwiek działania. Gaz działał niezwykle mocno. Do bólu oczu i drętwienia mięsni doszedł jeszcze paraliż rąk. Byłem zdany na łaskę oprawców. Przez załzawione oczy zerknąłem na dziewczyny. Również one ledwo słaniały się na nogach. Szarpane przez napastników bały się nawet pisnąć. Widząc mnie ledwie żywego straciły chyba jakiekolwiek nadzieje na ratunek.- Co tatulku, myślałeś, że uciekniesz? Teraz karę poniesie nie tylko ta dziwka, która była nam winna pieniądze, ale też twoja piękna córeczka.Szarpnąłem się. Koleś z tyłu trzymał jednak mocno.- Ooo, tatulek się zdenerwował, że pijani wieśniacy przelecą jego córeczkę z miasta? Tatulek nerwowy coś dzisiaj. Chwilę później siedziałem już na ziemi, przywiązany do drzewa, z kneblem zrobionym z majtek Karoliny na ustach. Z przerażeniem obserwowałem to, co działo się na tej ciemnej polanie.Z dwóch samochodów szyici utworzyli coś na kształt ringu, którego dwa boki wyznaczały ostre światła, bijące z zapalonych reflektorów, a dwa pozostałe stanowiły zagiętą ścianę lasu. Wszystko było widać jak na dłoni.Najpierw zajęli się Karoliną. Ten, który trzymał ją w drodze na polankę, pchnął ją na ziemię. Dwóch pozostałych doskoczyło do niej, przygniatając jej ręce i rozciągając je szeroko. Widziałem, że dziewczyna dyszała ciężko, wyginając się przed chciwymi rękami mężczyzn. Gwałtownie ściągnięto z niej ubranie. Dziewczyna, gdy ściśnięto jej sutki zapiszczała i próbowała się skulić. Mocne ręce trzymały ją jednak mocno. Ktoś zaczął ugniatać jej brzuch, potem zszedł niżej. Brutalnie rozwarto jej nogi. Gdy zaczęła się szamotać, prosząc oprawców o litość, najstarszy z nich wsunął palec do jej otworka. Drażnił ją, aż dziewczyna uspokoiła się. Zaczęła podrygiwać biodrami. Widać było, że ci kolesie doskonale znali kobiece ciało. Ten, który głaskał ją w środku, odczekał, aż uniosła biodra. Wtedy dał znak pozostałym, aby popieścili dziewczynę trochę mocniej. Dwóch z nich rzuciło się do piersi Karoliny. Ssali i ugniatali jej sutki, które sterczały mocno wypięte. Widać było, że dziewczyna walczy z własnym podnieceniem. Dyszała ciężko, ale pieszczoty mężczyzn robiły swoje.Nie mogłem powstrzymać się od podziwiania pięknych, młodych kształtów dziewczyny. Choć leżała na trawie przygnieciona przez trójkę napalonych wyrostków, to jej ciało prezentowało się wyśmienicie. Przez ręce mężczyzn, które buszowały po ciele dziewczyny, widziałem młode piersi, drgające pod ustami gwałcicieli. Nogi obleczone delikatnymi białymi pończoszkami, rozchylały się za każdym razem, gdy palec w pochwie drażnił szczególnie wrażliwe miejsce. Boże, co za sytuacja…Mężczyźni tymczasem – widząc narastające podniecenie dziewczyny – przewrócili ją na brzuch, potem podnieśli na kolana. Pośladki dziewczyny, śliskie od potu, zabłyszczały w świetle reflektorów. Jeden z mężczyzn zdjął spodnie; jego członek sterczał teraz w kierunku cipki Karoliny. Ze swego miejsca zauważyłem, że dziewczyna, omdlała ze strachu wygięła biodra. Ten, który stał tuż za nią, złapał ją jedną ręką i jednym, zdecydowanym pchnięciem wszedł między pośladki nastolatki. Jego jądra aż oparły się o łechtaczkę. Koleś rozpoczął regularne pieprzenie koleżanki. Widać było to znakomicie – on pastwił się nad nią: nie był zbyt gwałtowny, leniwie obijał swoje biodra o jej pośladki, przedłużając obopólną przyjemność. Karolina, czując głęboką penetrację, wyprzedzała ruchy mężczyzny z tyłu. Złościło mnie to. Facet używał sobie, gwałcąc młodziutką nastolatkę, a ta jeszcze odczuwała przyjemność. Sam byłem niesamowicie podniecony.Napastnicy puścili Karolinę. Dziewczyna wczuła się tak mocno, że sama zachęcała mężczyznę do jeszcze ostrzejszego pieprzenia. Jęczała przy tym głośno, nawet przez warkot silników, było słychać jej kwilenie. Mężczyźni podeszli do mojej córki. Ten, który trzymał ją przygniecioną do ziemi, jeszcze mocniej unieruchomił ją a pozostali, ociągając się i świadomie przedłużając działanie podeszli do niej.- No i co, miastowa dziwko, teraz twoja kolej.Małgosia – przestraszonym wzrokiem – spojrzała na mnie, szukając ratunku. Byłem jednak całkowicie bezradny. Knebel na ustach i silny sznur odbierały mi jakąkolwiek możliwość działania. Próbowałem szarpnąć się, raz i drugi, ale nic to nie dało. Małgosia, zrezygnowana, zamknęła oczy i poddała się biernie oprawcom.Ci jednak wcale nie zdenerwowali się jej biernością. Wręcz przeciwnie, wiedzieli doskonale, że prędzej czy później, ta nastolatka podda się ich pieszczotom i w końcu ulegnie przyjemności. Dwoje z nich zaczęło masować ją po udach. Trzeci zaś przywarł do jej piersi, które przez cienki materiał rysowały się kusząco. Ach, jak wyrachowani byli ci gwałciciele. Znów odczekali, aż kolejna ofiara – tym razem moja córka - zacznie dyszeć z podniecenia, aby wtedy przejść do bardziej konkretnych pieszczot. Małgosia – widziałem to wyraźnie – wiła się pod mężczyznami, próbując uniknąć utraty cnoty, ale ci działali z wyrachowaniem. Przesuwali ręce coraz wyżej, i wyżej, aż dotarli do złączenia ud. Córka zacisnęła je, ale nic to nie dało. Trójka mężczyzn cały czas, powoli i systematycznie „rozpracowywali” jej ciało. Tego już nie mogłem wytrzymać. Odgłosy kochającej się ostro parki nastolatków, jęki mojej córeczki a przede wszystkim świadomość, że zaraz zostanie wypieprzona przez trójkę napalonych, obcych facetów, spowodowała u mnie wzwód na granicy wytrysku. Wiedziałem, że ci kolesie nie spoczną, dopóki nie dadzą orgazmu obydwu dziewczynom – i dlatego tak silnie mnie to podniecało. Byłem totalnie zaskoczony reakcją własnego ciała. Tuż obok, parę metrów ode mnie zaraz zostanie brutalnie zgwałcona moja jedyna córka – owoc wielu lat wychowania i pielęgnacji, a mnie na samą myśl o tym penis sterczał, jakbym i mnie czekało porządne rżnięcie. Było to nienormalne, zdawałem sobie doskonale sprawę z absurdalności tej sytuacji, jednak moje ciało poddało się klimatowi orgii.Jeden z szyitów podkręcił muzykę w swoim aucie. Ogłuszające walenie wypełniało teraz polanę, na której mężczyźni dobierali się do mojej córki.W tle jęków Karoliny, którą gwałcił już inny mężczyzna, oprawcom poddała się i moja Małgosia. Wszyscy poza jednym oprawcy, urabiali teraz na leśnej polance, mocno oświetlonej przez reflektory, moją córeczkę. Dłonie, muskające jej wspaniałe ciało, piersi, uda, nawet stopy – nie miałem już do niej pretensji o to, że zaczęła cichutko pojękiwać. I ona zaczęła po dłuższej chwili drgać w rytm ruchów sprawnych dłoni mężczyzn. Gdy jeden z nich zbliżył się do dłonią do jej cipki, jęknęła i wypchnęła do góry biodra. Odchyliła głowę do tyłu i zaczęła dyszeć ciężko z szeroko otwartymi ustami. Widać było, że zaczyna czerpać z tej strasznej sytuacji coraz większą przyjemność. Przyjemność połączoną z upokorzeniem.Mężczyźni tylko na to czekali. Jeden z nich doskoczył do ust Małgosi i zaczął ją całować. Córka, instynktownie odchyliła głowę w bok, ale napastnik chwycił ją mocno za kark i brodę i nakierował na swoje usta. Pozostali oprawcy w tym czasie zintensyfikowali pieszczoty. Wiedząc, że nie uniknie zbliżenia, Małgosia poddała się już całkowicie. Przybliżyła usta do grubej, masywnej czaszki jednego z nich i wtuliła je pomiędzy wargi napastnika. Mokry od potu kark mężczyzny aż zadygotał z przyjemności, jaką dała mu moja córka.- No, teraz zacznie się pieprzenie, które zapamiętasz do końca życia.Napastnicy postanowili zmienić nieco pozycję. Jeden z nich położył się na plecach na jakimś kocu, wyciągniętym z auta. Pozostali chwycili mocno Małgosię za ramiona i zawlekli do niego. Przytrzymując ją za włosy zmusili do wzięcia do ust jego członka. Małgosia posłusznie ujęła go w dłonie i polizała językiem. Aby to zrobić, musiała uklęknąć, wypinając tym samym wysoko swoje biodra. Mężczyźni, widząc sprężyste i umięśnione a jednocześnie delikatne nogi, zakończone wspaniałą, piękną cipką, aż gwizdnęli.- Poczekajcie, niech tatuś też zobaczy, co wyhodował.Mówiąc to odwrócili ją tyłem do mnie. Jej zgrabne pośladki dalej drgały rytmicznie, gdy oprawiała członka leżącego na kocu mężczyzny. Widziałem jej uda i cipkę, porośniętą kępką włosków – jej ciało było tak podobne do kształtów mojej żony, gdy się poznawaliśmy…Członki sterczące w kierunku pupy mojej córuni nie były jednak moich gabarytów. Były o wiele, wiele większe. Mężczyźni stłoczeni dookoła mojej dziewczynki przytrzymali ją za biodra a jeden z nich zbliżył się od niej od tyłu.- Hej, czekaj. Popieśćmy ją najpierw paluszkiem. Niech kobita też ma z tego przyjemność – powiedział jeden z nich a pozostali zarechotali w moim kierunku.- Spierdalaj. Ta mała tak mnie podnieca, że zaraz skończę, bez jej udziału – odwarknął najstarszy i najgrubszy z nich, łysy mięśniak, po czym ukląkł jakieś dwa metry przede mną, zasłaniając mi widok Małgosi. Od tej pory słyszałem tylko jej jęki.Zauważyłem, że ten, który jako pierwszy zabrał się za moją córeczkę, ujął członka w rękę i pokierował w stronę muszelki dziewczyny. Gdy zbliżył go do ciała mojej córki, ocierając się o jej pośladki, Małgosia, wyraźnie walcząc z naturą, zrobiła gwałtowny unik, starając się wyrwać oprawcom. Ci jednak byli szybsi. I silniejsi. - Oj, maleńka. Uciekasz od takich fajnych chłopaków jak my? Nieładnie..I stało się! Ze swego miejsca słyszałem tylko krzyk Małgosi i rechot szyitów. Mężczyzna wtłoczył swojego członka aż po nasadę. Moja córka zaczęła drzeć się na całe gardło, ale to tylko bardziej podnieciło napastników. Łysy zaczął miarowo poruszać się w jej wnętrzu. Pastwił się nad nią, było to widać, celowo zwalniając tempo. Widziałem jego ogromne dupsko, kołyszące się nad malutką pupą mojej córki i plaskające raz za razem, gdy docierało do jej wnętrza. Wszystko to wyglądało jak klasyczne porno, z tą różnicą, że główną bohaterką była moja córka, którą właśnie rozdziewiczali jacyś mutancie.Jej koleżanka, która w dalszym ciągu oddawała się jednemu z nich, widząc gwałt na Małgosi zaczęła dochodzić. Wystarczyło kilka mocniejszych ruchów, ubijających spermę w jej macicy, by z głośnym jękiem nastąpiło spełnienie. Koleś posuwający ją od paru minut miał jakiś problem, bo pomimo maksymalnego podniecenia nie mógł dojść. Postanowił zatem zwiększyć ciśnienie i zaatakował dziewczynie drugi otwór. Trzymając ją mocno za biodra z impetem wcisnął swego członka w jej pupę. Dziewczyna zawyła, ale przyduszona do ziemi nie mogła nic zrobić. Przeniosłem wzrok na trójkę oprawców i Małgosię. Pieprzenie córeczki trwało w najlepsze. Z każdym mocniejszym atakiem w jej słabe ciało słyszałem jej krzyki, który teraz brzmiały nie jak błaganie o litość a przypominały klasyczne odgłosy z gigantycznej orgii. Widać też było, że pozostali mężczyźni coraz bardziej się niecierpliwią. Zaczęli być agresywni.Jeden z nich podszedł do Małgosi i ze złością nadział jej usta na swojego drąga. - Masz, ty kurwo. Zobacz, jak smakuje prawdziwy mężczyzna.Małgosia zadławiła się, z jej oczu pociekły łzy. Ten z tyłu zintensyfikował wariackie pieprzenie jej tyłka, dodatkowo wymierzając karne klapsy. - Niezła kurewka. Miastowa.Mówiąc to przyspieszył jeszcze bardziej. Ciasna cipka mojej córki oplatała go szczelnie – w tej pozycji żaden facet nie mógłby zbyt długo wytrzymać. Idealne ciało młodej dziewczyny, aż uginające się pod ciężarem napastnika, zaczęło dygotać. Gwałciciel zawył z rozkoszy i z głośnym jękiem wtłoczył swoją spermę we wnętrze mojej córeczki. Ze zdziwieniem również na swoich spodniach zauważyłem szeroką plamę wilgoci. Nie wytrzymałem podniecenia. Upokarzające, ale natury nie da się oszukać. Stres, podniecenie, odgłosy rozkoszy mojej córeczki – to wszystko musiało wywołać taką reakcję.Na mojej córce zaczął sobie używać kolejny mięśniak. Zmienili tylko pozycję; wsunął się pod Małgosię i teraz nadziewał ją na swojego penisa. Wiedziałem, co zaraz nastąpi – ci dranie już szykowali się do podwójnego przeorania delikatnego ciała mojej córki. Ten z tyłu, który doszedł do wypiętego do granic możliwości odbytu Małgosi, z dziwnym uśmieszkiem nabrał na palce lepkiego śluzu zmieszanego ze spermą poprzednika. Zaciskając zęby i oblizując się obleśnie, rozdziewiczył odbyt Małgosi. Potem poszło już szybko: nagły atak, straszliwy, przerażający krzyk córki, rechot mięśniaków i trwająca potem godzinna orgia, w której wykorzystano moja córkę we wszystkich konfiguracjach. Małgosia kilkukrotnie szczytowała, parę razy traciła przytomność, ale ocucona znów była dręczona przez gwałcicieli…W końcu, obie dziewczyny, oblepione spermą napastników, pozostawiono na polanie a mnie wymierzono kilkanaście kopniaków w brzuch, aż straciłem przytomność. Gdy dziewczyny obudziły mnie po ciosach, była trzecia-czwarta nad ranem. Samochód gdzieś przepadł, Małgosia cichutko łkała, pieniądze z portfela zniknęły a mnie w głowie rodził się pewien plan. Choć jeszcze przywiązany do drzewa, wiedziałem, co zrobię.Mówią, że zemsta jest rozkoszą bogów, ale tym razem – jako ojciec – miałem pełne prawo wymierzyć sprawiedliwość. Sprawiedliwość, jaką ci dranie zapamiętają do końca swego życia.
