Zakończenie roku szkolnego cz I.
2010-02-02 | 13:27:23
skomentuj (0)
Zakończenie roku szkolnego cz.IW oddali słychać było przemówienie dyrektora szkoły, gwar, szepty, szmer. Gdzieniegdzie ustawiły się grupki odświętnie ubranej młodzieży. Uroczystość zakończenia roku szkolnego zbliżała się do końca. Grupka licealistów żywo rozprawiała nad jakimś tematem.- Widzieliście dzisiaj naszą nauczycielkę z geografii. Rewelacja. Czarna, obcisła spódniczka. Na pierwszy rzut okiem to ona mi wyglądała na uczennicę – konstatował Jarek.- Ja, normalnie poczułem się słabo jak ją zobaczyłem przed salą gimnastyczną, miałem ochotę podejść i zajrzeć pod tę spódniczkę… - żywo opowiadał kolega w białej koszuli bez krawata.- A pamiętacie jak, obiecaliśmy sobie, że ją kiedyś – przed ukończeniem liceum – przelecimy.- No. Tak! Nawet słyszałem, że ona chyba z mężem się rozeszła. Więc, Panowie pewnie potrzebuje czegoś… - zwoływał podniecony Wojtek. - Panowie
– wykrzyknął Jarek. Teraz , albo nigdy! Musimy ją przelecieć!Atmosfera wydawała się być już gorąca. Dyrektor kończył przemówienie. Tymczasem chłopcy żywo dyskutowali.- Da radę! Da radę! Panowie! Dzisiaj jest dobry dzień – zakończenie roku szkolnego. Jutro nie ma lekcji. Dwa miesiące wolnego, pewne rzeczy się lepiej zapomni…hahaha - śmiał się Jarek.- Masz coś na myśli Jareczku – dopytywał się podniecony Wojtek.- Myślę! Tak! Poczekamy w sali do końca, jak będą rozdawane świadectwa, opróżni się sala, jeden z nas zamyka salę, dwóch wręcza kwiaty. I potem przystępujemy do dzieła.- Ale, jak! Jak, ty to widzisz człowieku. Zacznie krzyczeć! Narobi się hałasu i dopiero będzie skandal – odpierali pomysł kolegi pozostali.- No, no właśnie skandal. Mamy salę tam na górze, na poddaszu, gdzie kończą się schody. Salka jest mała, obita parkietem, wyciszona niemalże. Podejdziemy do niej i postawimy warunek, że musi nam zrobić laskę, bo w przeciwnym razie ją siłą przelecimy, narobimy zdjęć i rozgłosimy wszystkim, że to byłaby jej wina. Ona się będzie bała skandalu- ciągnął dalej wywód Jarek – i pod naszą presją ulegnie. Poza tym nauczycielki pewnie mają fantazję o seksie z uczniami, ona jest rozwiedziona, jak zobaczy nasze sterczące członki, zaraz zmieni zdanie. Zobaczycie – wykrzyknął Jarek.Chłopcy się podniecili, wytworzyła się atmosfera podniecenia. Zaczęły się spekulacje, plany, wątpliwości. Tymczasem młodzież opuściła budynek sali gimnastycznej. Tłumy uczniów w czarno – białych strojach szły w kierunku szkoły. Niektórzy trzymali kwiatki, bombonierki. Chłopcy ruszyli żywo pod salę na poddaszu, gdzie kłębił się tłum uczniów, ponieważ już było dosyć ciasno. Na końcu szła nauczycielka. Piękna sukienka dodatkowo podkreślała jej figurę, która była imponująca jak na 32 letnią kobietę. Stylowy żakiet opinał jędrne piersi. Delikatny makijaż współgrał z piękną twarzą, zaś ciało było pięknie opalone. Pani od geografii była kobietą, która przywiązywał dużą wagę do ubioru i wyglądu. Częstokroć podczas lekcji wspominała, że u nauczyciela niezmiernie ważny jest wizerunek. Stąd widać było, iż włosy były upięte i ułożone pewnie w zakładzie fryzjerskim, a ciało opalone w solarium. Chłopcy wpatrywali się w nią, w jej ruchy. Wyobraźnia pracowała, a plan wydawał się być realny. Poza tym chłopcy wierzyli w swojego kolegę Jarka, który był mózgiem operacji i nielada podrywaczem.- Dzień dobry, Pani Profesor – wykrzyknęli! Ale Pani dzisiaj pięknie wygląda. Nauczycielka uśmiechała się delikatnie. Nie wiedziała co ją spotka, w tym ostatnim przed wakacjami dniu. Weszli do sali, rozdano świadectwa, wręczono kwiaty. Nauczycielka podziękowała za współpracę i życzyła miłych i udanych wakacji. Uczniowie zaczęli wychodzić. Zostało czterech chłopców. Piąty zamykał - zgodnie z planem – drzwi na zamek. Jarek pewnym krokiem z kwiatami podszedł do nauczycielki. Za nim ustawili się pozostali, zaś Daniel zamykał drzwi.- Pani profesor – w tym dniu…rozpoczął mowę wstępną.Nauczycielka niczego nie podejrzewając uśmiechała się. Gdy nagle usłyszała słowa, które nią wstrząsnęły.- Pani profesor, jest Pani rozsądną kobietą, inteligentną. Niech się Pani zastanowi, nie krzyczy, nie lamentuje, bo to nic nie da. Nas tu jest pięciu, zamknięta sala, nikt Pani wołania o pomoc nie usłyszy. Jeśli zaczęłaby nawet Pani krzyczeć, to i tak Pani zatkamy usta, a wówczas konsekwencje mogą być jeszcze dla Pani większe. Zrobi nam Pani laskę, każdemu z osobna, popatrzymy na Pani ciało i się skończy na tym. Nie przelecimy Pani, oszczędzimy Pani cipkę – zakończył pewnie i dosadnie Jarek.Zapadła cisza. Chłopcy stali z tyłu za wyprostowanym i pewnym siebie Jarkiem. - Słucham! Słucham! O czym Wy mówicie - wykrzyknęła nauczycielka. Czy Wy wiecie co mówicie. Przecież ja pójdę na Policję, wyrzucą Was ze szkoły. Będzie taka afera! - Zobaczycie – krzyczała atrakcyjna pani od geografii. - Spokojnie, spokojnie – tonował Jarek. Niech Pani skalkuluje, jest Pani sam. Nie ma Pani szans, nikt tu Pani nie pomoże. Weźmie Pani do ust kilka członków i po wszystkim, zapomnimy, rozejdziemy się, nikt o niczym się nie dowie. Poza tym są wakacje - zapomni Pani i my też. Skandal nie jest Pani na rękę i nam. Poczym Jarek zdecydowanym ruchem ręki, wyprzedzając słowa i ruchy nauczycielki, chwycił i uniósł jej spódnicę. Oczom rozpalonych młodzieńców ukazały się przez chwilę piękne opalone pośladki, w które wrzynały się białe stringi. Podziałało to na chłopców. Zbliżali się do niej coraz bardziej. Ona usiadła na krześle, dostrzegała napięte i wypełnione spodnie u chłopców. Szybko kalkulowała w myślach - nikt mnie nie usłyszy, zrobią tu ze mną co chcą. Lęk zapanował w jej głowie. Niemniej nie zdradzała tego po sobie. Myślała dalej – jak im zrobię laskę może mi dadzą spokój. Należą raczej do rozsądnych uczniów, dobrze się uczą. Ale – myśli w głowie przelatywały szybko – ja nauczycielka ich wychowawczyni będę ciągnąć gówniarzom kutasy. Potem niech się zaczną chwalić…nagle jej rozmyślania przerwały czyny. Jej oczom ukazały się sterczące, czerwone członki chłopców. Naptetak zsunął im się z żołędzi. Byli w pełnej gotowości. Poruszali swoje członki ręką. Jarek złapał za piersi nauczycielkę. Ona się odchyliła w bok.