Patrycja początek
2010-02-02 | 13:26:10
skomentuj (0)
Nazywam się Patrycja i mam 28 lat. Do tej pory wiodłam dosyć szczęśliwe życie mam wspaniałego męża własne mieszkanko i dobrom pracę. Jak na swój wiek muszę przyznać że jestem dosyć atrakcyjną kobietą, mam 1,75 wzrostu ciemne włosy rozjaśnione balejażem zgrabna figurę jędrne piersi i seksowny tyłeczek. Wiem że podobam się mężczyzną co nie raz wykorzystywałam by załatwić różne sprawy ( nie chodziłem z nikim do łóżka ) po prostu czasem wystarczył zalotny uśmiech odpowiednio dobrana poza i to wszystko. Było tak pięknie aż do tego feralnego piątkowego wieczoru gdy z mężem postanowiliśmy pójść do kasyna. Tego dnia dostaliśmy kredyt na zakup mieszkanka i chcieliśmy trochę zaszaleć i ………Skończyliśmy z długiem na 600 tyś bez kredytu i samochodu, to działo się tak szybko szło tak dobrze potem źle a potem gdy już wydawało się że wyszliśmy na prostą wszystko przepadło ale to dopiero początek naszych kłopotów. Szybko zjawiło się czterech barczystych ochroniarzy i zaprowadziło nas do szefa. Chcieli byśmy spłacili dług od razu a my przecież nie mieliśmy nic. Powiedzieli ze jak nie oddamy kasy to zrobią krzywdę naszej rodzinie i nam ( powiedzieli też ze mnie sprzedadzą do burdelu na Ukrainie ). Kiedy zaczęliśmy błagać by nie robili nam krzywdy powiedzieli że możemy to odpracować swoim ciałem, ja będę nocami obsługiwać gości kasyna a mój maż będzie pracował w ich burdelu dla facetów i będzie go miał każdy facet który za to zapłaci. Dali nam tydzień do namysłu lub też spłatę długu a przed wyjściem zmusili mojego męża by zrobił jednemu z nich loda. Boże to było straszne gotowa byłam wziąć wszystko na siebie ( odpracowywanie długu ) byle tylko Mikołaj nie musiał tego nigdy więcej robić, a ten ochroniarz jeszcze tak perfidnie spuścił mu się na twarz.Do środy siedzieliśmy w domu (w pracy powiedzieliśmy że jesteśmy chorzy) nie wiedząc co robić dalej. W czwartek byłam w tym kasynie prosząc o jeszcze trochę czasu i o dziwo się zgodzili. Mieliśmy czas do poniedziałku. Wychodząc zaczęłam płakać na widok czego podeszła do mnie jedna z dziewczyn które stały w holu ( dziwka hotelowa jak się później okazało ) Wygadałam się jej a ona powiedziała mi co nas czeka ( mnie i Mikiego ) Ja na początku na pewno miała bym przyjmować klientów w toalecie ( powiedziała ze bywa ich tak około 8- 10 w ciągu nocy z reguły chamski ostry seks ) Mikiego wcale nie czekał lepszy los. Załamana miałam wychodzić gdy zobaczyłam swego kumpla z pracy Jarka jak wychodzi z biura szefa ( Jarek był moim podwładnym w pracy miły cichy i spokojny gość w wieku 25 lat). Dziewczyna z którą gadałam powiedziała że Jarek ma świetne układy na mieście i w dodatku zarabia niezłą kasę na różnych interesach i jeśli ktoś miał by nam pomóc to tylko on. Podobno zresztą pomagał jakieś dziewczynie w zamian za seks. Pobiegłam za nim ale nie zdążyłam go złapać więc wróciłam do domu. Po drodze myślałam o tym że nawet jeśli Jarek zażąda seksu to tylko ode mnie i lepiej żebym robiła to z jednym facetem niż z bóg wie iloma nie mówiąc o Mikim. Pogadałam z mężem i w końcu zgodziliśmy się że warto spróbować i że to rozwiązanie jest najlepsze Miki był mi wdzięczny że jestem na to gotowa byle tylko on nie musiał więcej dogadzać facetowi.Po spotkaniu z Jarkiem wcale nie było mi tak wesoło. Liczyłam że ostatecznie pójdę z nim do łóżka od czasu do czasu i to wszystko ale Jarek rozwiał me złudzenie. Nasz układ miał wyglądać tak że on będzie co miesiąc spłacał nasz dług ale jeśli choć raz mu odmówię lub go rozczaruję to kasyno odda mu całą kasę a my znowu będziemy mieli straszne długi (rozmawiał przy mnie na głośnomówiącym z szefem kasyna i tamten się na to zgodził) Ja miałam być gotowa na wszystko, uprawiać z nim seks zawsze i o każdej porze kiedy tylko on tego zechce i w ogóle miałam być jego zabawką oraz suczką jak mnie nazwał czyli chodzić z nim na różne imprezy i zachowywać się w bardzo wyuzdany sposób. Przerażała mnie wizja analu ( nigdy tego nie robiłam a on to podobno bardzo lubi i to bardzo ostro ) piss- u itp.Cała noc myślałam o tym ale w końcu nie miała wyjścia i w piątek rano (6:00) zadzwoniłam do niego mówiąc- Tak pragnę zostać Twoją suką i będę Tobie wierni służyć ( tak miałam zrobić jeśli się zgodze).Powiedział że bardzo się cieszy i że mam się seksownie ubrać bo pojedziemy razem do pracy ( często tak robiliśmy gdyż on niemiał samochodu i w ogóle tak było milej do teraz). Założyłam jasną sukienkę ze sporym dekoltem oraz buty na obcasie oraz umalowałam się seksownie. Wzięłam też sweterek by narzucić go na siebie w pracy, tak wyszykowana czekałam na Jarka przed moim domem. Jakie wzięło mnie zdziwienie gdy zobaczyłam go w moim samochodzie który niedawno przegrałam i musiałam oddać chłopakom z kasyna. Jarek zatrzymał się wysiadł i podszedł do mnie dał mi kluczyki i powiedział że samochód jest mój.Następnie spytał czy się z nim przywitam, zrozumiałam że chodzi mu o pocałunek wiec zbliżyłam się do niego i przytknęłam swoje usta do jego. Poczułam jak zaczyna przygryzać moje wargi a jego język wsuwa mi się do ust. Chwycił mnie obiema dłońmi za tyłek i przyciągnął do siebie ściskając bardzo mocno moje pośladki Staliśmy w tej pozycji dobre pięć minut a on cały czas ugniatał mój tyłeczek chwilami nawet trochę bolało ale nic nie mówiłam. Wsiedliśmy do samochodu i już mieliśmy ruszać gdy usłyszałam- Podnieś dupcieSpojrzałam się na niego i wiedziałam że musze to zrobić jego oczy wyrażały to bardzo dokładnie „ zero sprzeciwu”. Uniosłam się tak jak kazał i poczułam jak jego ręce chwytają moje majtki i zdejmują je.- Od dziś będziesz nosić majtki tylko wtedy jak ja na to ci pozwolę – UsłyszałamGdy spytałam dlaczego powiedział że będzie go podniecać świadomość że nie mam majtek.W końcu ruszyliśmy po drodze jego ręka cały czas spoczywała między moimi udami. Najpierw delikatnie je gładził co było nawet przyjemne, by już po chwili brutalnie wsunąć mi dwa palce do środka. Dobrze że staliśmy wtedy na światłach bo aż podskoczyłam z bólu gdy wsuwał je w moją suchą cipkę. On nawet nie zwrócił na to uwagi tylko ruszał nimi na różne strony. Czułam się upokorzona bolało mnie gdy to robił ale nie wiem co było gorsze bul czy świadomość że pierwszy raz od bardzo dawna inny mężczyzna oglądał mój skarb i bawił się nim w brutalny sposób. Tak gdzieś w połowie drogi Jarek kazał skręcić mi w las. Gdy się zatrzymałam on wyjął swoje palce i kazał mi wysiąść. Podeszłam do niego i wypięłam się tak jak mi rozkazał. Czułam jak podnosi moją sukienkę czułam wiatr który muskał moją obolała cipkę a po chwili poczułam jego palce które zaczęły lubieżnie mnie dotykać. Zastygłam w bez ruchu gdy zatrzymały się koło mojej dupci i zaczęły naciskać mój kakaowy otworek. Odruchowo zacisnęłam pośladki ale w tym momencie poczułem silnego klapsa potem drugi i trzeci Uniosłam się do góry ale on momentalnie przycisnął mnie powrotem do maski i zaczął rozpinać spodnie. Krzyknęłam gdy zaczął wchodzić we mnie. Naciskał z całej siły i z każdym pchnięciem robił to coraz mocniej. Zaczęłam płakać ale to tylko podnieciło go jeszcze bardziej bo wycofał się i wbił tak mocno że od razu wszedł cały, a miał naprawdę spory interes jakieś 20cm i dosyć gruby. Moją cipka przyzwyczajona do Mikołaja który ledwo miał 13cm teraz z duży oporem przyjmował coś większego. W duchu cieszyłam się że nie wszedł w moją drugą dziurkę bo chyba by mnie rozerwał. Jarek ruszał się powoli delektują się oporem jaki stawiam wsunął swoje ręce na moje piersi i zaczął je mocno ugniatać. Z czasem bul był coraz mniejszy a ja robiłam się wilgotna w brew sobie i gdy kazał mi zacząć jęczeć nie wiem dlaczego ale robiłam to z wielkim zaangażowaniem. Poczułam jego usta na swoim karku i nagle zrobiło się coraz przyjemniej pomimo bólu jaki nadal sprawiał mi jego pala. a wchodził we mnie naprawdę ostro. Gdy doszedł myślałam że wyjdzie i spuści się na mój tyłek ale nie on pozostał w środku i tak staliśmy dobre trzy minuty Moje piersi całkowicie wysunął się na wierzch tak że dotykały zimnej maski samochodu. Nagle wysunął się, schował go i poszedł do samochodu ja doprowadziłam się do pożarku, przede wszystkim wytarłam spermę która wraz z moimi sokami wyciekała ze mnie – przecież w pracy nie będę miała majtek. Ruszyliśmy do pracy przez resztę drogi nie odzywając się do siebie. Czułam że dla niego jest to również spore doświadczenie przecież właśnie kobieta za którą oglądają się wszyscy faceci w biurze oddała mu się i to jest dopiero początek.C.D.N
Bettie
2010-02-02 | 13:25:57
skomentuj (0)
Sobota wieczór... tuż po świętach... Koledzy zaprosili mnie na wieczór po-wigilijny do siebie do akademika. Oczywiście Wigilia była tylko pretekstem do urządzenia sobie popijawy. Typowo męskie grono, żadnych narzekających kobiet, żadnych kłopotów z wyborem trunków - wiadomo: wódka i piwo.Dotarłem na miejsce zziębnięty i wściekły na komunikację miejską, która jak zwykle oszczędzała na ogrzewaniu autobusów. Pani dozorczyni wpuściła mnie do środka bez zbędnych uwag - chłopaki umieli dogadać się z każdym, a że w dodatku w całym akademiku tuż po świętach nie było już prawie nikogo... Nie zażądała nawet legitymacji studenckiej.U chłopaków w pokoju łóżka były zsunięte pod ścianę, na środku królował stół suto zastawiony butelkami i jedzeniem przysłanym przez ich rodziców. Wódka chłodziła się za oknem a piwko wyciągaliśmy z małego składziku, który mieli szczęście zajmować wraz z pokojem. Impreza - nasiadówka szybko przerodziła się w przechwalanie się na temat seksu i partnerek jakie mieliśmy - wśród nich panowała jednak zgodna opinia, że Beata z ich akademika nie ma sobie równych. Po pierwsze uwielbiała "dawać", a po drugie miała niesamowite ciało. W ich opowieściach była wyciętą z żurnala, stylową seks bombą, w dodatku bardzo dumną i zadufaną w sobie. Kolejne butelki piwa znikały ze stołu, zapasy topniały w zastraszającym tempie - nie było jeszcze 10 wieczorem, postanowiliśmy więc "wzmocnić się" trochę wódką, która już powinna się zmrozić za oknem. Kiedy jeden z nich wyjmował zza parapetu reklamówkę z wódką usłyszeliśmy głośną muzykę z zewnątrz. Okazało się, że nad nami - dokładnie piętro wyżej trwa impreza taka sama jak u nas, tyle że w mieszanym gronie i z tańcami. Postanowiliśmy, że jeden z nas pójdzie zobaczyć jak to tam wygląda na górze i że ewentualnie przeniesiemy się na tą drugą imprezę. Jarek wrócił po chwili z roześmianą twarzą. - Musimy pójść na górę... pokażemy ci Beatę - powiedział zwracając się do mnie. - Naprawdę jest tam Bettie..? - cała reszta wydawała się być zdziwiona. Jak się okazało Beata rzadko bywała w akademiku, miała jakiegoś bogatego faceta u którego spędzała większość nocy. Poszliśmy więc z alkoholem na imprezę piętro wyżej by zapolować na pannę... Na górze, w pokoju niewiele większym od tego chłopaków nie było w ogóle mebli - wszystkie zostały wyniesione na korytarz. W rytm ogłuszającej muzyki kilka osób podrygiwało tuż przy drzwiach - reszta rozsiadła się wzdłuż ścian - paliły się świeczki i jakieś kadzidełka... Impreza na całego. Było kilka fajnych dziewczyn, ale Bettie można było rozpoznać na pierwszy rzut oka - typowy "lans", czarne błyszczące buty na wysokich cienkich obcasach zakończone długimi noskami, obcisłe skórzane spodnie kończyły się w połowie łydki, na biodrach oparty szeroki pas ze srebrnymi ćwiekami, wyżej długo, długo nic tj. płaski brzuszek i obcisła bluzeczka na pełnym biuście zakończona falbanką z koronki. Na głowie miała baseballówkę spod której wystawały długie czarne włosy spięte w kucyk. Wyglądała jak uosobienie reklam H&M albo innych tego typu sklepów. Otaczała ją grupka ludzi, którym coś tłumaczyła z przejęciem wymachując ręką, w której trzymała zapalonego papierosa. Podszedłem bliżej, tak by móc przysłuchiwać się dyskusji. - ...i mówię mu: mam w dupie tą twoją pieprzoną kancelarię, możesz mnie zwolnić albo nie, ale więcej z tobą nie pójdę do łóżka.. - Bettie była nad wyraz bezpośrednia w opisie sytuacji. - Ooo!... Chłopaki... - zwróciła się do moich kolegów - a wy tu skąd... nie na świętach? Poznali mnie z nią i resztą towarzystwa. Przyglądała mi się badawczo. - Ja cię skądś znam... Czy aby przypadkiem nie jesteś barmanem w tym nowym klubie..? - spytała. - No tak... od czasu do czasu podaję tam piwo - aż sam się zdziwiłem skąd u mnie taka skromność. - Ahaa... miło cię poznać... najważniejsze to mieć kontakty - odwróciła się do reszty i podjęła przerwany wcześniej temat - ... no i kiedy mu to powiedziałam... - reszta zdania zgubiła się w hałasie. Odeszliśmy w trójkę pod okno i kontynuowaliśmy picie piwa z wódką. Po chwili dołączył do nas Andrzej, który zagubił się gdzieś po drodze w okolicach lodówki. - Poznałeś już Bettie..? Niezły towar, co? - wszyscy myśleliśmy tylko o jednym: jak ją przelecieć. - Panowie, a jakby tak ją... "wespół w zespół.." - Andrzeja łysa głowa aż lśniła od wysiłku jaki wkładał w myślenie. - No... dobry pomysł, tylko jak? - Paweł, mimo że najprzystojniejszy z nas był mocno sceptyczny. - Stary... - wysiłek Andrzeja zaczynał dawać efekty - .. na kogo ona najbardziej z nas leci... - to nie było pytanie, ale sugestia... - Dobra, wyprowadzę ją do nas, na dół, ale trzeba ją trochę spić... - Paweł uległ presji naszej grupy. - O to już się nie martw... - Andrzej już miał plan - mamy barmana ze sobą - cały aż promieniał ze szczęścia.- Okey... - gdyby nie alkohol w żyłach i gdyby nie chęć pokazania tej zadufanej w sobie... pewnie bym nie poszedł na taki układ. - Potrzebuję grubej szklanki, trochę lodu i dostęp do mleka, soków, no i jakąś wódeczkę... - wiedziałem, że nawet nie poczuje alkoholu w drinku ale po dwóch będzie gotowa na wszystko... Nie minął moment kiedy Paweł z dwiema pełnymi szklaneczkami podszedł do Beaty... Patrzyliśmy z boku czy przyjmie zaproszenie do napicia się... spróbowała - teraz ja poczułem niepokój: "a co jak jej nie będzie smakować?" Smakowało! podniosła szklankę w geście uznania w moją stronę... Popijaliśmy piwko rozmawiając z innymi, ale coraz to któryś z nas rzucał ukradkowe spojrzenia w stronę już obściskujących się Pawła i Bettie. Przyszło kolejne zamówienie na drinka - kolejna szklaneczka trafiła w jej ręce... Powoli zaczynałem się niepokoić, czy aby nie spije się w trupa tymi drinkami. Wreszcie zobaczyliśmy że Paweł razem z nią wychodzą na korytarz.... Jeszcze chwilkę odczekaliśmy...Idziemy na dół. We trójkę zatrzymaliśmy się przed drzwiami... w środku cisza... nie! słychać jęki... - Wchodzimy? - Szkoda, że nie mamy aparatu... - Andrzej głośno wyraził również i moją opinię - jak skłonimy ją do seksu z pozostałą trójką... - Moment, moment... - Jarek, drugi z kumpli, zaczął grzebać w kieszeni. - Mam aparat! w komórce! Plan był jasny - wchodzimy, robimy zdjęcia i szantażujemy ich ujawnieniem gdyby nie chciała... Po otwarciu drzwi zobaczyliśmy zupełnie ubraną Beatę klęczącą przed totalnie nagim Pawłem. Jego wielka pałka do połowy zanurzona była w jej ustach. Klick! Klick! Telefon komórkowy Jarka wydawał dziwny dźwięk przy robieniu zdjęć. Beata zorientowała się, że nie są sami dopiero przy piątym, szóstym zdjęciu... - Wypierdalać! - miała grymas wściekłości na oślinionych ustach. Odsunęła się od penisa ale wciąż trzymała go w dłoni. - Spokojnie... Na twoim miejscu byłbym grzeczniejszy... - miałem ogromną satysfakcję z tego, że to nie ona teraz jest rozgrywającą. Zamknęliśmy za sobą drzwi, Jarek usiadł po jednej stronie na łóżku, ja na stole z drugiej strony, a Andrzej stał naprzeciwko Beaty i Pawła. - Widzisz... mamy twoje zdjęcia z jego członkiem w buzi... - głos Andrzeja ociekał miodem. - Nie jedno nawet... więc jeśli chcesz... możemy je rozesłać do kilku znajomych, albo... - zwiesił głos. - Albo pobawisz się z nami wszystkimi... - dokończyłem za niego. - Weź ich wypierdol stąd! Co oni sobie myślą..?! -Beata zwróciła się do swojego niedoszłego kochanka - Paweł
- Nie... kurwa, tylko nie to... Zaplanowaliście to...? - jeszcze miała nadzieję, że Paweł wystąpi jako jej obrońca - Paweł
! Wypuściła jego ptaka z ręki i zakryła twarz dłońmi. Andrzej w tym czasie wyjął swojego już sztywniejącego penisa i zrobił dwa kroki w jej stronę. Podniósł ją za podbródek i kołysząc członkiem w półwzwodzie przed jej oczami spytał: - Więc jaka decyzja..? - bez słowa nasadziła swoje usta na jego członka... Przez chwilę ssała go bez żadnego dźwięku, potem jakby się rozmyśliła wyjęła go sobie z ust. - Ale zrobię wam tylko loda - dobra..? - Nieee.... zrobisz to, czego będziemy chcieli - Jarek zdążył już zrobić kolejne zdjęcia. - Nie masz wyjścia... więc... - Kurwa! nienawidzę was... ale skasujecie te zdjęcia przy mnie... OK?- jeszcze się upewniła. - Okey, Okey... weź go do buzi - Andrzejowi członek stał już na całego, miała problemy z objęciem go wargami. Powoli nasadziła się na niego. Andrzej westchnął... Musiała być dobra... Podszedłem do klęczącej Bettie i wyjąłem swoją pałkę przez rozporek. Zacząłem się onanizować patrząc jak robi mu laskę. Pozostali też zajęli się usztywnianiem swoich przyrodzeń. Staliśmy wokół nich. W końcu nie wytrzymałem i podsunąłem jej swojego ptaka. Andrzej chwycił swojego ręką i dalej pobudzał się sam, a ona cały czas na klęczkach zaczęła ssać moja pałkę. Poczułem jak jej język ślizga się po główce, jak gorące usta obejmują nasadę, czułem jak zasysa go w głąb gardła. Podniecenie narastało z każdym jej ruchem głowy... Wyrwałem się z jej objęć tuż przed wytryskiem... teraz Jarek wsunął w jej usta z rozmazaną szminką swojego grubego penisa. Posuwał ją między wargi miarowo i powoli, spodnie opadły mu do kolan i widać było jak porusza owłosionym tyłkiem w rytm jej ruchów. Klęknąłem obok niej... zacząłem przesuwać dłonią po jej brzuchu, na piersi i między lekko rozchylone uda. Próbowała zaprotestować, ale Jarek wbił jej kutasa głęboko w gardło tak, że zdusił wszelkie próby mówienia czegokolwiek. Teraz ssała znów Pawła... wszystko to robiła z zamkniętymi oczami, kiedy to właśnie on podłożył jej ptaka pod nos widziałem jak spojrzała na niego z wyrzutem... Po chwili mlaskała już obciągając mu laskę... Staliśmy z obnażonymi członkami wokół nich. Nie pamiętam kto pierwszy pozbył się spodni... Po chwili nadzy z butelkami piwa w jednej a sterczącymi fallusami w drugiej dłoni wróciliśmy do kręgu wokół klęczącej Bettie. - Pora na ostrzejsza jazdę... - Andrzej znów inicjował wydarzenia. Podniósł Bettie brutalnie na proste nogi ciągnąc za włosy, zadarła ręce do góry próbując przeszkodzić mu w zadawaniu jej bólu, widziałem jak jej dłonie zaciskają się na palcach trzymających włosy. Andrzej, nie puszczając jej włosów drugą ręką zaczął gwałtownie i brutalnie uciskać jej piersi. Dołączyłem do niego podchodząc do niej od tyłu, zacisnąłem zęby na jej ramieniu... rękoma mocowałem się z paskiem i zapięciem spodni... Z pomocą pospieszył mi Jarek. Paweł trzymał jej ręce. Rozpięliśmy zamek i mimo tego, że próbowała się rzucać miedzy nami, mimo, że miotała się wściekle i próbowała kopać zdarliśmy z niej spodnie razem z butami. Położyłem rękę na jednym pośladku, na udach były ręce Jarka. Zobaczyłem jak Andrzej wbija się językiem pomiędzy jej zaciśnięte wargi i zęby. Malutkie stringi nie były przeszkodą w obmacywaniu jej kształtnego ciała. Wiła się próbując uciekać od naszych rąk, ale Andrzej kontrolował jej ruchy trzymając mocno za włosy. Próbowała coś powiedzieć, prosić o łaskę, zaprotestować, ale nie mogła wydobyć z siebie nic poza gardłowymi odgłosami, blokował ją język Andrzeja. Odepchnęła jego łysą głowę. - Błagam was... - udało jej się wykrztusić zanim znów nie zaczął miażdżyc jej warg swoimi.- Kładziemy ją na stole - zakomenderowałem. Zaciągnęliśmy ja do stołu. - Nie, proszę nie, nie róbcie mi tego, błagam - cicho jęczała.- Pamiętaj o zdjęciach! - umilkła i przestała się opierać.Zanim trafiła na stół kazaliśmy jej założyć buty.- Tak będzie zabawniej... He hehehe... - zarechotał Jarek. W jego głosie słychać było jak bardzo jest podniecony. Zakładała powoli buty, wyglądała jak stłamszona mała dziewczynka. Wciąż miała na sobie bluzkę i majtki. - Rozbieraj się do końca - zażądał jeden z nas. Powoli, jakby wstydząc się swojej nagości zdjęła bluzeczkę, potem rozpięła stanik i zakrywając jedna ręką piersi drugą szamotała się przez chwilę z majtkami. Stanęła przed nami naga zakrywając piersi i łono dłońmi. - Obróć się tyłem! - kazał jej Andrzej - oprzyj ręce na stole, wypnij pośladki... Zanim skończył mówić zdanie, kiedy Beata jeszcze nie zdążyła dobrze się zaprzeć o stół, wdarł się do jej wnętrza. - Ała!, Aaaaaa.... Ahhhhgrhh... - jej krzyk zamarł kiedy jeden z pozostałej trójki wsadził w usta jej własne majtki. Nie mogła utrzymać równowagi na wysokich obcasach, przez chwile ślizgała się na rozjeżdżających się nogach, więc stanęła w szerokim rozkroku i oparła się piersią o stół. Tyłek Andrzeja poruszał się coraz szybciej. W pokoju rozlegało się głośne klaskanie jego bioder o jej pośladki. Jego jądra kołysały się miarowo w rytm ruchów. - Teraz ja - podszedłem do niej od tylu, przesunąłem dłonią po jej cipce - była bardzo mokra, nie wiem czy od potu, czy od swoich soków. Wypluła w tym czasie majtki na stół. - Krzycz maleńka - już byłem w jej środku, zaciskała się w miarę jak wchodziłem w nią coraz głębiej. Wyraźnie starała się doprowadzić mnie do orgazmu... i nie krzyczeć... Cicho pojękiwała. Rżnąłem ja systematycznie i miarowo - miętosiłem jej pośladki rozchylając tak, żebym miał jak najłatwiejszy dostęp do jej cipki. Jej szparka pulsowała, kiedy wbijałem się tak głęboko, że czułem jej ściankę końcową, unosiła się znad blatu stołu zaciskając kurczowo dłonie na krawędzi stołu. Jej piersi bujały się wtedy jak wielkie winogrona. Kiedy poczułem, że jestem już bliski wytrysku ustąpiłem miejsca kolejnemu z kumpli. Paweł wszedł w nią powoli. Jego ogromny kutas wolno zanurzał się w jej cipce. Jęczała długo czekając aż się zatrzyma wypełniając ją całą po brzegi. - Masz co chciałaś... - chwycił ją za kark i brutalnie zaczął pierdolić tak, że cała dygotała. Nogi rozsunęły się pod nią i opadła całkiem na stół. Jej nogi drgały rozsunięte w takt jego pchnięć. Znów krzyczała przy każdym wejściu w nią olbrzymiego penisa. Zobaczyłem, że jedną z piersi zamoczyła w sosie do mięsa... Podniosłem się z łóżka, z którego obserwowałem akcję i podszedłem do nich. Chwyciłem ją mocno za drugą pierś i wymazałem w sosie. Roztarłem lepką maź po jej cyckach. Zadowolony ze swojego dzieła zacząłem zlizywać z niej sos. Ssałem sutki jeden po drugim, przesunąłem językiem wzdłuż całej piersi i polizałem ją po twarzy. Całkowicie poddała się naszej woli... była upodlona i posiadaliśmy ją jak rzecz. Nie zmieniła nawet pozycji kiedy Pawła zastąpił Jarek. Jęknęła tylko kiedy oparł się ciężko o jej plecy i kiedy szybko zaczął poruszać się w jej wnętrzu. Po kilku minutach rżnięcia Jarek wyjął z niej śliską od jej wydzielin pałkę i powiedział:- Napiłbym się czegoś, mamy jeszcze wódkę? Rozlaliśmy cała butelkę wódki do szklanek.- Masz, ty też się napij.- Nie chcę, wypuście mnie już... proszę.- Pij, mówię! Podniosła się ze stołu... Stała na szeroko rozstawionych nogach, jej wilgotne uda lśniły w świetle a piersi kołysały się kiedy przechyliła szklankę i napiła się mały łyczek. - Jeszcze... do dna! - Andrzej chwycił jej rękę trzymającą szklankę i zmusił do zanurzenia ust w alkoholu. - Pij! - rozkazał. Brutalnie trzymał ją za podbródek dopóki nie przełknęła ostatniego łyku palącej wódki. Na jej twarzy malowało się obrzydzenie.. Odbiło się jej głośno... Wybuchliśmy śmiechem. Andrzej podał jej sok. Łapczywie popiła alkohol. Napój ściekał jej po brodzie kiedy zachłannie przechyliła szklankę. Popatrzyła na nas spod pochylonej głowy... - Jeszcze nalejcie koleżance... - Nie... proszę.... ja już nie chcę... proszę was... - błagała bezskutecznie. Kolejny raz zmuszona była do wypicia dużej dawki czystego alkoholu, kolejny raz Andrzej silną ręką trzymał ją za twarz do momentu, kiedy nie przełknęła ostatniego łyku. Tym razem miała odruch wymiotny... zdołała się powstrzymać... kolejny raz popiła wódkę sokiem, poprosiła o jeszcze soku. - Chcesz soku...? - ciało Andrzeja odgradzało ją od stołu, na którym stały napoje przewidziane do "zapijania" wódki. - Tak... poproszę... - przytaknęła skinieniem głowy.- To masz... pij... - ze śmiechem Andrzej podniósł karton z sokiem wysoko w górę i zaczął wylewać sok na jej twarz...Trzymał karton tak wysoko, żeby nie mogła do niego dosięgnąć, ale nawet nie próbowała. W pierwszym odruchu odsunęła twarz od jasnopomarańczowej strugi, która zalewała jej oczy i usta, ale potem przełamała wstyd i upokorzenie i zaczęła łapać ustami lejący się na nią sok. Przełknęła pierwszą porcję. Nastawiła wargi spijając lejący się wąską strużką napój. Miała posklejane i mokre włosy, napój ściekał po jej nagiej szyi i rozlewał się między piersiami i dalej na brzuch, żeby skapać z jej łona pomiędzy buty. Między jej nogami, na podłodze utworzyła się mała kałuża soku. Widok był bardzo podniecający a Beata wyglądała tak wyuzdanie jak tylko możliwe. Poczułem przypływ pożądania. Mój członek znów zesztywniał.- Daj mi ją - powiedziałem do Andrzeja... Usiadłem na krześle ze sterczącym penisem w dłoni. On znów przemocą, która zupełnie nie była potrzebna, za włosy przyciągnął ją do mnie. Obróciłem Beatę rękami za biodra tyłem do mnie - tak, że spoglądałem wprost na jej okrągłe pośladki. Jej ciało było lepkie od słodkiego napoju i pachnące pomarańczami. Wsunąłem palce pomiędzy jej pośladki, nawet nie zareagowała, alkohol powoli zaczynał działać... Pośliniłem obficie wewnętrzną stronę palców i przesunąłem nimi pomiędzy jej pośladkami. Zwilżyłem jej otworek, ale nie za bardzo - chciałem sprawić jej ból, niezbyt mocny, ale jednak. Chwyciłem ją za biodra i ściągnąłem jej tyłek w dół w stronę mojej naprężonej męskości. Oparła się odbytem o główkę... - Nieee... błagam nie... - myślała początkowo, że to będzie rżnięcie w drugą dziurkę, teraz już widziała, że chciałem dostać się do wnętrza jej tyłka.- Zamknij się... - mocniej pociągnąłem ją za biodra w dół, jedną ręką rozchyliłem jej pośladki. Patrzyłem jak główka penisa powoli znika w jej wnętrzu. Cała dygotała. Wcisnąłem się głębiej, czułem jak jej ciasne i nie do końca zwilżone ścianki stawiają opór i jak ulegają pod moim naciskiem.- Aaaa... Auuuaaa... - krzyczała kiedy wsunąłem się w nią po nasadę. Ciemniejszy otworek obejmował moje prącie ciasno, brzegi lekko odstawały kiedy wysuwałem się z niej. - Ohhh.. jaa... aahhh... - jęczała z bólu w rytm moich ruchów wewnątrz jej pupy. Jeden z chłopaków stanął naprzeciwko niej i schylił jej głowę w dół. Wsadził jej członka głęboko w usta. Zakrztusiła się a kolejne jękniecie uwięzło jej w gardle. Nabijała się na moje prącie z dłońmi opartymi na udach, z lekko ugiętymi nogami, jednocześnie ssąc jego członka. Jej otworek zwilgotniał na tyle, że mogłem się gładko przesuwać. - Mhmm... mhmmm... - pojękiwała kiedy we dwóch wbijaliśmy się w nią z dwóch końców. Przyspieszyłem ruchy w jej wnętrzu. - Ohhh... jaahhhh... - na chwilę pałka z przodu przestała blokować jej usta. Jęczała głośno z otwartymi szeroko ustami, jej biust falował w miarę jak podnosiła się i opadała na moim drągu. Któryś z chłopaków znów wsadził jej w usta... jęki umilkły tylko na chwilkę. Rżnęliśmy ją w jednym zgranym rytmie. Paweł z przodu właśnie kończył... usłyszałem jak bulgocze jej w gardle, siorbała głośno próbując przełknąć nasienie tak, by móc znów oddychać. Poczułem, że ja również lada moment wytrysnę więc wyciągnąłem z niej członka - Jarek zajął moje miejsce. Ja stanąłem naprzeciwko jej twarzy. Znów powoli opadała na kutasa... przez moment trwała nieruchomo, by z krzykiem opaść w dół kiedy ręce Jarka nacisnęły na jej biodra zmuszając ją do przyjęcia jego grubej pały do środka. Chwyciłem ją za włosy, wsadziłem członka pomiędzy jej wargi i zacząłem szarpać jej głową do przodu i w tył obciągając sobie jej ustami. Sperma poprzedniego faceta wisiała z jej ust i brody białymi pasmami śluzu. Jeszcze kilka ruchów i wystrzeliłem do jej gardła. Nie chciała przełknąć, więc cały ładunek jaki wtłoczyłem do jej ust wypluwała na brodę, miała twarz całą zaspermioną i lepką. Puściłem jej włosy i odsunąłem się wstrząsany dreszczami orgazmu.Nastąpiła kolejna zmiana - Jarek stanął przed nią a w jej tyłek wchodził teraz Andrzej - znów zmuszona była sama nabijać się na jego członka, Jarek tymczasem pieprzył ją grubym penisem w usta. Słychać było klaskanie jej mokrych pośladków o ciało Andrzeja i odgłosy mocno robionego loda, mlaskanie i głośno przełykaną ślinę... Przekrzywiła głowę - widziałem jak pod jej policzkiem przesuwa się kutas mojego kolegi, który po chwili takiego masażu skończył opryskując jej twarz białym nasieniem. Za moment również Andrzej przestał podrzucać jej ciałem spuszczając się w jej odbyt.Została sama leżąca bez sił na podłodze, zwinęła się w kłębek, nie zwracała uwagi na kapiącą z jej twarzy spermę, zamknęła oczy i głośno oddychając odpoczywała po rżnięciu, które jej zafundowaliśmy. - Masz dość..? - z tryumfem w głosie zapytał Paweł, wciąż pocierając sterczącego członka dłonią. - Czy chcesz jeszcze....? - Nie... mam dość... proszę, nie chcę więcej... - miała przerażenie wymalowane na twarzy. - Dobra... na razie wystarczy... Rusz się... - podszedł do niej i pomógł jej wstać - chcesz się położyć spać..? - Tak, chcę spać... - odpowiedziała z wyraźną ulgą, zbierała już swoje rzeczy z podłogi... Z kłębkiem ciuchów w dłoniach skierowała się ku drzwiom wyjściowym. - Ej... nie w tę stronę... - Paweł chwycił ją mocno za ramię tak, że syknęła z bólu - tam masz łóżko dla ciebie... - pchnął ją w stronę składzika. - Taaam..? - nie stawiała oporu, myślała tylko o tym, żeby w końcu się położyć... w spokoju... Razem z Pawłem weszli do pomieszczenia na zapleczu... Po chwili wrócił sam Paweł.- Już zasnęła, aleśmy jej dali wycisk... - przyznał z uznaniem. - A nie spierniczy stamtąd..? - zapytałem, żeby uspokoić swoje obawy. - O kurde!.. nie pomyślałem... - No dobra, trzeba będzie ją związać.. - Andrzej jak zwykle dyrygował nami.Weszliśmy w trzech do malutkiego ciemnego pomieszczenia... pachniało kurzem i seksem. Na łóżku wciśniętym pod ukośną ścianę spała zwinięta w kłębek Beata. - Zróbmy to tak, żeby jej nie obudzić... - szeptem Andrzej kierował nami. Najdelikatniej jak można sznurem do bielizny związaliśmy jej nadgarstki i przywiązaliśmy je do kaloryfera. Zamruczała przez sen ale nie obudziła się. - Teraz nogi... - wciąż miała na sobie tylko buty z długimi obcasami. Leżała na brzuchu z rękoma wyciągniętymi do góry, szeroko rozłożyła nogi, żeby dać odpocząć otartym udom i obydwóm mocno podrażnionym otworkom.. skrępowaliśmy ją bez trudu. Wróciliśmy do pokoju, rozlaliśmy wódeczkę i wróciliśmy do picia i gry w karty... Następnego dnia obudziłem się z potwornym bólem głowy i poczuciem maksymalnego przepicia... jeszcze przez chwilę nie docierało do mnie gdzie jestem i co robiłem poprzedniej nocy... Po chwili wróciły wspomnienia wczorajszego wieczoru. Pokój wyglądał jak chlew... Porozrzucane butelki, jedzenie rozsypane na stole i wokół niego... Wszędzie czuć było zapach spermy i odór alkoholu. Reszta chłopaków właśnie podnosiła się z łóżek... Tylko Jarek - jak zwykle nie odczuwał skutków wczorajszej imprezy, już podśpiewywał przy kuchence pitrasząc jakiś śniadanie... Wstawaliśmy z wielkimi oporami... kac gigant. Dopiero zimne piwo postawiło nas na nogi. Rozległo się pukanie do drzwi... Po chwili do środka wtoczyło się trzech chłopaków z pokoju obok. Przywitaliśmy się, rozmowa o niczym.... i nagle jeden z nich nie wytrzymał: - Nieźle wczoraj sobie balowaliście... widziałem na zdjęciach, że zerżnęliście... - dopiero teraz złapał się, że właśnie się wygadał. - Kurwa! Pokazywałeś mu zdjęcia?! - Andrzej był wściekły na Jarka. - Ale.. spokojnie... nikomu nie powiemy - drugi z naszych gości zapewniał, że wszystko jest pod kontrolą. - Przyszliśmy właśnie... bo może byście... się podzielili..? - trzeci wyjaśnił o co im chodziło. - Chcecie pieprzyć Bettie..? - zamurowało mnie z wrażenia. - No.. tak... przecież macie ją na zapleczu... Co wam szkodzi..? - Moment, musimy pogadać... zostawicie nas samych..? - Andrzej opanował wściekłość i znów cos kombinował. Wywalił tych trzech na korytarz... - Poczekajcie chwilę... - Odwrócił się do nas: - To by nam gwarantowało, że nic nikomu nie powiedzą, niech ją posuną i będziemy mieli gwarancję, że nie zdradzą się nikomu... - Mi to pasuje... - rzeczywiście to dawało nam jakieś bezpieczeństwo.- Pokazywałeś idioto jeszcze komuś te zdjęcia..? - Nie, oni byli jedyni.. - Na pewno..? żeby później się nie okazało... - Zostaw go, jeśli mówi, że nikomu to nikomu... - Andrzej znów przejął "dowództwo". Otworzył drzwi i zawołał tamtych do środka.- Dobra, zgadzamy się... ale musicie wybulić po stówie każdy.. - Andrzej ogłosił im nasz werdykt z lekką modyfikacją dotyczącą zwrotu kosztów imprezy.Chłopaki sięgnęli do kieszeni, chwilę trwało zamieszanie związane z kasą - jeden z nich pożyczył sto złotych drugiemu... Po chwili na stole leżało trzysta złotych. - Dawajcie ją... - jeden z nich już się nie mógł doczekać. - Sami ją sobie weźcie... pojedynczo... - Andrzej wskazał na składzik. Wchodzili po kolei, w odstępach co kilkanaście minut. Pierwszy zniknął najwyższy z nich... Po chwili ze składzika dobiegł krzyk Beaty. - Nieee! Nieee....nie! błagam... nieee błagaaam...Wsadziłem głowę za drzwi. Beata leżała tak, jak ją zostawiliśmy: z rozrzuconymi nogami, na brzuchu i ze związanymi rękoma nad głową. Między jej udami siedział ten facet i widziałem jak nakrywa jej tyłek swoimi biodrami, raz po raz wbijając się w nią... Beata rzucała się po łóżku próbując wyswobodzić się z więzów, ale on trzymał mocno za biodra, poza tym taki sposób skrępowania gwarantował każdemu dostęp do jej szparki. Ze spuszczonymi spodniami do kolan posuwał ją coraz szybciej i mocniej, jej całe ciało drgało pod jego ruchami... Wróciłem do pokoju i otworzyłem sobie kolejne piwo... ze składzika słychać było jęczenie pierdolonej Bettie i coraz głośniejsze charczenie faceta. Następny w kolejce już miał wypchane w okolicach rozporka spodnie. Niecierpliwie wiercił się na krzesełku czekając na swoją kolej. Po kilku minutach do odgłosów z pomieszczenia dołączyło jeszcze rytmiczne skrzypienie łóżka... Narastało przez chwilę, żeby nagle się urwać. Nie minął moment kiedy z kantorka wyszedł chłopak z jeszcze nie dopiętymi spodniami.- Następny... - wykrztusił i usiadł ciężko obok mnie na tapczanie. "Następny" poderwał się z krzesła i rozpinając po drodze spodnie wpadł do środka, nie domknął za sobą drzwi, tak że wszystkie odgłosy uprawianego brutalnego seksu były jeszcze wyraźniejsze...Znów ta sama sekwencja: błaganie Beaty, jęk kiedy on w nią wszedł, skrzypienie łóżka i jej coraz cichsze protesty, jego podniesiony oddech i nagła cisza. Kolejny już czekał przy drzwiach... Ledwo minęli się w wąskim przejściu.. Tym razem Bettie już nie błagała - pojękiwała i kwiliła cicho... aż do momentu kiedy ostatni z nich skończył w jej cipce. Czułem do siebie obrzydzenie, ale jednocześnie ta brutalność i jej poniżenie podnieciły mnie znowu. Postanowiłem jednak, że nie będę po raz kolejny uczestniczył w gwałceniu jej, poza tym piwo rozbudziło mnie dostatecznie mocno, żebym mógł wracać do domu... Zamówiłem taksówkę i zanim oni znów się do niej dobrali "zmyłem się" stamtąd. Nigdy więcej nie odwiedziłem tamtego akademika... Bettie nigdy też nie pokazała się w moim barze...