- No, pani profesor niech pani spojrzy jakie mamy piękne, młode kutasy. Nie ma pani wyboru. Kilka razy do ust i po sprawie – mówił zadowolony już Jarek, ściskając jej jędrne piersi. Nauczycielka jakby się trochę uspokoiła, poczuła nawet jakiś dreszcz, który przebiegł przez jej ciało. No, rzeczywiście – myślała – kutasy mają piękne i duże. Poza tym parę razy miała podczas lekcji momenty zadumy, w których wyobrażała sobie, jaką licealiści muszą mieć młodzieńczą energię i sprawność. Kutasy tych młodych chłopców wydawały się jej wyglądać apetycznie. Poza tym byli to raczej chłopcy przystojni i wysportowani. Ponadto od momentu rozstania z mężem – myślała - nie uprawiała seksu. Myślała nawet nad zakupem vibratora…a tu ma pięć sterczących, pięknych członków. Nikt się przecież chyba nie dowie… - myślała. Jednak chłopcy przeszli do czynów.- Pani profesor! Koniec z zastanawianiem – powiedział zdecydowanym tonem Jarek. Chłopaki otoczcie ją dookoła. Stanęli dookoła niej nago z wyprężonymi kutasami. Zaczęli ją dotykać członkami. - Niech pani klęknie pośrodku, ułatwi to pani zadania – roześmiał się Jarek, a w ślad za nim pozostali. Nauczycielkę ten widok bardzo podniecił. Pięć młodych ciał dookoła niej. Aż chciała chwycić za jednego z członków. - Wygraliście
! – wykrzyknęła.Uklęknęła miedzy nimi. Złapał dwóch chłopców za kutasy i zaczęła rytmicznie poruszać ręką. Ta miękkość w jej rękach, zsuwający i nasuwający się na żołędzia napletek oraz dodatkowo unoszący się zapach męskiego nasienia sprawił, iż łapczywie złapała ustami kutasa Jarka. Czuła olbrzymie podniecenia i satysfakcje. Włożyła sobie kutasa Jarka głęboko do gardła, jednak nie wytrzymała i wypluła go. Poczym ponowiła czynność. Kutas licealisty rósł jej w ustach, krew napływała do członka, czuła jak rośnie. Było to dla niej przyjemne. Wyjęła go z ust. Ślina ociekała jej po twarzy. Chłopcy wykrzyknęli głośno – Uuuaaaa! Pani profesor
Głebokie gardło
! Rozległy się brawa
Nagle ona wykrzyknęła – zaraz stąd wyjdziecie, nie starczy wam sił. Poczym kolejny członek znalazł się w pięknych ustach kobiety. Obciągała z pasją. Chłopcy mruczeli i wzdychali z zachwytu. Ona wyjmując jednego członka z ust miała już kolejnego. Zbliżyli się do niej. Uderzali ją członkami po twarzy i we włosy. Podobało się jej to. - Zobaczcie! Panowie, nie do wiary nasza piękna pani od geografii ssie nam po kolei kutasy – z rozkoszą, przyglądając się i poprawiając jej ręką włosy, mówił Jarek. - Niech się pani rozbierze! – wołali chłopcy. Szkoda tak pięknej bluzki. Rozległ się gromki smiech.Jarek zdjął jej bluzkę i wyciągnął dyskretnie aparat z lezącego na stole plecaka. Zrobił niepozornie i szybko kilka zdjęć z różnych profilów. W głowie chłopka tkwił wyraźnie jakiś plan.Tymczasem Daniel i Tomek nie wytrzymali. Jeden nakierował członka na twarz i olbrzymia porcja młodzieńczej spermy wystrzeliła na szyje, policzek i włosy. Nauczycielka jęknęła, zaś gorąca sperma ostygała na jej pokrytych śliną policzkach. Drugi spuścił się jej bezpośredni do ust. Odepchnęła go. Chciała wypluć…rozległy się pokrzykiwania – połknij, połknij
! Smak spermy wydał się jej słodszy niż swojego byłego męża. Połknęła. Rozległy się brawa. Nauczycielka zachowywała się jakby była w transie…Chwyciła członka Marka i zaczęła lizać nieowłosioną mosznę. W tym czasie Jarek wyjął telefon i zaczął dzwonić, mówiąc szeptem. Dzwonił do swojego brata, który miał właśnie zakończenie roku szkolnego w gimnazjum obok. Szeptał…bierz kolegów szybko bo jest okazja…pamiętasz tę moją nauczycielkę od geografii…na poddasze, szybko! Kilka minut później Daniel wpuścił niepostrzeżenie do środka kilku chłopców. - Wowwwwww
– jęk zachwytu wybił nauczycielkę z dotychczasowojej ,,pracy”.- Co!Co! Wy skur….-krzyczała. Jeszcze Wam mało. Gimnazjaliści podniecili się, zaczęli ściągać spodnie. W sali było już dziesięciu sterczących kutasów. Jeden gimnazjalista usiadł na krzesełku rozchylił nogi i powiedział z wyjątkową bezczelnością – ssij
Nauczycielka zaczęła się rzucać i skierował się do drzwi. Teraz wiedziała, że na obciąganiu się nie skończy…no i ci gimnazjaliści. Tego już za wiele – myślała. Złapali ją i siłą sprawili by uklęknęła. Jarek zaczął jej pokazywać w aparacie zdjęcia…nie masz wyjścia – powiedział.Nie wierzyła…zrozumiała wszystko, mają mnie w garści – pomyślała. Teraz zaczęła się obawiać. Co oni mogą jeszcze wymysleć, cóż może być gorszego jak seks z dziesięcioma uczniami w szkole.Bezczelny gimnazjalista złapał nauczycielkę za głowę i nadział ją na swojego penisa. Ten był trochę mniejszy, niemniej zaczęła się krztusić. Jej głowa rytmicznie pracował nad członkiem małolata. 32 letnia kobieta został zmuszona do obciągania członka 16 latkowi. Widok przypominał kadry ostrego filmu porno. Po kwadransie nasycili się gimnazjaliści. W tym czasie gotowi już byli licealiści. Włosy pani od geografii były lepkie od spermy, z twarzy kapało nasienie, którego zapach czuć było w powietrzu. Zaś na podłogę spadała ociekająca ze ślicznej twarzy sperma. Nauczycielka opadła z sił, poddawała się każdej pozycji. Członek za członkiem wędrował do jej gardła. Jeden z chłopców włożył rękę w majtki, bowiem tylko one pozostały jej na ciele, masując łechtaczkę i wkładając palce w odbyt wykrzyknął – jest gotowa, ona tego chce. Zerwał jednym ruchem ręki stringi, które poleciały pod drzwi. Nauczycielka nie protestowała, wiedziała że doszło już do takiego stanu, w którym nic więcej gorszego wydarzyć się nie może. Uczucie wstydu, upokorzenia i bezradności mieszało się z przyjemnością, którą odczuwała. Myślała tylko jak będzie teraz wyglądać jej życie…cdn.