- Nie... kurwa, tylko nie to... Zaplanowaliście to...? - jeszcze miała nadzieję, że Paweł wystąpi jako jej obrońca - Paweł
! Wypuściła jego ptaka z ręki i zakryła twarz dłońmi. Andrzej w tym czasie wyjął swojego już sztywniejącego penisa i zrobił dwa kroki w jej stronę. Podniósł ją za podbródek i kołysząc członkiem w półwzwodzie przed jej oczami spytał: - Więc jaka decyzja..? - bez słowa nasadziła swoje usta na jego członka... Przez chwilę ssała go bez żadnego dźwięku, potem jakby się rozmyśliła wyjęła go sobie z ust. - Ale zrobię wam tylko loda - dobra..? - Nieee.... zrobisz to, czego będziemy chcieli - Jarek zdążył już zrobić kolejne zdjęcia. - Nie masz wyjścia... więc... - Kurwa! nienawidzę was... ale skasujecie te zdjęcia przy mnie... OK?- jeszcze się upewniła. - Okey, Okey... weź go do buzi - Andrzejowi członek stał już na całego, miała problemy z objęciem go wargami. Powoli nasadziła się na niego. Andrzej westchnął... Musiała być dobra... Podszedłem do klęczącej Bettie i wyjąłem swoją pałkę przez rozporek. Zacząłem się onanizować patrząc jak robi mu laskę. Pozostali też zajęli się usztywnianiem swoich przyrodzeń. Staliśmy wokół nich. W końcu nie wytrzymałem i podsunąłem jej swojego ptaka. Andrzej chwycił swojego ręką i dalej pobudzał się sam, a ona cały czas na klęczkach zaczęła ssać moja pałkę. Poczułem jak jej język ślizga się po główce, jak gorące usta obejmują nasadę, czułem jak zasysa go w głąb gardła. Podniecenie narastało z każdym jej ruchem głowy... Wyrwałem się z jej objęć tuż przed wytryskiem... teraz Jarek wsunął w jej usta z rozmazaną szminką swojego grubego penisa. Posuwał ją między wargi miarowo i powoli, spodnie opadły mu do kolan i widać było jak porusza owłosionym tyłkiem w rytm jej ruchów. Klęknąłem obok niej... zacząłem przesuwać dłonią po jej brzuchu, na piersi i między lekko rozchylone uda. Próbowała zaprotestować, ale Jarek wbił jej kutasa głęboko w gardło tak, że zdusił wszelkie próby mówienia czegokolwiek. Teraz ssała znów Pawła... wszystko to robiła z zamkniętymi oczami, kiedy to właśnie on podłożył jej ptaka pod nos widziałem jak spojrzała na niego z wyrzutem... Po chwili mlaskała już obciągając mu laskę... Staliśmy z obnażonymi członkami wokół nich. Nie pamiętam kto pierwszy pozbył się spodni... Po chwili nadzy z butelkami piwa w jednej a sterczącymi fallusami w drugiej dłoni wróciliśmy do kręgu wokół klęczącej Bettie. - Pora na ostrzejsza jazdę... - Andrzej znów inicjował wydarzenia. Podniósł Bettie brutalnie na proste nogi ciągnąc za włosy, zadarła ręce do góry próbując przeszkodzić mu w zadawaniu jej bólu, widziałem jak jej dłonie zaciskają się na palcach trzymających włosy. Andrzej, nie puszczając jej włosów drugą ręką zaczął gwałtownie i brutalnie uciskać jej piersi. Dołączyłem do niego podchodząc do niej od tyłu, zacisnąłem zęby na jej ramieniu... rękoma mocowałem się z paskiem i zapięciem spodni... Z pomocą pospieszył mi Jarek. Paweł trzymał jej ręce. Rozpięliśmy zamek i mimo tego, że próbowała się rzucać miedzy nami, mimo, że miotała się wściekle i próbowała kopać zdarliśmy z niej spodnie razem z butami. Położyłem rękę na jednym pośladku, na udach były ręce Jarka. Zobaczyłem jak Andrzej wbija się językiem pomiędzy jej zaciśnięte wargi i zęby. Malutkie stringi nie były przeszkodą w obmacywaniu jej kształtnego ciała. Wiła się próbując uciekać od naszych rąk, ale Andrzej kontrolował jej ruchy trzymając mocno za włosy. Próbowała coś powiedzieć, prosić o łaskę, zaprotestować, ale nie mogła wydobyć z siebie nic poza gardłowymi odgłosami, blokował ją język Andrzeja. Odepchnęła jego łysą głowę. - Błagam was... - udało jej się wykrztusić zanim znów nie zaczął miażdżyc jej warg swoimi.- Kładziemy ją na stole - zakomenderowałem. Zaciągnęliśmy ja do stołu. - Nie, proszę nie, nie róbcie mi tego, błagam - cicho jęczała.- Pamiętaj o zdjęciach! - umilkła i przestała się opierać.Zanim trafiła na stół kazaliśmy jej założyć buty.- Tak będzie zabawniej... He hehehe... - zarechotał Jarek. W jego głosie słychać było jak bardzo jest podniecony. Zakładała powoli buty, wyglądała jak stłamszona mała dziewczynka. Wciąż miała na sobie bluzkę i majtki. - Rozbieraj się do końca - zażądał jeden z nas. Powoli, jakby wstydząc się swojej nagości zdjęła bluzeczkę, potem rozpięła stanik i zakrywając jedna ręką piersi drugą szamotała się przez chwilę z majtkami. Stanęła przed nami naga zakrywając piersi i łono dłońmi. - Obróć się tyłem! - kazał jej Andrzej - oprzyj ręce na stole, wypnij pośladki... Zanim skończył mówić zdanie, kiedy Beata jeszcze nie zdążyła dobrze się zaprzeć o stół, wdarł się do jej wnętrza. - Ała!, Aaaaaa.... Ahhhhgrhh... - jej krzyk zamarł kiedy jeden z pozostałej trójki wsadził w usta jej własne majtki. Nie mogła utrzymać równowagi na wysokich obcasach, przez chwile ślizgała się na rozjeżdżających się nogach, więc stanęła w szerokim rozkroku i oparła się piersią o stół. Tyłek Andrzeja poruszał się coraz szybciej. W pokoju rozlegało się głośne klaskanie jego bioder o jej pośladki. Jego jądra kołysały się miarowo w rytm ruchów. - Teraz ja - podszedłem do niej od tylu, przesunąłem dłonią po jej cipce - była bardzo mokra, nie wiem czy od potu, czy od swoich soków. Wypluła w tym czasie majtki na stół. - Krzycz maleńka - już byłem w jej środku, zaciskała się w miarę jak wchodziłem w nią coraz głębiej. Wyraźnie starała się doprowadzić mnie do orgazmu... i nie krzyczeć... Cicho pojękiwała. Rżnąłem ja systematycznie i miarowo - miętosiłem jej pośladki rozchylając tak, żebym miał jak najłatwiejszy dostęp do jej cipki. Jej szparka pulsowała, kiedy wbijałem się tak głęboko, że czułem jej ściankę końcową, unosiła się znad blatu stołu zaciskając kurczowo dłonie na krawędzi stołu. Jej piersi bujały się wtedy jak wielkie winogrona. Kiedy poczułem, że jestem już bliski wytrysku ustąpiłem miejsca kolejnemu z kumpli. Paweł wszedł w nią powoli. Jego ogromny kutas wolno zanurzał się w jej cipce. Jęczała długo czekając aż się zatrzyma wypełniając ją całą po brzegi. - Masz co chciałaś... - chwycił ją za kark i brutalnie zaczął pierdolić tak, że cała dygotała. Nogi rozsunęły się pod nią i opadła całkiem na stół. Jej nogi drgały rozsunięte w takt jego pchnięć. Znów krzyczała przy każdym wejściu w nią olbrzymiego penisa. Zobaczyłem, że jedną z piersi zamoczyła w sosie do mięsa... Podniosłem się z łóżka, z którego obserwowałem akcję i podszedłem do nich. Chwyciłem ją mocno za drugą pierś i wymazałem w sosie. Roztarłem lepką maź po jej cyckach. Zadowolony ze swojego dzieła zacząłem zlizywać z niej sos. Ssałem sutki jeden po drugim, przesunąłem językiem wzdłuż całej piersi i polizałem ją po twarzy. Całkowicie poddała się naszej woli... była upodlona i posiadaliśmy ją jak rzecz. Nie zmieniła nawet pozycji kiedy Pawła zastąpił Jarek. Jęknęła tylko kiedy oparł się ciężko o jej plecy i kiedy szybko zaczął poruszać się w jej wnętrzu. Po kilku minutach rżnięcia Jarek wyjął z niej śliską od jej wydzielin pałkę i powiedział:- Napiłbym się czegoś, mamy jeszcze wódkę? Rozlaliśmy cała butelkę wódki do szklanek.- Masz, ty też się napij.- Nie chcę, wypuście mnie już... proszę.- Pij, mówię! Podniosła się ze stołu... Stała na szeroko rozstawionych nogach, jej wilgotne uda lśniły w świetle a piersi kołysały się kiedy przechyliła szklankę i napiła się mały łyczek. - Jeszcze... do dna! - Andrzej chwycił jej rękę trzymającą szklankę i zmusił do zanurzenia ust w alkoholu. - Pij! - rozkazał. Brutalnie trzymał ją za podbródek dopóki nie przełknęła ostatniego łyku palącej wódki. Na jej twarzy malowało się obrzydzenie.. Odbiło się jej głośno... Wybuchliśmy śmiechem. Andrzej podał jej sok. Łapczywie popiła alkohol. Napój ściekał jej po brodzie kiedy zachłannie przechyliła szklankę. Popatrzyła na nas spod pochylonej głowy... - Jeszcze nalejcie koleżance... - Nie... proszę.... ja już nie chcę... proszę was... - błagała bezskutecznie. Kolejny raz zmuszona była do wypicia dużej dawki czystego alkoholu, kolejny raz Andrzej silną ręką trzymał ją za twarz do momentu, kiedy nie przełknęła ostatniego łyku. Tym razem miała odruch wymiotny... zdołała się powstrzymać... kolejny raz popiła wódkę sokiem, poprosiła o jeszcze soku. - Chcesz soku...? - ciało Andrzeja odgradzało ją od stołu, na którym stały napoje przewidziane do "zapijania" wódki. - Tak... poproszę... - przytaknęła skinieniem głowy.- To masz... pij... - ze śmiechem Andrzej podniósł karton z sokiem wysoko w górę i zaczął wylewać sok na jej twarz...Trzymał karton tak wysoko, żeby nie mogła do niego dosięgnąć, ale nawet nie próbowała. W pierwszym odruchu odsunęła twarz od jasnopomarańczowej strugi, która zalewała jej oczy i usta, ale potem przełamała wstyd i upokorzenie i zaczęła łapać ustami lejący się na nią sok. Przełknęła pierwszą porcję. Nastawiła wargi spijając lejący się wąską strużką napój. Miała posklejane i mokre włosy, napój ściekał po jej nagiej szyi i rozlewał się między piersiami i dalej na brzuch, żeby skapać z jej łona pomiędzy buty. Między jej nogami, na podłodze utworzyła się mała kałuża soku. Widok był bardzo podniecający a Beata wyglądała tak wyuzdanie jak tylko możliwe. Poczułem przypływ pożądania. Mój członek znów zesztywniał.- Daj mi ją - powiedziałem do Andrzeja... Usiadłem na krześle ze sterczącym penisem w dłoni. On znów przemocą, która zupełnie nie była potrzebna, za włosy przyciągnął ją do mnie. Obróciłem Beatę rękami za biodra tyłem do mnie - tak, że spoglądałem wprost na jej okrągłe pośladki. Jej ciało było lepkie od słodkiego napoju i pachnące pomarańczami. Wsunąłem palce pomiędzy jej pośladki, nawet nie zareagowała, alkohol powoli zaczynał działać... Pośliniłem obficie wewnętrzną stronę palców i przesunąłem nimi pomiędzy jej pośladkami. Zwilżyłem jej otworek, ale nie za bardzo - chciałem sprawić jej ból, niezbyt mocny, ale jednak. Chwyciłem ją za biodra i ściągnąłem jej tyłek w dół w stronę mojej naprężonej męskości. Oparła się odbytem o główkę... - Nieee... błagam nie... - myślała początkowo, że to będzie rżnięcie w drugą dziurkę, teraz już widziała, że chciałem dostać się do wnętrza jej tyłka.- Zamknij się... - mocniej pociągnąłem ją za biodra w dół, jedną ręką rozchyliłem jej pośladki. Patrzyłem jak główka penisa powoli znika w jej wnętrzu. Cała dygotała. Wcisnąłem się głębiej, czułem jak jej ciasne i nie do końca zwilżone ścianki stawiają opór i jak ulegają pod moim naciskiem.- Aaaa... Auuuaaa... - krzyczała kiedy wsunąłem się w nią po nasadę. Ciemniejszy otworek obejmował moje prącie ciasno, brzegi lekko odstawały kiedy wysuwałem się z niej. - Ohhh.. jaa... aahhh... - jęczała z bólu w rytm moich ruchów wewnątrz jej pupy. Jeden z chłopaków stanął naprzeciwko niej i schylił jej głowę w dół. Wsadził jej członka głęboko w usta. Zakrztusiła się a kolejne jękniecie uwięzło jej w gardle. Nabijała się na moje prącie z dłońmi opartymi na udach, z lekko ugiętymi nogami, jednocześnie ssąc jego członka. Jej otworek zwilgotniał na tyle, że mogłem się gładko przesuwać. - Mhmm... mhmmm... - pojękiwała kiedy we dwóch wbijaliśmy się w nią z dwóch końców. Przyspieszyłem ruchy w jej wnętrzu. - Ohhh... jaahhhh... - na chwilę pałka z przodu przestała blokować jej usta. Jęczała głośno z otwartymi szeroko ustami, jej biust falował w miarę jak podnosiła się i opadała na moim drągu. Któryś z chłopaków znów wsadził jej w usta... jęki umilkły tylko na chwilkę. Rżnęliśmy ją w jednym zgranym rytmie. Paweł z przodu właśnie kończył... usłyszałem jak bulgocze jej w gardle, siorbała głośno próbując przełknąć nasienie tak, by móc znów oddychać. Poczułem, że ja również lada moment wytrysnę więc wyciągnąłem z niej członka - Jarek zajął moje miejsce. Ja stanąłem naprzeciwko jej twarzy. Znów powoli opadała na kutasa... przez moment trwała nieruchomo, by z krzykiem opaść w dół kiedy ręce Jarka nacisnęły na jej biodra zmuszając ją do przyjęcia jego grubej pały do środka. Chwyciłem ją za włosy, wsadziłem członka pomiędzy jej wargi i zacząłem szarpać jej głową do przodu i w tył obciągając sobie jej ustami. Sperma poprzedniego faceta wisiała z jej ust i brody białymi pasmami śluzu. Jeszcze kilka ruchów i wystrzeliłem do jej gardła. Nie chciała przełknąć, więc cały ładunek jaki wtłoczyłem do jej ust wypluwała na brodę, miała twarz całą zaspermioną i lepką. Puściłem jej włosy i odsunąłem się wstrząsany dreszczami orgazmu.Nastąpiła kolejna zmiana - Jarek stanął przed nią a w jej tyłek wchodził teraz Andrzej - znów zmuszona była sama nabijać się na jego członka, Jarek tymczasem pieprzył ją grubym penisem w usta. Słychać było klaskanie jej mokrych pośladków o ciało Andrzeja i odgłosy mocno robionego loda, mlaskanie i głośno przełykaną ślinę... Przekrzywiła głowę - widziałem jak pod jej policzkiem przesuwa się kutas mojego kolegi, który po chwili takiego masażu skończył opryskując jej twarz białym nasieniem. Za moment również Andrzej przestał podrzucać jej ciałem spuszczając się w jej odbyt.Została sama leżąca bez sił na podłodze, zwinęła się w kłębek, nie zwracała uwagi na kapiącą z jej twarzy spermę, zamknęła oczy i głośno oddychając odpoczywała po rżnięciu, które jej zafundowaliśmy. - Masz dość..? - z tryumfem w głosie zapytał Paweł, wciąż pocierając sterczącego członka dłonią. - Czy chcesz jeszcze....? - Nie... mam dość... proszę, nie chcę więcej... - miała przerażenie wymalowane na twarzy. - Dobra... na razie wystarczy... Rusz się... - podszedł do niej i pomógł jej wstać - chcesz się położyć spać..? - Tak, chcę spać... - odpowiedziała z wyraźną ulgą, zbierała już swoje rzeczy z podłogi... Z kłębkiem ciuchów w dłoniach skierowała się ku drzwiom wyjściowym. - Ej... nie w tę stronę... - Paweł chwycił ją mocno za ramię tak, że syknęła z bólu - tam masz łóżko dla ciebie... - pchnął ją w stronę składzika. - Taaam..? - nie stawiała oporu, myślała tylko o tym, żeby w końcu się położyć... w spokoju... Razem z Pawłem weszli do pomieszczenia na zapleczu... Po chwili wrócił sam Paweł.- Już zasnęła, aleśmy jej dali wycisk... - przyznał z uznaniem. - A nie spierniczy stamtąd..? - zapytałem, żeby uspokoić swoje obawy. - O kurde!.. nie pomyślałem... - No dobra, trzeba będzie ją związać.. - Andrzej jak zwykle dyrygował nami.Weszliśmy w trzech do malutkiego ciemnego pomieszczenia... pachniało kurzem i seksem. Na łóżku wciśniętym pod ukośną ścianę spała zwinięta w kłębek Beata. - Zróbmy to tak, żeby jej nie obudzić... - szeptem Andrzej kierował nami. Najdelikatniej jak można sznurem do bielizny związaliśmy jej nadgarstki i przywiązaliśmy je do kaloryfera. Zamruczała przez sen ale nie obudziła się. - Teraz nogi... - wciąż miała na sobie tylko buty z długimi obcasami. Leżała na brzuchu z rękoma wyciągniętymi do góry, szeroko rozłożyła nogi, żeby dać odpocząć otartym udom i obydwóm mocno podrażnionym otworkom.. skrępowaliśmy ją bez trudu. Wróciliśmy do pokoju, rozlaliśmy wódeczkę i wróciliśmy do picia i gry w karty... Następnego dnia obudziłem się z potwornym bólem głowy i poczuciem maksymalnego przepicia... jeszcze przez chwilę nie docierało do mnie gdzie jestem i co robiłem poprzedniej nocy... Po chwili wróciły wspomnienia wczorajszego wieczoru. Pokój wyglądał jak chlew... Porozrzucane butelki, jedzenie rozsypane na stole i wokół niego... Wszędzie czuć było zapach spermy i odór alkoholu. Reszta chłopaków właśnie podnosiła się z łóżek... Tylko Jarek - jak zwykle nie odczuwał skutków wczorajszej imprezy, już podśpiewywał przy kuchence pitrasząc jakiś śniadanie... Wstawaliśmy z wielkimi oporami... kac gigant. Dopiero zimne piwo postawiło nas na nogi. Rozległo się pukanie do drzwi... Po chwili do środka wtoczyło się trzech chłopaków z pokoju obok. Przywitaliśmy się, rozmowa o niczym.... i nagle jeden z nich nie wytrzymał: - Nieźle wczoraj sobie balowaliście... widziałem na zdjęciach, że zerżnęliście... - dopiero teraz złapał się, że właśnie się wygadał. - Kurwa! Pokazywałeś mu zdjęcia?! - Andrzej był wściekły na Jarka. - Ale.. spokojnie... nikomu nie powiemy - drugi z naszych gości zapewniał, że wszystko jest pod kontrolą. - Przyszliśmy właśnie... bo może byście... się podzielili..? - trzeci wyjaśnił o co im chodziło. - Chcecie pieprzyć Bettie..? - zamurowało mnie z wrażenia. - No.. tak... przecież macie ją na zapleczu... Co wam szkodzi..? - Moment, musimy pogadać... zostawicie nas samych..? - Andrzej opanował wściekłość i znów cos kombinował. Wywalił tych trzech na korytarz... - Poczekajcie chwilę... - Odwrócił się do nas: - To by nam gwarantowało, że nic nikomu nie powiedzą, niech ją posuną i będziemy mieli gwarancję, że nie zdradzą się nikomu... - Mi to pasuje... - rzeczywiście to dawało nam jakieś bezpieczeństwo.- Pokazywałeś idioto jeszcze komuś te zdjęcia..? - Nie, oni byli jedyni.. - Na pewno..? żeby później się nie okazało... - Zostaw go, jeśli mówi, że nikomu to nikomu... - Andrzej znów przejął "dowództwo". Otworzył drzwi i zawołał tamtych do środka.- Dobra, zgadzamy się... ale musicie wybulić po stówie każdy.. - Andrzej ogłosił im nasz werdykt z lekką modyfikacją dotyczącą zwrotu kosztów imprezy.Chłopaki sięgnęli do kieszeni, chwilę trwało zamieszanie związane z kasą - jeden z nich pożyczył sto złotych drugiemu... Po chwili na stole leżało trzysta złotych. - Dawajcie ją... - jeden z nich już się nie mógł doczekać. - Sami ją sobie weźcie... pojedynczo... - Andrzej wskazał na składzik. Wchodzili po kolei, w odstępach co kilkanaście minut. Pierwszy zniknął najwyższy z nich... Po chwili ze składzika dobiegł krzyk Beaty. - Nieee! Nieee....nie! błagam... nieee błagaaam...Wsadziłem głowę za drzwi. Beata leżała tak, jak ją zostawiliśmy: z rozrzuconymi nogami, na brzuchu i ze związanymi rękoma nad głową. Między jej udami siedział ten facet i widziałem jak nakrywa jej tyłek swoimi biodrami, raz po raz wbijając się w nią... Beata rzucała się po łóżku próbując wyswobodzić się z więzów, ale on trzymał mocno za biodra, poza tym taki sposób skrępowania gwarantował każdemu dostęp do jej szparki. Ze spuszczonymi spodniami do kolan posuwał ją coraz szybciej i mocniej, jej całe ciało drgało pod jego ruchami... Wróciłem do pokoju i otworzyłem sobie kolejne piwo... ze składzika słychać było jęczenie pierdolonej Bettie i coraz głośniejsze charczenie faceta. Następny w kolejce już miał wypchane w okolicach rozporka spodnie. Niecierpliwie wiercił się na krzesełku czekając na swoją kolej. Po kilku minutach do odgłosów z pomieszczenia dołączyło jeszcze rytmiczne skrzypienie łóżka... Narastało przez chwilę, żeby nagle się urwać. Nie minął moment kiedy z kantorka wyszedł chłopak z jeszcze nie dopiętymi spodniami.- Następny... - wykrztusił i usiadł ciężko obok mnie na tapczanie. "Następny" poderwał się z krzesła i rozpinając po drodze spodnie wpadł do środka, nie domknął za sobą drzwi, tak że wszystkie odgłosy uprawianego brutalnego seksu były jeszcze wyraźniejsze...Znów ta sama sekwencja: błaganie Beaty, jęk kiedy on w nią wszedł, skrzypienie łóżka i jej coraz cichsze protesty, jego podniesiony oddech i nagła cisza. Kolejny już czekał przy drzwiach... Ledwo minęli się w wąskim przejściu.. Tym razem Bettie już nie błagała - pojękiwała i kwiliła cicho... aż do momentu kiedy ostatni z nich skończył w jej cipce. Czułem do siebie obrzydzenie, ale jednocześnie ta brutalność i jej poniżenie podnieciły mnie znowu. Postanowiłem jednak, że nie będę po raz kolejny uczestniczył w gwałceniu jej, poza tym piwo rozbudziło mnie dostatecznie mocno, żebym mógł wracać do domu... Zamówiłem taksówkę i zanim oni znów się do niej dobrali "zmyłem się" stamtąd. Nigdy więcej nie odwiedziłem tamtego akademika... Bettie nigdy też nie pokazała się w moim barze...Rozkosz nieosiągalna...
2010-02-02 | 13:25:43
skomentuj (0)
- Cóż za niezdecydowanie.- Mężczyzna zmiennym jest. - skwitował. - jeszcze się waham, czy może jednak się nie skusić. - Zaśmiał się.Oblizała językiem zęby.- Jak tylko sobie życzysz i co tylko sobie życzysz.- To brzmiało dość interesująco... - mruknął siedząc w fotelu, na którego oparciu stała niewielka popielniczka. Odłożył cygaro i patrzył na nią mrużąc oczy. Przegnał nieco dłonią gęsty dym i ujrzał jej uśmieszek. - hmm...- Zaledwie interesująco? - żartobiliwie skwitowała kręcąc głową.- No... Może było w tym coś więcej... - powiedział nie podnosząc się z fotela. Zbyt gęsty dym bardzo powoli rozwiewał się i podnosił do sufitu. Podniósł cygaro i przygryzł je lekko. Pociągnął nieco, aż końcówka zajarzyła się czerwonym żarem, po czym wypuścił z ust wielki kłąb dymu. Poczuł, że siedzi mu się niewygodnie, poprawił się więc. Znów włożył cygaro do ust i zaciągnął się dymem. Oczywiście nie tak, jak to robią niektórzy z fajką... Gdyby zaciągnął się dymem z cygara pewnie wypluł by płuca. Znow, tym razem powoli, wypuszczał dym z ust patrząc jak jego kłęby wirują, zekręcają i układają się w przeróżne kształty. Spojrzał na nią, siedziała na tym swoim łóżku z czerwoną pościelą i udawała, że nie patrzy. Podniósł kąciki ust i przyjrzał się jej dokładniej przebijając się jeszcze dość dobrym wzrokiem przez chmury popielatego dymu. Pomieszczenie było oświetlane przez dwie czy trzy lampy przykryte różowymi przesłonami, no i oczywiście przez cygaro.Zmieszała się. Takie cholerne uczucie chcieć, a nie móc, albo móc, a nie chcieć... wrrr nienawidziła siebie za to jaka jest miękka. I jak tu stwarzać pozór zimnej dziwki, to nie dla niej zawód. Uniosła spojrzenie na maga, przez chwilę zatrzymujac je na jego ustach tak cudnie układających się w chwili wypuszczania dymu. Westchnęła cicho.Uśmiechnął się do niej. Ich spojrzenia spotkały się i sam nie wiedział, czy to dobrze, czy źle, ale podobały mu się jej oczy. Sam nie wiedział czego chce i czy tego chce, czy może nie chce... Zdecydowanie może, choć przecież nie może... Sam nie wiedział... Przekrzywił głowę patrząc jak jej skąpa sukienka układa się w powabne fałdy w miejscu gdzie znajdowały się jej młode piersi.Bzdura. Dokładnie wie. Zawsze wiedział, oszukiwał się, że jest inaczej, ale dokładnie wiedział...Ponownie spuściła wzrok wędrując po starym, troche zniszczonym dywanie, przez chwilę skupiła się na tym tak bardzo jakby szukała tkackich błędów pomiędzy plecionką.- Silje - powiedział cicho. - Silje... Ciekawe imię. - mówiąc to ostatni raz wypuścił z ust dym z cygara. Odłożył je i sięgnął ręką poza oparcie fotela. Ze stolika zdjął grubą, kilkumetrową, zwiniętą teraz linę. Pooglądał ją i uśmiechnął się do własnych myśli.Wstała szukajac dla siebie zajęcia, nigdy to od niechcenia przetarła ręką po szafkach zbierając kurz.Wstał i chowając za plecami krótką linę powoli podchodził do niej.Odwróciła się w jego stronę czując, że zmierza w jej kierunku. Spojrzała badawczo na maga.Przekrzywił głowę uśmiechając się niewinnie. Ręce wraz z liną miał za plecami.- Silje... masz je na sobie? - zapytał zatrzymując się i spojrzał na nią znacząco.- Cż takiego? - spytała niepewnie.- N cóż takiego... - powiedział z uśmieszkiem na ustach i spojrzał na jej krótką sukienkę. Zagryzła wargę.- Neeee?Uśmiechnął się nieco szerzej i bardzo powoli podszedł bliżej. Ręce ciągle miał z tyłu, trzymał linkę...Zmierzyła go wzrokiem od stóp do głów ze dwa razy.- Cż Ty knujesz?- Kucie i ja...? - powiedział kręcąc głową. - nie... Ja nic. Za to co do Ciebie nigdy nie mam pewności. - Zrobił krok do przodu, stał nieco z boku, byli blisko siebie, tak blisko, że ramieniem niemal dotykał przez materiał jej piersi, przysunął głowę do jej ucha i szepnął:- Wesz co tam mam, prawda?Spojrzała na niego swoimi ogromnymi oczami.- Aeż nie mam pojęcia - zgrywała się.- N to zaraz się dowiesz. Odwróć się, proszę.- Yy, że co?! - przewrócił oczami.- Aco ja powiedziałem? - przełożył linkę do lewej ręki, tej "zewnętrznej" a prawą opuścił wzdłuż ciała, na wysokości jej... bioder.- "Owróć się"? - zacytowała niepewnie jednocześnie bezczelnie wykonując polecenie.- Dbrze. - pochwalił ją. Linkę trzymał teraz za jeden koniec, reszta rozwijając się opadła na podłogę. Poniósł prawą dłoń i odgarnął włosy z jej szyi. Włożył palec wskazujący do ust, potem mokrym przejechał po jej szyi i kawałku odsłoniętych pleców.Zadrżała ssąc jego palec. Cicho zamruczała gdy przejechał nim po jej ciele. Potem po sukience, przejechał nim niżej pieszcząc delikatnie jej skórę wzdłuż pleców, aż doszedł do ich końca... Zadarł lekko sukieńczynę.- N... rzeczywiście nie masz...Przez chwilę nawet chciała się zasłonić rękoma, w końcu jednak odparła arogancko.- Aco?! Posądzałeś mnie o kłamstwo?!Zaśmiał się pod nosem i palcem przejechał po rowku między pośladkami.- Jak ty się do mnie odzywasz, co? - klepnął ją w tyłek. - nie posądzam, o ile wiem również z niego żyjesz, prawda?- Chyba nie powinno Cię to obchodzić - odpyskowała odsuwając się kawałeczek.Złapał ją za ramię i przysunął spowrotem.- I nie obchodzi. - powiedział i złapał ją za rękę.- Więc po co głupio pytasz. - ułożyła rękę tak, by nie bolało za bardzo. Zbliżył się i powąchał jej szyję z bardzo bliska.- Czasami bywam uparty... - szybko i zwinnie obwiązał jej nadgarstek linką.syknęła czując jak linka zaciska się na jej nagarstku.- Uparty? A cóż to ma do rzeczy - wycedziła przez zęby.- To... - zmusił ją, żeby podeszła do łóżka. - ...że się czepiam tematów i je uparcie drążę. - Pomyślał o tym, jak to zabrzmiało i odpowiedział sobie, że bardzo dobrze, bo tak miało zabrzmieć.Zacisnęła usta broniąc się by nie odpowiedzieć za ostro. Podeszła do łóżka starając się by linka na ręce jak najmniej wbijała się w jej skórę. Aż przeklnęła w myślach na myśl o sińcach jakie pojawią się następnego dnia w okolicach nadgarstka.- Wejdź na łóżko. - powiedział i trzymając jej rękę podszedł do poręczy.- No już, na co czekasz? - przywiązał jej dłoń do poręczy dość mocno, za to poluzował troszeczkę więzy na nadgarstku, ale nie do tego stopnia, żeby się mogła wyrwać.Wspieła się na łóżko obdarowując go na wpół morderczym, na wpół przepełnionym niechcianym pragnieniem, spojrzeniem.Uśmiechnął się pod nosem widząc jej minę, która przeczyła temu co było widać w jej oczach...- Odwróć się na plecy. - rozkazał i przeszedł na około dość szerokiego łóżka. Zatrzymał się w połowie, tak, że był przy przeciwnej poręczy.- I niby co jeszcze?! - udała oburzoną, ale wykonała polecenie.- Rozszerz nogi... - powiedział i spojrzał na jej minę, a właściwie interesowały go tylko oczy i to co z nich potrafił wyczytać.Zacisnęła gniewnie usta.- Nie ma nic za darmo. - uśmiechnął się tylko na te słowa, zupełnie jakby spodziewał się czegoś podobnego.- Myślisz o czymś szczególnym? - niemal wulgarnie wiercał się wzrokiem w ciemny zakamarek pod jej sukienką. Spojrzał jej w oczy.- Czyżbyś mi nie ufała?- A cóż ma do tego zaufanie? - wymamrotała niechętnie.- Wszystko, wszystko i nic. Jeśli chcesz, mogę zapłacić teraz... ale po co? - ciągle patrzył jej w oczy, zdawało mu się nawet przez moment, że ją to męczy...- Rozszerz nogi.Gdyby spojrzenie mogłoby zabijać pewnie tysiące sztyletów rozciełoby jego ciało. Rozszerzyła lekko nogi.Wiedział, że w tej chwili tak samo mocno pragnie jego ciała jak jego śmierci. Chyba lubił wywoływać w niej tą mieszankę uczuć.- Szerzej. - powiedział tylko i podniósł kąciki do góry.- Jeszcze czego - syknęła przez zęby rozszerzając bardziej nogi.- Jeszcze... podwiń sukienkę. - nie zmieniając wyrazu twarzy obserwował jej zachowanie. Chłonął ją całą, to jak wyglądała, to jak się zachowywała, jak mówiła, jak pachniała... A najbardziej, to jak czuła. Jej uczucia były tak skrajne i mocne, że wyczulone zmysły pozwalały mu niemal ich dotykać.Patrzył ciągle w te jej oczy. Wolną ręką podwinęła sukienkę.- Zadowolony?! - spytała wpół gniewnie, choć głos niesamowicie jej się łamał. Dobrze wiedziała, że przegrała to starcie, jeśli można tak nazywać zaistnialą sytuację.- Być może. - spodobał mu się ton jej głosu. Czuł, że ona powoli zaczyna się poddawać, ale wiedział też, że to nie będzie takie proste.- Dotknij się tam. Włóż jednego paluszka. - rozkazał i ciągle tylko obserwował, choć miał ochotę już wkroczyć do akcji.- Rób co mówię. - powtórzył spokojnym i opanowanym głosem nieznającym sprzeciwu.Zacisnęła powieki wściekła sama na siebie, że dała się wpędzić w tę chora sytuację. Przejechała palcem między wargami wsuwając jednen z nich w swoje wnętrze.- Wystarczy. - powiedział i przełknął ślinę. - wyciągnij go i włóż do buzi. Possij.- Zwariowałeś chyba - wysyczała przez zęby. Wyczuła go, spróbowała się odgryźć, ale nie mógł na to pozwolić. Stał tam i patrzył w jej wściekłe oczy.- Nalegam. - powiedział to powoli i wyraźnie, tak żeby nie miał wątpliwości, że zrozumiała co mówi i żeby dać jej do zrozumienia, że ma robić to co jej każe.Aż się w niej zagotowało z wściekłości jednak mimo to wsunęła palec do ust i zassała lekko.- A teraz powiedz jak smakujesz. - wreszcie ruszył powoli dalej. Ominął krótszą krawędź łóżka i podchodził do jej wezgłowia.- Sam sobie spróbuj... - warkneła dopiero po chwili zdając sobie sprawę co takiego powiedziała.- Do tego jeszcze dojdziemy. - uśmiechnął się nieznacznie. - mów.Pokiwała przecząco głową.- Nie? - złapał ją za rękę i skierował ją wzdłuż brzucha ocierając przez materiał o skórę. Doszedł do podbrzusza i powiedział.- Włóż go jeszcze raz. Albo zrobisz to sama, albo ci w tym pomogę...Uśmiechnęła się chamsko i zrobiła co każe wsuwając znów w siebie wskazujący palec.- Jak sobie życzysz - wycedziła przez zaciśnięte zęby. Trzymał ją teraz za dłoń, poruszał nią patrząc jej ciągle w oczy. Gwałcił ją jej własną ręką. Nic nie mówiąc zmusił ją, by włożyła w siebie drugi palec, teraz z dwoma palcami w środku mocniej i szybiej i gdy stanęła na granicy, której drobny gest jedynie, drobny krok sprawić mógł jej błogą rozkosz przerwał... uwiązał dłoń tak by ruszyć nią nie mogła, nogi szeroko do kolumn łóżka także i wyszedł, zostawiając ją samą wraz z sakwą pełną złotych monet przy szafce na łóżku.- Dobranoc Silje... - ostatnie jego słowa szumiały w jej myślach i głowie jeszcze długą chwilę nim.