– wykrzyknął Jarek. Teraz , albo nigdy! Musimy ją przelecieć!Atmosfera wydawała się być już gorąca. Dyrektor kończył przemówienie. Tymczasem chłopcy żywo dyskutowali.- Da radę! Da radę! Panowie! Dzisiaj jest dobry dzień – zakończenie roku szkolnego. Jutro nie ma lekcji. Dwa miesiące wolnego, pewne rzeczy się lepiej zapomni…hahaha - śmiał się Jarek.- Masz coś na myśli Jareczku – dopytywał się podniecony Wojtek.- Myślę! Tak! Poczekamy w sali do końca, jak będą rozdawane świadectwa, opróżni się sala, jeden z nas zamyka salę, dwóch wręcza kwiaty. I potem przystępujemy do dzieła.- Ale, jak! Jak, ty to widzisz człowieku. Zacznie krzyczeć! Narobi się hałasu i dopiero będzie skandal – odpierali pomysł kolegi pozostali.- No, no właśnie skandal. Mamy salę tam na górze, na poddaszu, gdzie kończą się schody. Salka jest mała, obita parkietem, wyciszona niemalże. Podejdziemy do niej i postawimy warunek, że musi nam zrobić laskę, bo w przeciwnym razie ją siłą przelecimy, narobimy zdjęć i rozgłosimy wszystkim, że to byłaby jej wina. Ona się będzie bała skandalu- ciągnął dalej wywód Jarek – i pod naszą presją ulegnie. Poza tym nauczycielki pewnie mają fantazję o seksie z uczniami, ona jest rozwiedziona, jak zobaczy nasze sterczące członki, zaraz zmieni zdanie. Zobaczycie – wykrzyknął Jarek.Chłopcy się podniecili, wytworzyła się atmosfera podniecenia. Zaczęły się spekulacje, plany, wątpliwości. Tymczasem młodzież opuściła budynek sali gimnastycznej. Tłumy uczniów w czarno – białych strojach szły w kierunku szkoły. Niektórzy trzymali kwiatki, bombonierki. Chłopcy ruszyli żywo pod salę na poddaszu, gdzie kłębił się tłum uczniów, ponieważ już było dosyć ciasno. Na końcu szła nauczycielka. Piękna sukienka dodatkowo podkreślała jej figurę, która była imponująca jak na 32 letnią kobietę. Stylowy żakiet opinał jędrne piersi. Delikatny makijaż współgrał z piękną twarzą, zaś ciało było pięknie opalone. Pani od geografii była kobietą, która przywiązywał dużą wagę do ubioru i wyglądu. Częstokroć podczas lekcji wspominała, że u nauczyciela niezmiernie ważny jest wizerunek. Stąd widać było, iż włosy były upięte i ułożone pewnie w zakładzie fryzjerskim, a ciało opalone w solarium. Chłopcy wpatrywali się w nią, w jej ruchy. Wyobraźnia pracowała, a plan wydawał się być realny. Poza tym chłopcy wierzyli w swojego kolegę Jarka, który był mózgiem operacji i nielada podrywaczem.- Dzień dobry, Pani Profesor – wykrzyknęli! Ale Pani dzisiaj pięknie wygląda. Nauczycielka uśmiechała się delikatnie. Nie wiedziała co ją spotka, w tym ostatnim przed wakacjami dniu. Weszli do sali, rozdano świadectwa, wręczono kwiaty. Nauczycielka podziękowała za współpracę i życzyła miłych i udanych wakacji. Uczniowie zaczęli wychodzić. Zostało czterech chłopców. Piąty zamykał - zgodnie z planem – drzwi na zamek. Jarek pewnym krokiem z kwiatami podszedł do nauczycielki. Za nim ustawili się pozostali, zaś Daniel zamykał drzwi.- Pani profesor – w tym dniu…rozpoczął mowę wstępną.Nauczycielka niczego nie podejrzewając uśmiechała się. Gdy nagle usłyszała słowa, które nią wstrząsnęły.- Pani profesor, jest Pani rozsądną kobietą, inteligentną. Niech się Pani zastanowi, nie krzyczy, nie lamentuje, bo to nic nie da. Nas tu jest pięciu, zamknięta sala, nikt Pani wołania o pomoc nie usłyszy. Jeśli zaczęłaby nawet Pani krzyczeć, to i tak Pani zatkamy usta, a wówczas konsekwencje mogą być jeszcze dla Pani większe. Zrobi nam Pani laskę, każdemu z osobna, popatrzymy na Pani ciało i się skończy na tym. Nie przelecimy Pani, oszczędzimy Pani cipkę – zakończył pewnie i dosadnie Jarek.Zapadła cisza. Chłopcy stali z tyłu za wyprostowanym i pewnym siebie Jarkiem. - Słucham! Słucham! O czym Wy mówicie - wykrzyknęła nauczycielka. Czy Wy wiecie co mówicie. Przecież ja pójdę na Policję, wyrzucą Was ze szkoły. Będzie taka afera! - Zobaczycie – krzyczała atrakcyjna pani od geografii. - Spokojnie, spokojnie – tonował Jarek. Niech Pani skalkuluje, jest Pani sam. Nie ma Pani szans, nikt tu Pani nie pomoże. Weźmie Pani do ust kilka członków i po wszystkim, zapomnimy, rozejdziemy się, nikt o niczym się nie dowie. Poza tym są wakacje - zapomni Pani i my też. Skandal nie jest Pani na rękę i nam. Poczym Jarek zdecydowanym ruchem ręki, wyprzedzając słowa i ruchy nauczycielki, chwycił i uniósł jej spódnicę. Oczom rozpalonych młodzieńców ukazały się przez chwilę piękne opalone pośladki, w które wrzynały się białe stringi. Podziałało to na chłopców. Zbliżali się do niej coraz bardziej. Ona usiadła na krześle, dostrzegała napięte i wypełnione spodnie u chłopców. Szybko kalkulowała w myślach - nikt mnie nie usłyszy, zrobią tu ze mną co chcą. Lęk zapanował w jej głowie. Niemniej nie zdradzała tego po sobie. Myślała dalej – jak im zrobię laskę może mi dadzą spokój. Należą raczej do rozsądnych uczniów, dobrze się uczą. Ale – myśli w głowie przelatywały szybko – ja nauczycielka ich wychowawczyni będę ciągnąć gówniarzom kutasy. Potem niech się zaczną chwalić…nagle jej rozmyślania przerwały czyny. Jej oczom ukazały się sterczące, czerwone członki chłopców. Naptetak zsunął im się z żołędzi. Byli w pełnej gotowości. Poruszali swoje członki ręką. Jarek złapał za piersi nauczycielkę. Ona się odchyliła w bok.- No, pani profesor niech pani spojrzy jakie mamy piękne, młode kutasy. Nie ma pani wyboru. Kilka razy do ust i po sprawie – mówił zadowolony już Jarek, ściskając jej jędrne piersi. Nauczycielka jakby się trochę uspokoiła, poczuła nawet jakiś dreszcz, który przebiegł przez jej ciało. No, rzeczywiście – myślała – kutasy mają piękne i duże. Poza tym parę razy miała podczas lekcji momenty zadumy, w których wyobrażała sobie, jaką licealiści muszą mieć młodzieńczą energię i sprawność. Kutasy tych młodych chłopców wydawały się jej wyglądać apetycznie. Poza tym byli to raczej chłopcy przystojni i wysportowani. Ponadto od momentu rozstania z mężem – myślała - nie uprawiała seksu. Myślała nawet nad zakupem vibratora…a tu ma pięć sterczących, pięknych członków. Nikt się przecież chyba nie dowie… - myślała. Jednak chłopcy przeszli do czynów.- Pani profesor! Koniec z zastanawianiem – powiedział zdecydowanym tonem Jarek. Chłopaki otoczcie ją dookoła. Stanęli dookoła niej nago z wyprężonymi kutasami. Zaczęli ją dotykać członkami. - Niech pani klęknie pośrodku, ułatwi to pani zadania – roześmiał się Jarek, a w ślad za nim pozostali. Nauczycielkę ten widok bardzo podniecił. Pięć młodych ciał dookoła niej. Aż chciała chwycić za jednego z członków. - Wygraliście
! – wykrzyknęła.Uklęknęła miedzy nimi. Złapał dwóch chłopców za kutasy i zaczęła rytmicznie poruszać ręką. Ta miękkość w jej rękach, zsuwający i nasuwający się na żołędzia napletek oraz dodatkowo unoszący się zapach męskiego nasienia sprawił, iż łapczywie złapała ustami kutasa Jarka. Czuła olbrzymie podniecenia i satysfakcje. Włożyła sobie kutasa Jarka głęboko do gardła, jednak nie wytrzymała i wypluła go. Poczym ponowiła czynność. Kutas licealisty rósł jej w ustach, krew napływała do członka, czuła jak rośnie. Było to dla niej przyjemne. Wyjęła go z ust. Ślina ociekała jej po twarzy. Chłopcy wykrzyknęli głośno – Uuuaaaa! Pani profesor
Głebokie gardło
! Rozległy się brawa
Nagle ona wykrzyknęła – zaraz stąd wyjdziecie, nie starczy wam sił. Poczym kolejny członek znalazł się w pięknych ustach kobiety. Obciągała z pasją. Chłopcy mruczeli i wzdychali z zachwytu. Ona wyjmując jednego członka z ust miała już kolejnego. Zbliżyli się do niej. Uderzali ją członkami po twarzy i we włosy. Podobało się jej to. - Zobaczcie! Panowie, nie do wiary nasza piękna pani od geografii ssie nam po kolei kutasy – z rozkoszą, przyglądając się i poprawiając jej ręką włosy, mówił Jarek. - Niech się pani rozbierze! – wołali chłopcy. Szkoda tak pięknej bluzki. Rozległ się gromki smiech.Jarek zdjął jej bluzkę i wyciągnął dyskretnie aparat z lezącego na stole plecaka. Zrobił niepozornie i szybko kilka zdjęć z różnych profilów. W głowie chłopka tkwił wyraźnie jakiś plan.Tymczasem Daniel i Tomek nie wytrzymali. Jeden nakierował członka na twarz i olbrzymia porcja młodzieńczej spermy wystrzeliła na szyje, policzek i włosy. Nauczycielka jęknęła, zaś gorąca sperma ostygała na jej pokrytych śliną policzkach. Drugi spuścił się jej bezpośredni do ust. Odepchnęła go. Chciała wypluć…rozległy się pokrzykiwania – połknij, połknij
! Smak spermy wydał się jej słodszy niż swojego byłego męża. Połknęła. Rozległy się brawa. Nauczycielka zachowywała się jakby była w transie…Chwyciła członka Marka i zaczęła lizać nieowłosioną mosznę. W tym czasie Jarek wyjął telefon i zaczął dzwonić, mówiąc szeptem. Dzwonił do swojego brata, który miał właśnie zakończenie roku szkolnego w gimnazjum obok. Szeptał…bierz kolegów szybko bo jest okazja…pamiętasz tę moją nauczycielkę od geografii…na poddasze, szybko! Kilka minut później Daniel wpuścił niepostrzeżenie do środka kilku chłopców. - Wowwwwww
– jęk zachwytu wybił nauczycielkę z dotychczasowojej ,,pracy”.- Co!Co! Wy skur….-krzyczała. Jeszcze Wam mało. Gimnazjaliści podniecili się, zaczęli ściągać spodnie. W sali było już dziesięciu sterczących kutasów. Jeden gimnazjalista usiadł na krzesełku rozchylił nogi i powiedział z wyjątkową bezczelnością – ssij
Nauczycielka zaczęła się rzucać i skierował się do drzwi. Teraz wiedziała, że na obciąganiu się nie skończy…no i ci gimnazjaliści. Tego już za wiele – myślała. Złapali ją i siłą sprawili by uklęknęła. Jarek zaczął jej pokazywać w aparacie zdjęcia…nie masz wyjścia – powiedział.Nie wierzyła…zrozumiała wszystko, mają mnie w garści – pomyślała. Teraz zaczęła się obawiać. Co oni mogą jeszcze wymysleć, cóż może być gorszego jak seks z dziesięcioma uczniami w szkole.Bezczelny gimnazjalista złapał nauczycielkę za głowę i nadział ją na swojego penisa. Ten był trochę mniejszy, niemniej zaczęła się krztusić. Jej głowa rytmicznie pracował nad członkiem małolata. 32 letnia kobieta został zmuszona do obciągania członka 16 latkowi. Widok przypominał kadry ostrego filmu porno. Po kwadransie nasycili się gimnazjaliści. W tym czasie gotowi już byli licealiści. Włosy pani od geografii były lepkie od spermy, z twarzy kapało nasienie, którego zapach czuć było w powietrzu. Zaś na podłogę spadała ociekająca ze ślicznej twarzy sperma. Nauczycielka opadła z sił, poddawała się każdej pozycji. Członek za członkiem wędrował do jej gardła. Jeden z chłopców włożył rękę w majtki, bowiem tylko one pozostały jej na ciele, masując łechtaczkę i wkładając palce w odbyt wykrzyknął – jest gotowa, ona tego chce. Zerwał jednym ruchem ręki stringi, które poleciały pod drzwi. Nauczycielka nie protestowała, wiedziała że doszło już do takiego stanu, w którym nic więcej gorszego wydarzyć się nie może. Uczucie wstydu, upokorzenia i bezradności mieszało się z przyjemnością, którą odczuwała. Myślała tylko jak będzie teraz wyglądać jej życie…cdn.Droga Dziwki część I - Kontrast.