Zerżnięta żona
2010-02-02 | 13:25:30
skomentuj (1)
Moja żona ma w firmie kochanka – o czym dowiedziałem się od prywatnego detektywa. Wynająłem go, ponieważ miałem słuszne podejrzenia, że w pięć lat po ślubie Justyna po prostu mnie zdradza. Wynajęty detektyw przyniósł mi serię jednoznacznych zdjęć mojej dwudziestosiedmioletniej żony w ramionach jakiegoś faceta. Zapłaciłem za usługę i przeglądałem reportaż z prac biurowych mojej żony. Najpierw pocałunki, później wkłada jej łapy pod bluzkę, całuje szyję, obnaża piersi, całuje je… tego było za wiele. Zacząłem się zastanawiać nad zemstą. Pomysł przyszedł mi do głowy bardzo szybko. Odwiedziłem mojego kolegę Romka i pokazałem mu zdjęcia. - Ma śliczne piersi – powiedział – takie małe, zadarte, pewnie bardzo jędrne.Przyjąłem z uśmiechem jego uwagę.- Moja Nastka – dodał – ma takie duże, ciężkie i już lekko obwisłe.- Acha…- Wiesz… kupuje sobie ładną bieliznę… - dodał, oglądając fotkę ukazującą moją żonę tylko w krótkiej spódnicy i czarnym, koronkowym staniku.- Ja jej kupuję… ja, drogą… - szepnąłem – a ona… - załamał mi się głos.- Spokojnie – rzekł jakoś tak dziwnie – zdarzają się takie sprawy nie tylko tobie.- No a gdyby tobie się coś takiego zdarzyło? – zadałem pytanie z lekką kpiną w głosie.- A wiesz, że zdarzyło… zdradziła mnie z jakimiś gówniarzami…- Tak? – zdziwiłem się.- A tak… ze swoimi uczniami… ale to stare dzieje, przyznała się do tego dwa lata temu – wyjaśniał Romek.- Niesamowite…- No właśnie… zrobiła to podczas wycieczki z maturalną klasą… popiła z nimi i sama nie wiedziała co się dzieje. Opowiadała, że ją rozebrali, pieścili i nie wytrzymała… podobnie jak Sandra Jacobs… - przypomniał mi opowiadanie La Vendy.- Nigdy bym w to nie uwierzył, że Nastka, taka poważna kobieta…- No, dała dupy i już, Marek… pogodziłem się jakoś z tym… pamiętasz, jak rozbierali Sandrę? Rozpięli jej koszulę, biustonosz, wsuwali ręce w krótkie spodenki, wsadzali jej penisy w każdą dziurę… z Nastką zrobili dokładnie to samo… pogodziłem się z tym…- A ja nie potrafię, dlatego mam dla ciebie propozycję… - zawiesiłem głos.Patrzył na mnie zdziwiony. Czekał.- Chcę, żebyś ją szantażował tymi zdjęciami, żeby dała dupy tobie… zacytowałem jego słowa – a później jeszcze innym… - rozpaliłem się w emocjach.- Żartujesz chyba…- Nie, mówię poważnie…Przygotowaliśmy plan. Miał do mnie wpaść jeszcze tego samego dnia i pod moją nieobecność pogadać z Justyną, aby na weekend przyszła do niego. Nastka miała jechać z dziećmi do rodziców, a ja miałem niby to wyjechać na szkolenie.O siedemnastej zadzwonił do mnie do biura.- Była przerażona, wściekła… myślałem, że mnie zabije – wyjaśniał – absolutnie nie zgodziła się na spotkanie ze mną…- Ale…- Ale powiedziałem, że czekam w sobotę do osiemnastej, a później wysyłam zdjęcia tobie.- Ok. Po moim powrocie – tak, jak się spodziewałem – Justyna była roztrzęsiona. Starałem się być dla niej miły, ale wciąż miałem przed oczami łapska tamtego faceta na jej piersiach, jego usta całujące piersi.W sobotę przed południem zamontowałem się u Romka. Zrobiliśmy monitoring sypialni, kamerka, mikrofon, a monitor w jego gabinecie. Byłem pewien, że przyjdzie… Oczekiwanie było nerwowe. Godziny mijały wolno. Ale wreszcie przyszła. Słyszałem głos Romka, Justyna była milcząca. Weszli do pokoju. Widziałem ją na ekranie monitora. Popielata spódnica do kolan, rajstopy cieliste, popielata garsonka, pod nią biała bluzka. Włosy zaczesane do tyłu, spięte w kucyk. Ubrała się jak do biura, ale przecież to był strój, w którym kurwiła się z tym gościem.Usiadał na kanapie, Roman obok niej. Zachowywał się dość bezczelnie, aż byłem tym zdziwiony.- Oddaj mi te zdjęcia, Roman – poprosiła nerwowo, tak jak się spodziewałem.- Jesteś żoną mojego kumpla – powiedział z uśmiechem – i nie pozwolę, abyś go zdradzała.- Odczep się, proszę…- Coś za coś… - mówił spokojnie, ale w jego głosie czuć było wielkie podniecenie. Rozbudziła się w nim wielka dzika żądza, gdy miał Justynę na wyciągnięcie dłoni. Jej przerażenie rozbudzało jego pożądanie jeszcze bardziej.- Ale tu nie może być coś za coś… Roman… ja ci wszystko wytłumaczę…- Niby co? Jest jak jest. Zawsze mi się podobałaś, wiesz dobrze, zawsze, kiedyś nawet ci to mówiłem… jesteś taka świeża, taka rozkoszna… nie dziw się, ze faceci na ciebie lecą… - mówił spokojnie, starając się ją udobruchać.- Ja nie zdradzam męża, to nie tak… - starała się jakoś wytłumaczyć.- Ja wiele widziałem… - przerwał jej Roman – te zdjęcia przecież…- Ale to nie tak…- Nic mi nie tłumacz – przerwał jej – mnie to nie interesuje… domyślasz się, że w tej chwili, mam inne zamiary niż słuchać twoich wyjaśnień… Justynko… odpręż się – mówił lekko cynicznie, ale głosem starał się zapanować nad nią.- Czyli co chcesz ode mnie? – zapytała nerwowo.- Chcę cię teraz widzieć tak, jak byłaś na tych zdjęciach…- Roman – odezwała się po chwili milczenia – masz przecież żonę, dzieci… po co ci to? Po co ci ten szantaż?- Zrozum, Justynko, że ja od dawna cię pragnę, że ja od dawna patrzę na ciebie z pożądaniem… działasz na mnie. Jak się kocham z Nastką, to często myślę o tobie…Byłem ciekawy czy mówi prawdę, czy to tylko takie zmiękczanie Justyny. Widziałem ich w monitorze, tak bardzo blisko, byłem rozpalony dziką namiętnością. Życzę wam wszystkim, drodzy panowie, abyście mogli coś takiego kiedyś przeżyć.Patrzyła na niego, patrzyła mu w oczy i zapytała bardzo zimnym, lodowatym głosem:- Mam się rozebrać?Pokiwał głową, a mnie zadrżały ręce. Bałem się tego strasznie, pojawiła się we mnie taka dziwna emocja, która podpowiadała, aby to przerwać. Lecz inna, perwersyjna myśl, trzymała mnie w bezruchu.- Jesteś wredny – szepnęła – brzydzę się ciebie.. – dodała i zaraz szybko wstała. - Przestań… - zaśmiał się – wiesz, że jestem inny…W milczeniu zaczęła rozpinać żakiet. Zerwała go z siebie i rzuciła na kanapę. Sperma w moich jądrach zaczęła się gotować, rozpiąłem spodnie i zacząłem ruszać penisem. Był gruby, twardy – jak jeszcze chyba nigdy przedtem.Rozpinała szybko guziczki białej bluzki. Jej ruchy były nerwowe, więc wolno to szło, ale gdy dotarła do pasa, odwróciła się tyłem do niego. Rozpięła rękawy i wyciągnęła bluzkę ze spódnicy.- Napatrz się ty świnio… - rzuciła beznamiętnie, starając się mieć lodowaty ton głosu.Ściągnęła bluzkę i pomiętą rzuciła na kanapę. Miała na sobie biały, koronkowy staniczek Triumpha. Widziałem, że Roman cały napęczniał, ale nie mniej od niego mój penis. Ruszałem nim z taką prędkością, że jak Justyna zaczęła rozpinać spódnicę, wytrysnąłem i zalałem gęstą spermą podłogę. Wielkie strumienie płynęły ze mnie, gdy moja żona rozpięła guziczek i ekspres spódniczki. Puściła ją na podłogę. Wyszła z niej i kopnęła na bok. Była w białych stringach, a cieliste rajstopy opinały ciasno jej gołe pośladki. Ostatnie krople spermy spadały na podłogę, gdy moja żona chwyciła gumkę rajstop i majtek i szybko opuszczała je na dół. Nachyliła się przy tym, wypinając krąglutką pupę w stronę Romana. Zwinięte w kłębek rajstopy i stringi zdjęła ze stóp i puściła na podłogę. Jej ciało zaczęło drżeć, była chyba bardzo przerażona tym, co robi. Nie zatrzymała się jednak nawet na chwilę. Zdejmowała stanik, tak jakby to robiła w naszej łazience. Tak przecież rozbierała się codziennie wieczorem. Odpięła z tyłu sprzączkę i biały stanik znalazł się na kanapie. Widziałem ją bokiem, Roman widział tylko jej delikatne plecy, falujące jędrne pośladki. Stała wyprostowana, bez ruchu… tylko oddechy, takie mocne, sprawiały, że napięte ciało lekko drżało. Ja widziałem ją z profilu, jej zadarte piersi i suteczki, sterczące, kuszące, namiętnie rozpalone.- Wystarczy? – zapytała z ogniem goryczy w głosie.- Jesteś aniołem – powiedział cicho Roman – marzyłem o takim widoku…- Napatrzyłeś się? – zapytała stanowczo, chcąc skończyć tę brutalną zabawę.- Proszę cię… Justynko, proszę cię – zaczął jęczeć podniecony do granic wytrzymałości Romek – proszę cię odwróć się…Moja żona szybko odwróciła się przodem do Romana. Ręce miała opuszczone. Była bezwolna. A on widział jej nieskazitelnie piękne, nienagannie ukształtowane ciało. Nie patrzyła na niego. Patrzyła przed siebie, wyżej, na ścianę nad nim.- Już? – zapytała patrząc wciąż ponad jego głową.- Połóż się na łóżku – powiedział z drżeniem w głosie.- Chcesz mnie zerżnać? – krzyknęła z drwiną w głosie. – Tak na zimno? – Zaczęła się śmiać nerwowo…- Justyna…- Milcz… - wysyczała i przeszła obok niego, kierując się w stronę wielkiego małżeńskiego łoża.Śledził jej ruchy rozognionymi oczyma. Weszła na łóżko i położyła się na brzuchu. Wyciągnięte ręce położyła przy głowie. Wstał i szybko rozebrał się. Wszedł na łóżko. Uklęknął przy jej stopach, chwycił je i rozszerzył delikatnie ściągnięte nogi. Miał przed sobą jej dokładnie wygoloną szpareczkę, pewnie rozchyliła się, pokazując między delikatnymi wargami swoje różowe wnętrze. Przesunął się i klęczał między nogami. Przesunął obie dłonie od stóp w górę, po jej zgrabnych nóżkach, po jej jędrnych udach, aż do apetycznych pośladków. Trwała w bezruchu, a mój penis znów rozpalił się na nowo. Romek też był w wielkiej gotowości. Jedną dłonią pieścił jej pośladki, a drugą gładził cipeczkę. Po chwili wsunął do jej wnętrza palce. Mówiłem mu, że najczęściej nie ma dużo śluzu. Dlatego zaopatrzyłem go w żel intymny Johnsona.- Zrób to już – wydusiła z siebie stłamszony głos.Roman nachylił się i sięgnął z podłogi tubkę z żelem. Wycisnął na dłoń i zaczął smarować swojego penisa. Dopiero wtedy zauważyłem, że jego miecz jest wielki, gruby, żylasty i bardzo długi. Uklęknął nad nią, złapał silnie za biodra i lekko uniósł pupę do góry, po czym zawiesił się nad nią i zaczął wpychać w rozwartą szpareczkę. Zacząłem ruszać swoim penisem, który wciąż był twardy. Żel sprawił, że wszedł za drugim mocnym pchnięciem aż po same jądra i wtedy moja żona krzyknęła:- AAAAA… Roman…Przeraził się i zamarł w jej wnętrzu. Nie zdążył wyciągnąć. Bał się chyba ruszać, bo wrzask był przeraźliwy. - Roman… zabijesz mnie… - jęknęła z jakąś histerią w głosie.- Ciiiii – zaczął szeptać.Wznowił swoje ruchy. Wysunął wolno członka z jej pochwy i znów wszedł do środka.- Masz wielkiego… - krzyknęła – przebijesz mnie zaraz – zaczęła jęczeć, ale takim innym głosem. Już nie zimnym, ale jakimś demonicznym. Czułem, że coś w nią wstąpiło.Roman wsuwał i wyjmował delikatnie, nie pchał do końca. Justyna jęczała cichutko i podniosła pupę wyżej. Domyśliłem się, że jego penis zaczął sprawiać jej przyjemność. Po chwili uniosła jeszcze wyżej biodra, aż wreszcie uklęknęła. Jego penis był w niej. Teraz zaczął walić mocno w jej dupę, rozgniatać pośladki, wbijać się aż po jądra, które były ogromne. Justyna uwielbiała się tak kochać. Czasami miewała w ten sposób orgazm. Ale teraz czułem, że zaraz go będzie miała. Ruszała pupą tak, aby się jeszcze mocniej na niego nadziewać. Romek wpychał z wielką siłą. - AAAAA – rozdarła się w niebogłosy.- AAAAAAAA – wrzeszczał Roman spuszczając się do jej brzucha.Takie mocne ruchy kopulacyjne mieli jeszcze przez kilkanaście chwil, po czym padli obok siebie na łóżko. Roman zaczął pieścić jej piersi, gniótł twarde sutki, gryzł ramiona i kark.Justyna nagle podniosła się i uklęknęła nad kroczem mojego kolegi.- OOOO – jęknęła – jaki wielki…. Nie widziałam nigdy takiego wielkiego… Marek ma maleńkiego przy tobie. Te słowa sprawiły, że z mojego penisa znów popłynęła sperma. A Justyna mówiła:- Masz wielkie jądra… - dotknęła je dłonią – czuję jak wypływa ze mnie twoja sperma. Wlałeś mi jej tak dużo… - jęczała i nabrała jego spermę cieknącą jej po udach z cipeczki. Przyłożyła do ust. Uwielbiała spermę. – Marek ma takie małe wytryski, nie umie mnie zaspokoić…- Justyna… - chciał coś powiedzieć Roman, ale mu przerwała.- Nic nie mów… było mi tak dobrze. Jeszcze nigdy nie miałam orgazmu z penisem w środku. Pierwszy raz z tobą… i… i chcę jeszcze raz.