2010-02-02 | 13:27:09
skomentuj (0)
To dopiero wstęp do opowiadania, życzę miłego czytania i mam nadzieję, że zachęcę Was do czekania na następną część
Wszystko co wydarzyło się przez ostatnie kilka dni pamiętała jak przez mgłę. Atak na miasto, oblężenie, poddanie się. Warunków oczywiście nie dotrzymano, za murami zaczęła się rzeź, gwałty i rabunki. Jej ojciec broniący córki, żonę, przybity sztychem do podłogi, matka, jeszcze młoda kobieta, brutalnie zgwałcona i zamordowana, pięcioletnia siostrzyczka w kałuży krwi.Chaos w głowie, krzyki bólu i rozpaczy, wrzaski mordowanych, zduszone jęki rozdziewiczanych dziewczyn. I śmiechy prześladowców. Kalejdoskop przerażających obrazów, które nie chciały jej opuścić, które zawłaszczyły sobie jej sny. Zwłaszcza jeden obrazek, jedna scena miała w nich wyłączność. Ta, która już nie była mgłą, nie była zasłonięta tą miękką i chroniącą od całego realizmu kotarą. Koszmar, który kończył się jej krzykiem każdej nocy. Krzykiem, za który dostawała baty od wiozących ją strażników i nienawistne spojrzenia od towarzyszek podróży, liczących każdej nocy na nieco odpoczynku. ***Schowała się pod łóżkiem. Jak mała dziewczynka, która bawi się z rodzeństwem w chowanego. Była przerażona, bezmyślnie biegała po pokojach, szukając jakiejś kryjówki. Wczołgała się ostatkiem sił pod wielkie łoże rodziców, okryte grubą czerwoną kapą, sięgającą podłogi. Miała nadzieję, że jej nie znajdą, że nic nie zauważą. Drżała, trzęsła się i nieudolnie hamowała szloch. Jeszcze niedawno wydawało jej się, że jest taka dorosła, że sobie poradzi. Że z każdej sytuacji jest jakieś logiczne wyjście. „Nawet jeśli zdobędą miasto to przecież uda nam się uciec, najbogatsze rodziny mają zapewniony przewóz, a przewodnicy znają trasy wyprowadzające z miasta!” - mówiła to zaledwie kilka dni temu, z całą pewnością. Nie wiedziała jak bardzo była naiwna. Nie zwracała uwagi na zaciśnięte usta matki i zmarszczone brwi ojca, za każdym razem, kiedy posłaniec przynosił coraz to nowe wiadomości z oblężenia. A teraz trzęsła się ze strachu i błagała Tarayę, swojego boga, aby ją uratował. Modliła się tak żarliwie jak nigdy dotąd. Śmiechy były coraz bliżej, rechot rozochoconych żołnierzy niósł się po korytarzach, akompaniując trzaskom palącego się domu. Raseya zwinęła się w pozycję płodu, starając się oddychać jak najciszej. Mężczyźni krzyczeli coś do siebie, nie rozumiała słów. Wpadli do pomieszczenia, tupiąc i przewracając wszystko po drodze. Dziewczyna zacisnęła powieki. TRZASK! Domyśliła się, że któryś z nich wybił okno. I nagle, jeden z mężczyzn szarpnął za kapę i rzucił ją w kąt. Raseya poczuła jak ktoś łapie ją za włosy i wyciąga spod łóżka. Zaczęła przeraźliwie wrzeszczeć, niezdolna do jakiejkolwiek obrony. Dostała w twarz. Mocno. Ucichła, łkając cicho. Mężczyzna, który ją trzymał krzyknął coś groźnie, puścił ją, uderzył jeszcze raz. Zatoczyła się w stronę okna, upadła, wbijając sobie boleśnie resztki szkła w dłoń. Przez mgiełkę łez dostrzegła, że jest dwóch oprawców. Obaj byli wysocy, postawni, na nogach mieli skórzane spodnie, a w poprzek klatki piersiowej czarne pasy ze skóry, krzyżujące się na środku. Ten, który ją bił podszedł bliżej i mocno złapał ją za podbródek. Skrzywiła się, usiłowała odwrócić głowę, ale mocniejszy uścisk nie pozwolił jej na to, wyrwał cichy jęk z ust. - Co, lubisz tak, suko? - odezwał się chrapliwym głosem, z dziwnym akcentem. Jego ciemne oczy wpatrywały się w nią mściwie i z pożądaniem. Wybuchnęła głośnym szlochem, szarpnięcie za włosy przywróciło ją do porządku. - A płacz, płacz, kurwo, zaraz będziesz miała powód... Pociągnął ją i rzucił na łóżko, a sam zaczął rozpinać spodnie. Jego towarzysz, z obleśnym uśmiechem zrobił to samo, przyglądając się jej łapczywie. Podszedł i jednym ruchem rozdarł jej sukienkę. Usiłowała się zasłonić, ale złapał ją za nadgarstki i przytrzymał je nad głową jedną ręką. Kark miała tuż na skraju łóżka, więc głowa zwisała jej lekko, a uścisk mężczyzna miał silny- bolało. Drugą dłonią odrzucił resztki jej ubrania, przyjrzał się jej ciału. Jak na szesnastolatkę Raseya nie była jakoś wybitnie kobieca. Miała średnie piersi, dosyć wąskie biodra, szczupłą sylwetkę. Ciemne włosy i pociągła twarz razem ze smukłym ciałem sprawiały, że była inna niż pozostałe dziewczęta, oryginalniejsza, ciekawsza. Ale im było wszystko jedno, byle tylko zerżnąć coś co ma dwie dziurki. Żołnierz uśmiechnął się, przygryzł jej ucho, zaczął masować pierś. Dziewczyna dyszała, dusiła się płaczem, kiedy dłoń przeniosła się na jej drugą pierś, palce ugniatały sutek. Zacisnęła szczęki, zamknęła oczy. - Aaa
! - mężczyzna uśmiechnął się drwiąco, uszczypnął ją w sutek jeszcze raz. W tym samym czasie puścił jej nadgarstki, jego ręka powędrowała niżej, między jej uda. - Nie! - wrzasnęła, usiłując się wyrwać. Gwałciciel przygniótł ją swoim ciałem, uderzył ją w twarz. Czuła palący ślad na policzku. Gruba dłoń rozszerzyła jej nogi, palec wbił się między wargi, zaczął poruszać. Raseya jęknęła z bólu, nieprzyjemne i mocne tarcie przyspieszało w miarę jak rosło podniecenie leżącego na niej mężczyzny. Jej były rozmówca obszedł łoże, stanął nad nią i pochylił się ze zmrużonymi oczami, zatrzymując twarz kilka centymetrów przed jej twarzą. - Podoba ci się, dziwko, co? Wiedziałem... podoba się... - złapał ją za szczęki, uklęknął nad jej twarzą i włożył jej penisa w rozwarte usta. Zakrztusiła się, szeroko otworzyła oczy. - Ssij, mała kurewko, liż go... - mówił cicho, wsuwając i wysuwając go powoli. Dziewczyna krztusiła się, łzy spływały jej po policzkach. Palce wbiły się w nią głębiej, krzyknęłaby, gdyby nie gruby penis zajmujący jej całe usta, końcowo wyszedł jej zdławiony jęk. Myśli płynęły jej szybko, chaotycznie. Penis w ustach, twarde i grube palce między wargami, gdzieś głęboko, w dziurce, prące ciągle naprzód, dalej, trące delikatną skórę. Ból, pieczenie, upokorzenie. Penis wysuwa się do końca, szybki oddech, znowu wypełnione usta, dotyka gardła, zduszony kaszel, dławienie, rozbiegane oczy proszące o litość, o oddech. Wypełniacz ust porusza się coraz szybciej, szybciej, coraz dalej, Raseya czuje, że traci świadomość, kontakt ze światem... Palec w niej, w środku, wielka dłoń na piersi, sutku, kutas w ustach, coraz większy twardszy... -Aaach! Gorąca sperma wypełniła jej usta, słonawy smak drażnił kubki smakowe. Nie mogła oddychać, przełykać, zaczęła się krztusić, oczy rozszerzyły jej się prawie do niemożliwości, ręce biły rozpaczliwie o materac łoża. - Połknij, kurwo... - wydyszał żołnierz, trzymając ją mocno za włosy i jeszcze przyciskając do swojego penisa. - Połknij wszystko! - krzyknął, potrząsając nią. Raseya wiedziała, że on nie zamierza puścić zanim ona nie wykona polecenia. Dusiła się, brakowało jej powietrza. „Nie mogę... oddychać... Nie chcę, nie mogę tego połknąć, nie, błagam, tylko nie to, nie chcę, to takie brudne, nie, zlituj się, proszę...” - starała się to wszystko przekazać wzrokiem, mrugała oczami pełnymi łez. - Połknij to! Albo cię, dziwko, tak wyjebię, że nie wstaniesz! Sperma spływała jej z kącików warg, Raseya nie miała wyboru. Przełknęła szybko, chociaż część i tak została jej w ustach i popłynęła jej po twarzy, kiedy on wyjął penisa. Ledwo zdążyła uchylić powieki, kiedy w dole poczuła straszny ból. Krzyknęła. Mężczyzna wyjął z niej palce, umazane krwią. Powiedział coś do swojego towarzysza, ten uśmiechnął się jeszcze szerzej, odpowiedział coś, zbliżył ponownie do nagiej dziewczyny. Tamten usiadł na łóżku i masował swojego penisa, przyglądając się temu, co towarzysz będzie z nią robił. - Dziewica... Mmm... - Żołnierz złapał ją za ramię, ściągnął na ziemię. Drżąc leżała u jego stóp, z twarzą wymazaną spermą i małym wężykiem krwi spływającym po wnętrzu uda. Pociągnął ją za włosy, wcisnął jej twarz w materac, tak że teraz klęczała, łokcie opierając na łóżku, a tyłek mając wypięty. Mężczyzna złapał ją za pośladek, pomasował, brutalnie wcisnął palce do pochwy. Rozpychał się nimi w środku. Kciukiem dotknął jej drugiej dziurki, nacisnął. Raseya zajęczała w materac, czując, że kciuk wchodzi coraz głębiej. Mężczyzna pochylił się, czuła jego oddech na karku i główkę penisa wodzącą powoli po jej pośladkach. W końcu jego podniecenie sięgnęło zenitu. Wbił się w nią mocno, miała wrażenie, że przebił ją na wylot. Gruby penis wypełniał całe jej wnętrze, a ból, który temu towarzyszył był niesamowity. Wrzask stłumiła tkanina, bo żołnierz nadal trzymał jej rękę na karku i wcisnął twarz w materac. Posuwał ją szybko, ostro i brutalnie, z każdym ruchem coraz dalej i głębiej. Kiedy myślała, że więcej nie wytrzyma, że on zaraz rozerwie ją od środka poczuła jak gwałciciel nieruchomieje na moment, jak mocniej zaciska potężną dłoń na jej karku i wytryska. Ciepłe strumienie zalały jej wnętrze, spływały po pośladkach na podłogę. Wysunął się z niej powoli, ściągnął ją z łóżka za włosy, rzucił na wznak na podłogę i wcisnął penisa w usta. - Liż go! Zamknęła oczy i posłusznie zaczęła poruszać językiem. Wyłączyła się, nie czuła już smaku, zapachu, nie czuła upokorzenia... To nie istniało, ona nie istniała, to nie działo się naprawdę. Nie zareagowała inaczej jak następnym zdławionym jękiem, kiedy, znowu w wypiętej pozycji, została zerżnięta w tyłek. Drugi z mężczyzn rozdziewiczył jej drugą dziurkę, na szczęście poruszając się nieco mniej gwałtownie. Ugniatał jej piersi, sutki, a używając już doświadczonej szparki dawał jej mocne klapsy. Nie reagowała inaczej niż cichymi jękami. Nawet kiedy wygięli ją na stojąco, nawet kiedy jeden z nich posuwał ją w tyłek, a drugi wciskał jej penisa w usta. Nawet wtedy nie reagowała już inaczej. Było jej wszystko jedno, zobojętniała. Zobojętniała na ból, upokorzenie. Nie zauważyła nawet jak jej dom wali się w gruzy, a ogień trawi resztki. Nie zauważyła, że to był koniec jej beztroskiego, bogatego życia. Że zaczynała się jej nowa rola. Nie zwróciła uwagi na to, że gdzieś ją ciągną, wrzucają do ciemnego wnętrza wozu. Nic nie czuła, i choć nie mogła chodzić to nie czuła tego. Wpatrywała się martwo w mrok, a krew powoli płynęła jej po nogach i skapywała na brudną podłogę wozu.