Zakończenie roku szkolnego cz. IV
2010-02-02 | 13:25:17
skomentuj (0)
Zakończenie roku szkolnego cz. IV- Wszyscy
! Wszyscy już! – rozległo się głośne nawoływanie jednej z opiekunek z autobusu.- Nie! Chyba brakuje – oświadczył jeden z chłopców, wchodzący do autokaru.- Kogo jeszcze nie ma… - mruczała cicho starsza opiekunka- No, no! Tej ładnej Pani… - powiedział jeden z przechodzących w pośpiechu uczniów.- Kogo!
…a no właśnie…zawołajcie ją chłopcy – rzekła.Z drzwi hotelowych wyłoniła się zgrabna kobieta, biegnąc w kierunku busa. Ruszyli w kierunku miejscowości docelowej Dijon.- Przepraszam! Opóźniłam troszeczkę – śmiejąc się próbowała zjednać sobie zrzędliwą starszą opiekunkę.- Skądże! Ci uczniowie, oni zawsze się spóźniają – rozległ się śmiech - po czym zapytała: - A co? Pewnie ciężka noc, w obcym miejscu, niewygodnie się śpi…prawda? –rzuciła i kontynuowała – zresztą wygląda Pani dzisiaj na taką troszeczkę przygaszoną…-rzuciła szczerym komentarzem.- Tak…, aż tak źle…? Miałam ciężką noc – powiedziała powoli, przesuwając leżącą rękę na brzucha w kierunku łona – nie mogłam zasnąć – stanowczo wreszcie rzekła.Nie miała ochoty z nią rozmawiać. Chciała spać. Oczy same się jej zamykały. Szum na autostradzie dodatkowo ją usypiał – zasnęła. Zbudziły ją pokrzykiwania pozostałych opiekunek, tłumaczących młodzieży jak mają się zachowywać w ośrodku.O! Oooo! Długo Pani spała – rzekła do wybudzonej ze snu nauczycielki geografii, która próbowała zorientować się jak jeszcze daleko.- Już dojeżdżamy – zakomunikowała starsza pani.Pani od geografii przyłożyła głowę do szyby i myślała, zwłaszcza nad zdarzeniem ostatniej nocy. Przyjemność, adrenalina i podniecenie to kołatało się jej cały czas w głowie. Nikt jeszcze mnie w ten sposób nawet nie poderwał…1000$… - myślała. Nie próbowała szukać winy w samej sobie…zresztą, teraz będzie odpoczynek – myślała. Czas leciał szybko. Młodzież nie sprawiała kłopotów wychowawczych. Byli to na ogół sportowcy. Stąd spędzali całe dni na treningach bądź zawodach. Korzystała z basenów, opalała się, zwiedzała okolicę. Jednym słowem, były to dla niej typowe wczasy jakie przezywała ze swoim byłym mężem, czyli pozbawione szaleństwa, przygody i fantazji. No może poza incydentem w Niemczech. Zresztą zdążyła już o tym zapomnieć. Ruszyli w drogę powrotną. - Jedziemy od razu do Polski? Tak… – zapytała główną opiekunkę. Nie! Nie wie Pani? Zatrzymujemy się w tym samym niemieckim hotelu, który odwiedziliśmy jadąc do Francji. Nagle! Spokój umysłu i sumienia został tymi słowami zachwiany. Na samą myśl o tym poczuła przeszywający ją dreszcz, wręcz sztywnienie. Powróciły seksualne wspomnienia. Drżały jej ręce. Ciekawe…a może znowu tam będą… - w głowie układały się różne myśli. A może jeszcze raz… - poczuła falę sztywnienia krocza, podniecenie sprawiło, iż poddała się rozmyślaniu. Serce zaczęło jej uderzać szybciej. Uruchomiła się wyobraźnia. Dlaczego miałbym tego nie powtórzyć? – zastanawiała się. Jestem tu nieznana. Nikt się nie dowie. Jestem samotna…przecież mam prawo do rozkoszy, podoba mi się to. Podnieca mnie to. Zresztą oni mi dali tyle rozkoszy, fantazji, wiele kobiet skrycie marzy o podobnej przygodzie… - kalkulowała. Jakby mnie widział mój były mąż…ale zdziwiłby się…Z zadumy wybił ją głos zrzędliwej opiekunki:- Mamy zaraz postój przed wjazdem na obszar Niemiec – donośnie zakomunikowała jej towarzyszka. - Wizytówka! Wizytówka! Tak! Wzięłam od nich wizytówkę
– szepnęła głośniej.- Co mówisz… - współtowarzyszka domagała się wyjaśnieńNie odpowiedziała. W jej umyśle układał się plan. Zadzwonię
? A może oni tam będą… - kalkulowała podniecona. Ale, ale…to będzie wyglądać – kolejna myśl pojawiła się w jej wzburzonym od podniecenia umyśle – jakbym prosiła się o seks…Dziwka! – wyszeptała – Tak! Zachowuję się jak dziwka… - myślała. Ale! Ale…przecież mam prawo do rozkoszy, no… i jestem wolna – znowu pojawiła się ta myśl.- 30 minut! 30 minut! – krzyk nauczycielki niósł informację po autobusie o postoju. - 30 minut…30 minut…szeptała. Wyszła z autobusu, szła przez parking, grzebiąc w torebce, która towarzyszyła jej podczas spotkania z murzynami. - Jest! Jest… - szeptała uśmiechając się. Nagle dojrzała też … zwiniętą prezerwatywę, którą włożył jej czarny pracownik hotelu. - Co…to…jest? – wyciągała ze zdziwieniem. Przypomniała sobie okoliczności. Zaczęła wąchać zeschniętą spermę…podnieciło ją to jeszcze bardziej. Wyrzuciła ją na trawę…lecz po chwili – rozglądając się dookoła – podniosła. Zatrzymam na pamiątkę …muszę mieć chyba pamiątkę z pobytu w Niemczech…uśmiechała się. Tak! Stała się teraz pewna. Wiedział czego chce! Wyjęła komórkę i zaczęła wbijać numer z wizytówki. - Łączy….czuła zdenerwowanie, jak uczennica przed odpowiedzią. Nie odbiera… - myślała. Nagle:- Tak słucham! Słucham? – unosił się z mikrofonu telefonu głos. - To głos tego dużego murzyna - myślała…. Nagle zaczęła pewnie: - Dzień dobry! …Nie wiem czy mnie pamiętasz. Jestem nauczycielką geografii, tą z …hotelu…wygasiła dalej rozmowę, chciała, aby on mówił- Świetnie obciągałaś – usłyszała – podobało Ci się prawda – pytał murzynRozmowa nie układała się jej. Nagle stanowczo powiedziała:- Dzisiaj będziemy w hotelu…mamy tam nocleg …może spotkamy się …znów… na drinka – mówiła nieskładnie.- Chcesz, abyśmy Cię znów przerżnęli! Tak! Lubisz duże czarne penisy. Lubisz się dymać. Dziwka! Dziwka! Kurtyzana! Tak! To do Ciebie lepiej pasuje – mówił donośnie.Odłożyła słuchawkę od ucha, niemniej było słuchać dalej głos murzyna – nie spodziewała się takiej rozmowy…- Powtarzaj za mną! - wrzeszczał murzyn - Jestem dziwką! Jestem dziwką! Jestem białą dziwką! Suką! Uwielbiam ssać duże, czarne członki…uwielbiam…Powtórz! Powtórz! - wrzeszczał- Uwielbiam! – wykrzyknęła. Uwielbiam! Uwielbiam! – powtarzała coraz ciszej - jak w transie – kobieta.- Dostaniesz o co prosisz…dostaniesz… - szept murzyna przerwał nagle sygnał rozłączonej rozmowy.Stała przez chwilę bezradnie. Rozejrzała się dookoła! Na szczęście – myślała – nie było tu nikogo. W autobusie milczała. Myślała! Wyobraźnia pracowała intensywnie. Nie mogła nad sobą zapanować. Zmieniała miejsce. Czuła olbrzymie ciepło na wysokości podbrzusza. Z każdym kilometrem przybliżającym ją do hotelu rosło u niej podniecenie, napięcie i fantazje umysłu. O 18.00 godzinie przybyli do hotelu. Młodzież zajęła pokoje. Podniecona nauczycielka szybko wzięła prysznic. Atmosfera się jej podobała. Adrenalina. Wszystko było nie wiadomą. Spojrzała na swoje nagie odbicie w lustrze pokoju. Dotykała swojego cudownego opalonego ciała. Zaczęła się przygotowywać do spotkania. Najpierw przymierzała bieliznę…figi…stringi – myślała przeglądając się w lustrze. - Tak! Tak! Seksowne białe stringi … -szepnęła- wydały się jej najlepsze. - Już dawno tak się dla nikogo nie przygotowywałam. Fantastyczne uczucie – myślała. Na końcu zajęła się makijażem, manicure. Myślała nad tym jaką założyć sukienkę. - Tak! Dobrze, że ją wzięłam … - szeptała do siebie wyjmując ją z bagażu.- Wow! – sama powiedziała do siebie stojąc przed lustrem. Elegancka biała sukienka współgrała z jej pięknie opalonym ciałem. Zaś, czarne długie włosy dodatkowo podkreślały ten kontrast. Białe paznokcie… seksowny makijaż… - Aaa! – sięgnęła do torby podręcznej – jeszcze te bransoletki. Kilka minut przeglądała się poruszając się z wdziękiem przed lusterkiem. Spojrzała na zegarek, dochodziła 10.00. Telefon nie dzwonił – przecież …pewnie są na tarasie tego baru. Podniecenie było olbrzymie. Wyjrzała na korytarz:- Cisza! Dobrze, nie ma nikogo – ucieszyła się – nie chciała, aby ktoś ją zauważył.Niestety spotkała po drodze kilku chłopców. Wpatrywali się w nią z niedowierzaniem…- Widziałeś
! Ale suczka
! – ciekawe gdzie tak idzie – rzucił ironicznie drugi.- Może kogoś poderwie – śmiali się chłopcy ironicznie – albo obciągnie… rzucił trzeci wychodząc z pokoju.Spojrzała z restauracji czy nie ma jakieś znajomej osoby na zewnętrznej części. Obawiała się zwłaszcza obecności starszych opiekunek. Wszędzie słychać było język niemiecki. Przed wejściem spryskała się jeszcze perfumami, które kupiła we Francji, w okolicach szyi i włosów. Mimo wpatrujących się w nią mężczyzn pewnie wyszła na balkon restauracji. Siadła tam gdzie wtedy…Nie czekała długo, bowiem przysiadł się do niej jakiś starszy mężczyzna. Nie zdążył z nią długo porozmawiać, bowiem nagle zjawili się dwaj murzyni.- Ta Pani jest z nami! – odezwał się wielki murzyn. Mężczyzna szybko się oddalił.- Pięknie wyglądasz. A jak pachniesz! Śliczna! Śliczna! – zachwycali się murzyni. Poczym zaczęli pod stolikiem dotykać jej nóg, sięgając i dotykając niemalże majtek odsłaniając je coraz śmielej. Podniecenie rosło. - Zobacz jak nam już stoją na Twój widok – powiedział szeptem jej do ucha drugi murzyn. - Dotknij ich! Dotknij – szeptał do ucha. Spojrzała na ich wypełnione spodnie w okolicach krocza. Miała ich po obu swoich stronach. Zaczęła dotykać – rozglądając się czy nikt ich nie obserwuje. Rzeczywiście. Cała ,,publiczność,, tej sytuacji podniecała ją bardzo. Wtem zjawiło się kilku nowych gości i zajęli stolik obok ,,rozgrzanej,, już trojki, która postanowiła opuść lokal. W jadącym BMW duży murzyn siedząc z tyłu z nauczycielką podniósł jej sukienkę i odciągnął skąpe majteczki. - Jest piękna! – zachwycał się. Przejechał palcem po szykownym paseczku włosów łonowych. Następnie rozkładał wargi sromowe palcem, który potem powędrował w usta nauczycielki. Nagle opuścił jej majtki i sukienkę. Wyjął czarną opaskę.- Cooo! – odskoczyła nauczycielka. Nie bój się, to tylko po to , abyś nie widziała gdzie jedziemy. Następnie zasłonił jej oczy. Tym razem nauczycielka nie odczuwała strachu. Była pewna siebie. Podniecała ją ta zabawa, tajemniczość, niewiadoma.- Co…oni mogą jeszcze zrobić, wymyślić… - te myśli teraz zajęły jej umysł.Auto długo kręciło, zawracało. Aż wreszcie stanęło. Czuła wilgoć.- Pewnie jesteśmy w środku jakiegoś pomieszczenia – rozważała. Dwóch murzynów ją prowadziło trzymając za podniesione do góry dłonie. Słyszała jakieś głosy i szepty dochodzące z oddali.- Gdzie ja jestem – myślała. - Brawo! Brawo! – rozległy się jęki zachwytu- Uklęknij teraz! Uklęknij! Dziwko! Słyszysz! - Posadzka? Beton? - zaczęła się obawiać. Uklęknęła poczuła chłód pod kolanami. Było jej niewygodnie, bolały ją kolana.- A teraz idź na kolanach do przodu.W tym czasie mężczyźni ustawili się dookoła, każdy trzymał w swoich rękach fragment czarnego płótna. Utworzyli okrąg. Zaś płótno trzymali na wysokości brzucha. Nakierowali nauczycielkę idącą na kolanach do tego okręgu. Duży murzyn wypełnił lukę i zdjął jej z oczu opaskę.- Aaaaaaaaaaaa! – rozległ się jęk kobiety pomieszany ze zdziwieniem. Znajdowała się pod płótnem. Nie widziała ich twarzy. Dookoła niej stali mężczyźni z sterczącymi już członkami. Zdziwienie powoli ustępowało. Podniecenie powodowało u niej drżenie ciała. Uśmiechnęła się. Teraz już wiedział, co będzie robić.- Bierz! Ssij suko. Tego chciałaś…prawda! – rozległo się wołanie. Do końca chyba jeszcze nie wierzyła…. bowiem zaczęła powoli dotykać i całować czarne członki, które rosły jej w dłoniach. Jednak ruchy stały się coraz szybsze. Doskonale widzieli rytmikę ruchów murzyni, którzy obserwowali jej szybko przesuwającą się głowę pod płótnem. - Rozkosz! Rozkosz! – wołali murzyni. Nauczycielka po kolei obciągając penisy przyjmowała na siebie kolejne porcje spermy. Ściekająca sperma opadała również na beton, po którym przesuwała się na kolanach. Jęcząc z zachwytu zauważyła, iż chyba obsłużyła wszystkich, bowiem penisy opadły i stały się zmiękczone. - Opuście! Puście! – płótno opadła na nią. Klęcząca kobieta pod płótnem, ten widok rozgrzewał murzynów. Chcecie zobaczyć naszą sukę! – pytał pozostałych, nie czekając na ich reakcję uniósł płótno, odsłaniając kobietę…- Przywitaj się suko! Przywitaj! – krzyczał duży murzyn. Wykonywała posłusznie ich polecenia. Pokryta spływającą i kapiącą spermą twarz dodawała jeszcze jej dodatkowego uroku. Czarne posklejane włosy ułożone w nieładzie wyglądały fantastycznie. - Masz! - powiedział jeden z nich, rzucając jej ręcznik. Kobieta wycierała sobie twarz. Wtem jeden z nich podszedł do niej szybko z tyłu. Chwycił ją mocna za ręce, które powędrowały do tyłu, podnosząc ją. Drugi zdecydowanym ruchem zerwał z niej sukienkę i majtki. Popchnęli ją na łóżko. Była naga. Wędrowała od jednego do drugiego murzyna. Ledwo zdążyła usiać okrakiem na jednego,a drugi już dosuwał się do niej. Trzeci odciągał ją z łóżka, na którym wchodzili w nią ci pierwsi. Nadział sobie jej twarz na penisa, w tym czasie kolejny trzymał jej ręce z tyłu, mimo, iż chciała pomóc sobie nimi, nie mogła, bowiem uniemożliwiali jej to skutecznie. Nagle jeden z murzynów podszedł do niej:- Jesteś piękna! Śliczna! – zaczął ją uderzać penisem po twarzy, rozsmarowując pozostałości spermy i śliny. Doznała już wcześniej tego uczucia. Następnie chwycił ją za twarz i pocałował. Wszystko to działo się szybko, spontanicznie.- Nie przeżyłam jeszcze czegoś takiego…fantastycznie… – szeptała, wędrując z jednej pozycji na kolejną …Nie trwało to długo. Kobieta niemalże słaniając się na nogach, opadała bezwładnie na ciała czarnych. - Zostawcie ją już! Napracowała się! Zresztą… – trzeba kończyć przyjemności – stwierdził duży murzyn, który kierował jakby pozostałymi. - Ona jest z tej wycieczki, Tak? – pytał kolejny.- Zostawmy ją tu. Niech dojdzie do siebie! Rano zajmie się nią nasz znajomy czarny brat, który pracuje w tym hotelu – skonstatował jeden z murzynów, który odchodząc napisał mazakiem leżącej kobiecie na czole: ,,zdałaś test na sukę”Kobieta obudziła się gwałtownie po jakimś czasie. Rozejrzała się. Nie było nikogo. W rogu leżała porwana sukienka i majtki. - Gdzie oni mnie zostawili? – myślała zafrasowana. Dotarła do drzwi. Po chwili zorientował się, iż znajduje się najprawdopodobniej w jakichś podziemiach hotelu.- Jestem naga
? Jak teraz się dostane na górę? Pewnie mnie tu zostawili, abym nie pojechała – myślała, panicznie rozglądała się dookoła.Jedynie płótno, pod którym tak płynnie się poruszała kilka godzin wcześniej, nadawało się do okrycia śliskiego od spermy ciała. Teraz wyglądała inaczej jak przed przyjściem tutaj. Włosy mokre i posklejane, rozmazany makijaż, zaś zapach francuskich perfum zmieszał się z zapachem spermy. Okryła się płótnem i ruszyła w górę hotelu, schodami przeciwpożarowymi. Miała szczęście nie spotkała nikogo na swojej drodze. Wzięła prysznic, następnie siedząc przed lustrem rozczesywała włosy. Wpatrywała się teraz także w swoje odbicie. Czuła zadowolenie i radość. To chyba będą jedne z bardziej szalonych i niesamowitych wakacji w moim życiu – myślała…cdn.