Wszystko co wydarzyło się przez ostatnie kilka dni pamiętała jak przez mgłę. Atak na miasto, oblężenie, poddanie się. Warunków oczywiście nie dotrzymano, za murami zaczęła się rzeź, gwałty i rabunki. Jej ojciec broniący córki, żonę, przybity sztychem do podłogi, matka, jeszcze młoda kobieta, brutalnie zgwałcona i zamordowana, pięcioletnia siostrzyczka w kałuży krwi.Chaos w głowie, krzyki bólu i rozpaczy, wrzaski mordowanych, zduszone jęki rozdziewiczanych dziewczyn. I śmiechy prześladowców. Kalejdoskop przerażających obrazów, które nie chciały jej opuścić, które zawłaszczyły sobie jej sny. Zwłaszcza jeden obrazek, jedna scena miała w nich wyłączność. Ta, która już nie była mgłą, nie była zasłonięta tą miękką i chroniącą od całego realizmu kotarą. Koszmar, który kończył się jej krzykiem każdej nocy. Krzykiem, za który dostawała baty od wiozących ją strażników i nienawistne spojrzenia od towarzyszek podróży, liczących każdej nocy na nieco odpoczynku. ***Schowała się pod łóżkiem. Jak mała dziewczynka, która bawi się z rodzeństwem w chowanego. Była przerażona, bezmyślnie biegała po pokojach, szukając jakiejś kryjówki. Wczołgała się ostatkiem sił pod wielkie łoże rodziców, okryte grubą czerwoną kapą, sięgającą podłogi. Miała nadzieję, że jej nie znajdą, że nic nie zauważą. Drżała, trzęsła się i nieudolnie hamowała szloch. Jeszcze niedawno wydawało jej się, że jest taka dorosła, że sobie poradzi. Że z każdej sytuacji jest jakieś logiczne wyjście. „Nawet jeśli zdobędą miasto to przecież uda nam się uciec, najbogatsze rodziny mają zapewniony przewóz, a przewodnicy znają trasy wyprowadzające z miasta!” - mówiła to zaledwie kilka dni temu, z całą pewnością. Nie wiedziała jak bardzo była naiwna. Nie zwracała uwagi na zaciśnięte usta matki i zmarszczone brwi ojca, za każdym razem, kiedy posłaniec przynosił coraz to nowe wiadomości z oblężenia. A teraz trzęsła się ze strachu i błagała Tarayę, swojego boga, aby ją uratował. Modliła się tak żarliwie jak nigdy dotąd. Śmiechy były coraz bliżej, rechot rozochoconych żołnierzy niósł się po korytarzach, akompaniując trzaskom palącego się domu. Raseya zwinęła się w pozycję płodu, starając się oddychać jak najciszej. Mężczyźni krzyczeli coś do siebie, nie rozumiała słów. Wpadli do pomieszczenia, tupiąc i przewracając wszystko po drodze. Dziewczyna zacisnęła powieki. TRZASK! Domyśliła się, że któryś z nich wybił okno. I nagle, jeden z mężczyzn szarpnął za kapę i rzucił ją w kąt. Raseya poczuła jak ktoś łapie ją za włosy i wyciąga spod łóżka. Zaczęła przeraźliwie wrzeszczeć, niezdolna do jakiejkolwiek obrony. Dostała w twarz. Mocno. Ucichła, łkając cicho. Mężczyzna, który ją trzymał krzyknął coś groźnie, puścił ją, uderzył jeszcze raz. Zatoczyła się w stronę okna, upadła, wbijając sobie boleśnie resztki szkła w dłoń. Przez mgiełkę łez dostrzegła, że jest dwóch oprawców. Obaj byli wysocy, postawni, na nogach mieli skórzane spodnie, a w poprzek klatki piersiowej czarne pasy ze skóry, krzyżujące się na środku. Ten, który ją bił podszedł bliżej i mocno złapał ją za podbródek. Skrzywiła się, usiłowała odwrócić głowę, ale mocniejszy uścisk nie pozwolił jej na to, wyrwał cichy jęk z ust. - Co, lubisz tak, suko? - odezwał się chrapliwym głosem, z dziwnym akcentem. Jego ciemne oczy wpatrywały się w nią mściwie i z pożądaniem. Wybuchnęła głośnym szlochem, szarpnięcie za włosy przywróciło ją do porządku. - A płacz, płacz, kurwo, zaraz będziesz miała powód... Pociągnął ją i rzucił na łóżko, a sam zaczął rozpinać spodnie. Jego towarzysz, z obleśnym uśmiechem zrobił to samo, przyglądając się jej łapczywie. Podszedł i jednym ruchem rozdarł jej sukienkę. Usiłowała się zasłonić, ale złapał ją za nadgarstki i przytrzymał je nad głową jedną ręką. Kark miała tuż na skraju łóżka, więc głowa zwisała jej lekko, a uścisk mężczyzna miał silny- bolało. Drugą dłonią odrzucił resztki jej ubrania, przyjrzał się jej ciału. Jak na szesnastolatkę Raseya nie była jakoś wybitnie kobieca. Miała średnie piersi, dosyć wąskie biodra, szczupłą sylwetkę. Ciemne włosy i pociągła twarz razem ze smukłym ciałem sprawiały, że była inna niż pozostałe dziewczęta, oryginalniejsza, ciekawsza. Ale im było wszystko jedno, byle tylko zerżnąć coś co ma dwie dziurki. Żołnierz uśmiechnął się, przygryzł jej ucho, zaczął masować pierś. Dziewczyna dyszała, dusiła się płaczem, kiedy dłoń przeniosła się na jej drugą pierś, palce ugniatały sutek. Zacisnęła szczęki, zamknęła oczy. - Aaa
! - mężczyzna uśmiechnął się drwiąco, uszczypnął ją w sutek jeszcze raz. W tym samym czasie puścił jej nadgarstki, jego ręka powędrowała niżej, między jej uda. - Nie! - wrzasnęła, usiłując się wyrwać. Gwałciciel przygniótł ją swoim ciałem, uderzył ją w twarz. Czuła palący ślad na policzku. Gruba dłoń rozszerzyła jej nogi, palec wbił się między wargi, zaczął poruszać. Raseya jęknęła z bólu, nieprzyjemne i mocne tarcie przyspieszało w miarę jak rosło podniecenie leżącego na niej mężczyzny. Jej były rozmówca obszedł łoże, stanął nad nią i pochylił się ze zmrużonymi oczami, zatrzymując twarz kilka centymetrów przed jej twarzą. - Podoba ci się, dziwko, co? Wiedziałem... podoba się... - złapał ją za szczęki, uklęknął nad jej twarzą i włożył jej penisa w rozwarte usta. Zakrztusiła się, szeroko otworzyła oczy. - Ssij, mała kurewko, liż go... - mówił cicho, wsuwając i wysuwając go powoli. Dziewczyna krztusiła się, łzy spływały jej po policzkach. Palce wbiły się w nią głębiej, krzyknęłaby, gdyby nie gruby penis zajmujący jej całe usta, końcowo wyszedł jej zdławiony jęk. Myśli płynęły jej szybko, chaotycznie. Penis w ustach, twarde i grube palce między wargami, gdzieś głęboko, w dziurce, prące ciągle naprzód, dalej, trące delikatną skórę. Ból, pieczenie, upokorzenie. Penis wysuwa się do końca, szybki oddech, znowu wypełnione usta, dotyka gardła, zduszony kaszel, dławienie, rozbiegane oczy proszące o litość, o oddech. Wypełniacz ust porusza się coraz szybciej, szybciej, coraz dalej, Raseya czuje, że traci świadomość, kontakt ze światem... Palec w niej, w środku, wielka dłoń na piersi, sutku, kutas w ustach, coraz większy twardszy... -Aaach! Gorąca sperma wypełniła jej usta, słonawy smak drażnił kubki smakowe. Nie mogła oddychać, przełykać, zaczęła się krztusić, oczy rozszerzyły jej się prawie do niemożliwości, ręce biły rozpaczliwie o materac łoża. - Połknij, kurwo... - wydyszał żołnierz, trzymając ją mocno za włosy i jeszcze przyciskając do swojego penisa. - Połknij wszystko! - krzyknął, potrząsając nią. Raseya wiedziała, że on nie zamierza puścić zanim ona nie wykona polecenia. Dusiła się, brakowało jej powietrza. „Nie mogę... oddychać... Nie chcę, nie mogę tego połknąć, nie, błagam, tylko nie to, nie chcę, to takie brudne, nie, zlituj się, proszę...” - starała się to wszystko przekazać wzrokiem, mrugała oczami pełnymi łez. - Połknij to! Albo cię, dziwko, tak wyjebię, że nie wstaniesz! Sperma spływała jej z kącików warg, Raseya nie miała wyboru. Przełknęła szybko, chociaż część i tak została jej w ustach i popłynęła jej po twarzy, kiedy on wyjął penisa. Ledwo zdążyła uchylić powieki, kiedy w dole poczuła straszny ból. Krzyknęła. Mężczyzna wyjął z niej palce, umazane krwią. Powiedział coś do swojego towarzysza, ten uśmiechnął się jeszcze szerzej, odpowiedział coś, zbliżył ponownie do nagiej dziewczyny. Tamten usiadł na łóżku i masował swojego penisa, przyglądając się temu, co towarzysz będzie z nią robił. - Dziewica... Mmm... - Żołnierz złapał ją za ramię, ściągnął na ziemię. Drżąc leżała u jego stóp, z twarzą wymazaną spermą i małym wężykiem krwi spływającym po wnętrzu uda. Pociągnął ją za włosy, wcisnął jej twarz w materac, tak że teraz klęczała, łokcie opierając na łóżku, a tyłek mając wypięty. Mężczyzna złapał ją za pośladek, pomasował, brutalnie wcisnął palce do pochwy. Rozpychał się nimi w środku. Kciukiem dotknął jej drugiej dziurki, nacisnął. Raseya zajęczała w materac, czując, że kciuk wchodzi coraz głębiej. Mężczyzna pochylił się, czuła jego oddech na karku i główkę penisa wodzącą powoli po jej pośladkach. W końcu jego podniecenie sięgnęło zenitu. Wbił się w nią mocno, miała wrażenie, że przebił ją na wylot. Gruby penis wypełniał całe jej wnętrze, a ból, który temu towarzyszył był niesamowity. Wrzask stłumiła tkanina, bo żołnierz nadal trzymał jej rękę na karku i wcisnął twarz w materac. Posuwał ją szybko, ostro i brutalnie, z każdym ruchem coraz dalej i głębiej. Kiedy myślała, że więcej nie wytrzyma, że on zaraz rozerwie ją od środka poczuła jak gwałciciel nieruchomieje na moment, jak mocniej zaciska potężną dłoń na jej karku i wytryska. Ciepłe strumienie zalały jej wnętrze, spływały po pośladkach na podłogę. Wysunął się z niej powoli, ściągnął ją z łóżka za włosy, rzucił na wznak na podłogę i wcisnął penisa w usta. - Liż go! Zamknęła oczy i posłusznie zaczęła poruszać językiem. Wyłączyła się, nie czuła już smaku, zapachu, nie czuła upokorzenia... To nie istniało, ona nie istniała, to nie działo się naprawdę. Nie zareagowała inaczej jak następnym zdławionym jękiem, kiedy, znowu w wypiętej pozycji, została zerżnięta w tyłek. Drugi z mężczyzn rozdziewiczył jej drugą dziurkę, na szczęście poruszając się nieco mniej gwałtownie. Ugniatał jej piersi, sutki, a używając już doświadczonej szparki dawał jej mocne klapsy. Nie reagowała inaczej niż cichymi jękami. Nawet kiedy wygięli ją na stojąco, nawet kiedy jeden z nich posuwał ją w tyłek, a drugi wciskał jej penisa w usta. Nawet wtedy nie reagowała już inaczej. Było jej wszystko jedno, zobojętniała. Zobojętniała na ból, upokorzenie. Nie zauważyła nawet jak jej dom wali się w gruzy, a ogień trawi resztki. Nie zauważyła, że to był koniec jej beztroskiego, bogatego życia. Że zaczynała się jej nowa rola. Nie zwróciła uwagi na to, że gdzieś ją ciągną, wrzucają do ciemnego wnętrza wozu. Nic nie czuła, i choć nie mogła chodzić to nie czuła tego. Wpatrywała się martwo w mrok, a krew powoli płynęła jej po nogach i skapywała na brudną podłogę wozu.O mnie
linki
Ksiega gości