! Wszyscy już! – rozległo się głośne nawoływanie jednej z opiekunek z autobusu.- Nie! Chyba brakuje – oświadczył jeden z chłopców, wchodzący do autokaru.- Kogo jeszcze nie ma… - mruczała cicho starsza opiekunka- No, no! Tej ładnej Pani… - powiedział jeden z przechodzących w pośpiechu uczniów.- Kogo!
…a no właśnie…zawołajcie ją chłopcy – rzekła.Z drzwi hotelowych wyłoniła się zgrabna kobieta, biegnąc w kierunku busa. Ruszyli w kierunku miejscowości docelowej Dijon.- Przepraszam! Opóźniłam troszeczkę – śmiejąc się próbowała zjednać sobie zrzędliwą starszą opiekunkę.- Skądże! Ci uczniowie, oni zawsze się spóźniają – rozległ się śmiech - po czym zapytała: - A co? Pewnie ciężka noc, w obcym miejscu, niewygodnie się śpi…prawda? –rzuciła i kontynuowała – zresztą wygląda Pani dzisiaj na taką troszeczkę przygaszoną…-rzuciła szczerym komentarzem.- Tak…, aż tak źle…? Miałam ciężką noc – powiedziała powoli, przesuwając leżącą rękę na brzucha w kierunku łona – nie mogłam zasnąć – stanowczo wreszcie rzekła.Nie miała ochoty z nią rozmawiać. Chciała spać. Oczy same się jej zamykały. Szum na autostradzie dodatkowo ją usypiał – zasnęła. Zbudziły ją pokrzykiwania pozostałych opiekunek, tłumaczących młodzieży jak mają się zachowywać w ośrodku.O! Oooo! Długo Pani spała – rzekła do wybudzonej ze snu nauczycielki geografii, która próbowała zorientować się jak jeszcze daleko.- Już dojeżdżamy – zakomunikowała starsza pani.Pani od geografii przyłożyła głowę do szyby i myślała, zwłaszcza nad zdarzeniem ostatniej nocy. Przyjemność, adrenalina i podniecenie to kołatało się jej cały czas w głowie. Nikt jeszcze mnie w ten sposób nawet nie poderwał…1000$… - myślała. Nie próbowała szukać winy w samej sobie…zresztą, teraz będzie odpoczynek – myślała. Czas leciał szybko. Młodzież nie sprawiała kłopotów wychowawczych. Byli to na ogół sportowcy. Stąd spędzali całe dni na treningach bądź zawodach. Korzystała z basenów, opalała się, zwiedzała okolicę. Jednym słowem, były to dla niej typowe wczasy jakie przezywała ze swoim byłym mężem, czyli pozbawione szaleństwa, przygody i fantazji. No może poza incydentem w Niemczech. Zresztą zdążyła już o tym zapomnieć. Ruszyli w drogę powrotną. - Jedziemy od razu do Polski? Tak… – zapytała główną opiekunkę. Nie! Nie wie Pani? Zatrzymujemy się w tym samym niemieckim hotelu, który odwiedziliśmy jadąc do Francji. Nagle! Spokój umysłu i sumienia został tymi słowami zachwiany. Na samą myśl o tym poczuła przeszywający ją dreszcz, wręcz sztywnienie. Powróciły seksualne wspomnienia. Drżały jej ręce. Ciekawe…a może znowu tam będą… - w głowie układały się różne myśli. A może jeszcze raz… - poczuła falę sztywnienia krocza, podniecenie sprawiło, iż poddała się rozmyślaniu. Serce zaczęło jej uderzać szybciej. Uruchomiła się wyobraźnia. Dlaczego miałbym tego nie powtórzyć? – zastanawiała się. Jestem tu nieznana. Nikt się nie dowie. Jestem samotna…przecież mam prawo do rozkoszy, podoba mi się to. Podnieca mnie to. Zresztą oni mi dali tyle rozkoszy, fantazji, wiele kobiet skrycie marzy o podobnej przygodzie… - kalkulowała. Jakby mnie widział mój były mąż…ale zdziwiłby się…Z zadumy wybił ją głos zrzędliwej opiekunki:- Mamy zaraz postój przed wjazdem na obszar Niemiec – donośnie zakomunikowała jej towarzyszka. - Wizytówka! Wizytówka! Tak! Wzięłam od nich wizytówkę
– szepnęła głośniej.- Co mówisz… - współtowarzyszka domagała się wyjaśnieńNie odpowiedziała. W jej umyśle układał się plan. Zadzwonię
? A może oni tam będą… - kalkulowała podniecona. Ale, ale…to będzie wyglądać – kolejna myśl pojawiła się w jej wzburzonym od podniecenia umyśle – jakbym prosiła się o seks…Dziwka! – wyszeptała – Tak! Zachowuję się jak dziwka… - myślała. Ale! Ale…przecież mam prawo do rozkoszy, no… i jestem wolna – znowu pojawiła się ta myśl.- 30 minut! 30 minut! – krzyk nauczycielki niósł informację po autobusie o postoju. - 30 minut…30 minut…szeptała. Wyszła z autobusu, szła przez parking, grzebiąc w torebce, która towarzyszyła jej podczas spotkania z murzynami. - Jest! Jest… - szeptała uśmiechając się. Nagle dojrzała też … zwiniętą prezerwatywę, którą włożył jej czarny pracownik hotelu. - Co…to…jest? – wyciągała ze zdziwieniem. Przypomniała sobie okoliczności. Zaczęła wąchać zeschniętą spermę…podnieciło ją to jeszcze bardziej. Wyrzuciła ją na trawę…lecz po chwili – rozglądając się dookoła – podniosła. Zatrzymam na pamiątkę …muszę mieć chyba pamiątkę z pobytu w Niemczech…uśmiechała się. Tak! Stała się teraz pewna. Wiedział czego chce! Wyjęła komórkę i zaczęła wbijać numer z wizytówki. - Łączy….czuła zdenerwowanie, jak uczennica przed odpowiedzią. Nie odbiera… - myślała. Nagle:- Tak słucham! Słucham? – unosił się z mikrofonu telefonu głos. - To głos tego dużego murzyna - myślała…. Nagle zaczęła pewnie: - Dzień dobry! …Nie wiem czy mnie pamiętasz. Jestem nauczycielką geografii, tą z …hotelu…wygasiła dalej rozmowę, chciała, aby on mówił- Świetnie obciągałaś – usłyszała – podobało Ci się prawda – pytał murzynRozmowa nie układała się jej. Nagle stanowczo powiedziała:- Dzisiaj będziemy w hotelu…mamy tam nocleg …może spotkamy się …znów… na drinka – mówiła nieskładnie.- Chcesz, abyśmy Cię znów przerżnęli! Tak! Lubisz duże czarne penisy. Lubisz się dymać. Dziwka! Dziwka! Kurtyzana! Tak! To do Ciebie lepiej pasuje – mówił donośnie.Odłożyła słuchawkę od ucha, niemniej było słuchać dalej głos murzyna – nie spodziewała się takiej rozmowy…- Powtarzaj za mną! - wrzeszczał murzyn - Jestem dziwką! Jestem dziwką! Jestem białą dziwką! Suką! Uwielbiam ssać duże, czarne członki…uwielbiam…Powtórz! Powtórz! - wrzeszczał- Uwielbiam! – wykrzyknęła. Uwielbiam! Uwielbiam! – powtarzała coraz ciszej - jak w transie – kobieta.- Dostaniesz o co prosisz…dostaniesz… - szept murzyna przerwał nagle sygnał rozłączonej rozmowy.Stała przez chwilę bezradnie. Rozejrzała się dookoła! Na szczęście – myślała – nie było tu nikogo. W autobusie milczała. Myślała! Wyobraźnia pracowała intensywnie. Nie mogła nad sobą zapanować. Zmieniała miejsce. Czuła olbrzymie ciepło na wysokości podbrzusza. Z każdym kilometrem przybliżającym ją do hotelu rosło u niej podniecenie, napięcie i fantazje umysłu. O 18.00 godzinie przybyli do hotelu. Młodzież zajęła pokoje. Podniecona nauczycielka szybko wzięła prysznic. Atmosfera się jej podobała. Adrenalina. Wszystko było nie wiadomą. Spojrzała na swoje nagie odbicie w lustrze pokoju. Dotykała swojego cudownego opalonego ciała. Zaczęła się przygotowywać do spotkania. Najpierw przymierzała bieliznę…figi…stringi – myślała przeglądając się w lustrze. - Tak! Tak! Seksowne białe stringi … -szepnęła- wydały się jej najlepsze. - Już dawno tak się dla nikogo nie przygotowywałam. Fantastyczne uczucie – myślała. Na końcu zajęła się makijażem, manicure. Myślała nad tym jaką założyć sukienkę. - Tak! Dobrze, że ją wzięłam … - szeptała do siebie wyjmując ją z bagażu.- Wow! – sama powiedziała do siebie stojąc przed lustrem. Elegancka biała sukienka współgrała z jej pięknie opalonym ciałem. Zaś, czarne długie włosy dodatkowo podkreślały ten kontrast. Białe paznokcie… seksowny makijaż… - Aaa! – sięgnęła do torby podręcznej – jeszcze te bransoletki. Kilka minut przeglądała się poruszając się z wdziękiem przed lusterkiem. Spojrzała na zegarek, dochodziła 10.00. Telefon nie dzwonił – przecież …pewnie są na tarasie tego baru. Podniecenie było olbrzymie. Wyjrzała na korytarz:- Cisza! Dobrze, nie ma nikogo – ucieszyła się – nie chciała, aby ktoś ją zauważył.Niestety spotkała po drodze kilku chłopców. Wpatrywali się w nią z niedowierzaniem…- Widziałeś
! Ale suczka
! – ciekawe gdzie tak idzie – rzucił ironicznie drugi.- Może kogoś poderwie – śmiali się chłopcy ironicznie – albo obciągnie… rzucił trzeci wychodząc z pokoju.Spojrzała z restauracji czy nie ma jakieś znajomej osoby na zewnętrznej części. Obawiała się zwłaszcza obecności starszych opiekunek. Wszędzie słychać było język niemiecki. Przed wejściem spryskała się jeszcze perfumami, które kupiła we Francji, w okolicach szyi i włosów. Mimo wpatrujących się w nią mężczyzn pewnie wyszła na balkon restauracji. Siadła tam gdzie wtedy…Nie czekała długo, bowiem przysiadł się do niej jakiś starszy mężczyzna. Nie zdążył z nią długo porozmawiać, bowiem nagle zjawili się dwaj murzyni.- Ta Pani jest z nami! – odezwał się wielki murzyn. Mężczyzna szybko się oddalił.- Pięknie wyglądasz. A jak pachniesz! Śliczna! Śliczna! – zachwycali się murzyni. Poczym zaczęli pod stolikiem dotykać jej nóg, sięgając i dotykając niemalże majtek odsłaniając je coraz śmielej. Podniecenie rosło. - Zobacz jak nam już stoją na Twój widok – powiedział szeptem jej do ucha drugi murzyn. - Dotknij ich! Dotknij – szeptał do ucha. Spojrzała na ich wypełnione spodnie w okolicach krocza. Miała ich po obu swoich stronach. Zaczęła dotykać – rozglądając się czy nikt ich nie obserwuje. Rzeczywiście. Cała ,,publiczność,, tej sytuacji podniecała ją bardzo. Wtem zjawiło się kilku nowych gości i zajęli stolik obok ,,rozgrzanej,, już trojki, która postanowiła opuść lokal. W jadącym BMW duży murzyn siedząc z tyłu z nauczycielką podniósł jej sukienkę i odciągnął skąpe majteczki. - Jest piękna! – zachwycał się. Przejechał palcem po szykownym paseczku włosów łonowych. Następnie rozkładał wargi sromowe palcem, który potem powędrował w usta nauczycielki. Nagle opuścił jej majtki i sukienkę. Wyjął czarną opaskę.- Cooo! – odskoczyła nauczycielka. Nie bój się, to tylko po to , abyś nie widziała gdzie jedziemy. Następnie zasłonił jej oczy. Tym razem nauczycielka nie odczuwała strachu. Była pewna siebie. Podniecała ją ta zabawa, tajemniczość, niewiadoma.- Co…oni mogą jeszcze zrobić, wymyślić… - te myśli teraz zajęły jej umysł.Auto długo kręciło, zawracało. Aż wreszcie stanęło. Czuła wilgoć.- Pewnie jesteśmy w środku jakiegoś pomieszczenia – rozważała. Dwóch murzynów ją prowadziło trzymając za podniesione do góry dłonie. Słyszała jakieś głosy i szepty dochodzące z oddali.- Gdzie ja jestem – myślała. - Brawo! Brawo! – rozległy się jęki zachwytu- Uklęknij teraz! Uklęknij! Dziwko! Słyszysz! - Posadzka? Beton? - zaczęła się obawiać. Uklęknęła poczuła chłód pod kolanami. Było jej niewygodnie, bolały ją kolana.- A teraz idź na kolanach do przodu.W tym czasie mężczyźni ustawili się dookoła, każdy trzymał w swoich rękach fragment czarnego płótna. Utworzyli okrąg. Zaś płótno trzymali na wysokości brzucha. Nakierowali nauczycielkę idącą na kolanach do tego okręgu. Duży murzyn wypełnił lukę i zdjął jej z oczu opaskę.- Aaaaaaaaaaaa! – rozległ się jęk kobiety pomieszany ze zdziwieniem. Znajdowała się pod płótnem. Nie widziała ich twarzy. Dookoła niej stali mężczyźni z sterczącymi już członkami. Zdziwienie powoli ustępowało. Podniecenie powodowało u niej drżenie ciała. Uśmiechnęła się. Teraz już wiedział, co będzie robić.- Bierz! Ssij suko. Tego chciałaś…prawda! – rozległo się wołanie. Do końca chyba jeszcze nie wierzyła…. bowiem zaczęła powoli dotykać i całować czarne członki, które rosły jej w dłoniach. Jednak ruchy stały się coraz szybsze. Doskonale widzieli rytmikę ruchów murzyni, którzy obserwowali jej szybko przesuwającą się głowę pod płótnem. - Rozkosz! Rozkosz! – wołali murzyni. Nauczycielka po kolei obciągając penisy przyjmowała na siebie kolejne porcje spermy. Ściekająca sperma opadała również na beton, po którym przesuwała się na kolanach. Jęcząc z zachwytu zauważyła, iż chyba obsłużyła wszystkich, bowiem penisy opadły i stały się zmiękczone. - Opuście! Puście! – płótno opadła na nią. Klęcząca kobieta pod płótnem, ten widok rozgrzewał murzynów. Chcecie zobaczyć naszą sukę! – pytał pozostałych, nie czekając na ich reakcję uniósł płótno, odsłaniając kobietę…- Przywitaj się suko! Przywitaj! – krzyczał duży murzyn. Wykonywała posłusznie ich polecenia. Pokryta spływającą i kapiącą spermą twarz dodawała jeszcze jej dodatkowego uroku. Czarne posklejane włosy ułożone w nieładzie wyglądały fantastycznie. - Masz! - powiedział jeden z nich, rzucając jej ręcznik. Kobieta wycierała sobie twarz. Wtem jeden z nich podszedł do niej szybko z tyłu. Chwycił ją mocna za ręce, które powędrowały do tyłu, podnosząc ją. Drugi zdecydowanym ruchem zerwał z niej sukienkę i majtki. Popchnęli ją na łóżko. Była naga. Wędrowała od jednego do drugiego murzyna. Ledwo zdążyła usiać okrakiem na jednego,a drugi już dosuwał się do niej. Trzeci odciągał ją z łóżka, na którym wchodzili w nią ci pierwsi. Nadział sobie jej twarz na penisa, w tym czasie kolejny trzymał jej ręce z tyłu, mimo, iż chciała pomóc sobie nimi, nie mogła, bowiem uniemożliwiali jej to skutecznie. Nagle jeden z murzynów podszedł do niej:- Jesteś piękna! Śliczna! – zaczął ją uderzać penisem po twarzy, rozsmarowując pozostałości spermy i śliny. Doznała już wcześniej tego uczucia. Następnie chwycił ją za twarz i pocałował. Wszystko to działo się szybko, spontanicznie.- Nie przeżyłam jeszcze czegoś takiego…fantastycznie… – szeptała, wędrując z jednej pozycji na kolejną …Nie trwało to długo. Kobieta niemalże słaniając się na nogach, opadała bezwładnie na ciała czarnych. - Zostawcie ją już! Napracowała się! Zresztą… – trzeba kończyć przyjemności – stwierdził duży murzyn, który kierował jakby pozostałymi. - Ona jest z tej wycieczki, Tak? – pytał kolejny.- Zostawmy ją tu. Niech dojdzie do siebie! Rano zajmie się nią nasz znajomy czarny brat, który pracuje w tym hotelu – skonstatował jeden z murzynów, który odchodząc napisał mazakiem leżącej kobiecie na czole: ,,zdałaś test na sukę”Kobieta obudziła się gwałtownie po jakimś czasie. Rozejrzała się. Nie było nikogo. W rogu leżała porwana sukienka i majtki. - Gdzie oni mnie zostawili? – myślała zafrasowana. Dotarła do drzwi. Po chwili zorientował się, iż znajduje się najprawdopodobniej w jakichś podziemiach hotelu.- Jestem naga
? Jak teraz się dostane na górę? Pewnie mnie tu zostawili, abym nie pojechała – myślała, panicznie rozglądała się dookoła.Jedynie płótno, pod którym tak płynnie się poruszała kilka godzin wcześniej, nadawało się do okrycia śliskiego od spermy ciała. Teraz wyglądała inaczej jak przed przyjściem tutaj. Włosy mokre i posklejane, rozmazany makijaż, zaś zapach francuskich perfum zmieszał się z zapachem spermy. Okryła się płótnem i ruszyła w górę hotelu, schodami przeciwpożarowymi. Miała szczęście nie spotkała nikogo na swojej drodze. Wzięła prysznic, następnie siedząc przed lustrem rozczesywała włosy. Wpatrywała się teraz także w swoje odbicie. Czuła zadowolenie i radość. To chyba będą jedne z bardziej szalonych i niesamowitych wakacji w moim życiu – myślała…cdn.
